Filmowy fast food

23 czerwca 2017, Jacek Górecki

Kultura

Kilka dni temu minęło dwadzieścia pięć lat od otwarcia pierwszego McDonalds’a w Polsce. Ta rewolucyjna gastronomia to znak czasów kapitalizmu i wielkich zmian jakie miały miejsce w Polsce na początku lat 90. Jego miejsce na skrzyżowaniu rogu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej w Warszawie. Znak rozpoznawczy charakterystyczna bułka z mięsem i dodatkami, do tego frytki i zimna cola. Na otwarciu McDonalds’a w Warszawie pojawił się sam Jacek Kuroń, a Agnieszka Osiecka wpisała się do pamiątkowej księgi, tłumy szalały. Dla pokolenia millenialsów to było jedno z najważniejszych wydarzeń w dzieciństwie. Nie da się także wyobrazić popkultury bez charakterystycznej żółtej litery M. Nie da się także przejść obojętnie obok fast foodów, które często są wykorzystywanym elementem różnych dziedzin sztuki. Z okazji zacnego jubileuszu przypominamy najbardziej kultowe sceny filmowe, gdzie bułka z kawałkiem mięsa odgrywa znaczącą rolę.

Pulp Fiction reż. Quentin Tarantino

Film Tarantino naszpikowany jest samymi kultowymi scenami. Ten klasyk z lat 90. z miejsca stał się filmem pokolenia najntisów, do tego dziesiątki nagród z Złotą Palmą w Cannes i Oscarami na czele. W najbardziej rozpoznawalnej scenie z burgerem dostajemy wiszącą bombę w powietrzu, której wybuch poprzedza rozmowa o międzynarodowych różnicach w nazewnictwie bułek z oferty McDonalds i jak to u Tarantino czarny humor miesza się z tragedią.

American Beauty reż. Sam Mendes

To jeden z tych filmów idealnie obnażających amerykańskie przedmieścia, które tylko z pozoru są idealne. Taka dobrze znana nam polska dulszczyzna z doklejonym zawsze uśmiechem pod którym kryją się domowe kłamstewka i skandale. W genialnym American Beauty portret tej upadającej, idealnej rodziny z sceny na scenę przeraża coraz bardziej. W jednej z nich Kevin Spacey, który w ukryciu przed rodziną zatrudnił się w fastfoodowym barze musi obsłużyć klientkę, która okazuję się jego żoną. Gorzej, że zamówienie nie składa sama, tylko ze swoim kochankiem.

Głupi i głupszy reż. Bobby Farrelly, Peter Farrelly

Niestety jakkolwiek głupi jest ten film to trzeba mu zwrócić honor w scenie z burgerami. Tu po raz kolejny mamy do czynienia z idiotycznymi przygodami Harry’ego (Jeff Daniels) i Lloyd’a (Jim Carrey), dwójki kumpli, którzy nieświadomie, zupełnie przypadkowo rozprawiają się w fastfoodowym barze z śledzącym ich mordercą. To również klasyka VHS z szalonych lat 90.

McImperium reż. John Lee Hancock

Zaledwie kilka miesięcy temu ukazał się obraz, który jest esencją amerykańskiego snu. Może nie ma tu tak znaczących scen jak w wyżej wymienionych tytułach, ale nie mogło go zabraknąć z jednego prostego powodu. To historia Ray’a Kroca, który wspólnie z braćmi McDonalds rozkręca biznes. Biznes, który z czasem okazuje się złotym strzałem w dziesiątkę, a jeden niewielki bar serwujący frytki rozrasta się do kilkudziesięciu tysięcy punktów na całym świecie. W roli głównej świetny Michael Keaton.

Fast food Nation reż. Richard Linklater

Tym razem nie będzie tak wesoło i kultu hamburgera też na próżno tutaj szukać. Film Linklatera pojawia się w tym zestawieniu jako ten gorzki obraz pokolenia fast foodów. To brutalna historia Dona Andersona managera baru, który serwuje skażone mięso i ma z tym niemały problem. Reżyser kieruje do widzów dużo pytań z tematem niezdrowego żywienia i zachęca przed kolejną wizytą w toksycznych smażalniach otworzyć oczy i dowiedzieć się co tak naprawdę jemy.

Upadek reż. Joel Schumacher

Ten film jest równie ważny jak Pulp Fiction. Legenda kina z początku lat 90. i czasów, kiedy kapitalizm i świat korporacji nabierał szalonego tempa. Sfrustrowany William Foster (wybitny Michael Douglas) zjawia się pewnego poranka w przydrożnym barze, gdzie słychać tylko siorbanie coli i czuć smród oleju. William przyszedł tam z konkretnym celem, tylko, że jego zamówienie okazuje nie jest tak proste do zrealizowania, to początek genialnej psychozy!

 Terminal reż. Steven Spielberg

Komedia romantyczna od Stevena Spielberga z Tom’em Hanksem w roli głównej. Jego Viktor Navorski, turysta z Europy Wschodniej przylatuje do wymarzonej Ameryki w momencie zamachu stanu, to powoduje, że z powodów bezpieczeństwa zostaje on zmuszony do pobytu na tytułowym terminalu. Oczywiście nie można w tym czasie nie skorzystać z jednego z oleistych barów i zabić czekanie dobrze wysmażonym kawałkiem mięsa.

Klopsiki i inne zjawiska pogodowe reż. Christopher Miller, Phil Lord

Na koniec coś nie tylko dla najmłodszych. Amerykańska animacja, która prócz warstwy artystycznej posiada jeszcze kilka moralizatorskich smaczków. Tutaj nawiązując do Biblii dostajemy historię poniekąd kuriozalną, kiedy młody wynalazca konstruuje maszynę przemieniającą wodę w hamburgery. W finalnym efekcie pada na bohaterów deszcz pełen upragnionego jedzenia, a radość z padających na ziemię burgerów jest nieporównywalna z niczym innym. Okazuje się, że do szczęścia potrzeba tak nie wiele.