Filmy zakazane, czyli czego Kościół nie lubi w kinie

13 kwietnia 2018, Jacek Górecki

Kultura

Watykan zakazuje wyświetlania filmów Felliniego, Kawalerowicza, Bunuela i innych mistrzów. Na ulicach liczne protesty i sprzeciwy. To może się wydawać absurdalne, a jednak kino w historii zna takie przypadki. Właściwe jest ich na potęgę. Bój się Boga, twórco! Oto niektóre zakazane przez kościół filmy.

Kościół stawia wiele zakazów i wyraża głosy sprzeciwu. Zresztą, to jest normalne dla każdej wiary. Gorzej, jeśli dochodzi do obszarów naszego życia, które raczej nie powinny być mieszane z żadnymi religiami. To już kwestia wyboru. A jednak są czarne listy stworzone przez katolickie organizacje, grupy, a nawet kościoły i sam Watykan, które potępiają chociażby kino. I mowa tutaj nie tylko o ekstremalnych przypadkach, jak nagrodzone na Festiwalu Filmowym w Wenecji, skądinąd wyśmienite dzieło Ulricha Seidala. Jego kontrowersyjna „Wiara” pokazuje realistyczne sceny fanatyzmu religijnego, który doprowadza główną bohaterkę do masturbacji krzyżem. Przez tę scenę reżyser stanął w szeregu twórców potępionych przez kościół. Ale to nie tylko znak naszych czasów. Kino wojowało z kościołem od zawsze, a właściwie to kościół wojował z kinem.

Włosi na cenzurowanym

Szczególnie mocne naciski kościół wywierał w pierwszej połowie XX wieku. W 1934 roku powstał nawet Legion Przyzwoitości, katolicka organizacja walcząca z filmami, które uznawała za niemoralne, czyli wszystkimi takimi, które pokazywały chociażby sceny seksu, przemocy czy innych bulwersujących zachowań. Najczęściej zakazy i potępienia dotyczyły wielkich mistrzów włoskich, którym blisko było też do Watykanu. Cała fala włoskiego neorealizmu przechodziła przez krytykę kościoła, od filmów Rosseliniego, Pasoliniego po Federico Felliniego. Jego arcydzieło „Rzym” otrzymało watykański sprzeciw po tym, jak pokazał w nim pokaz mody duchownej. Wspomniany Pier Paolo Pasolini przecierpiał chyba największe katusze za swoje filmy. Za „Twaróg”, w którym tworzy satyrę na wiarę, pokazując Jezusa, który umiera na krzyżu z przejedzenia, otrzymał srogą karę. Zaraz po premierze filmu, reżyser stanął przed włoskim sądem i został skazany na cztery miesiące więzienia, by odkupić swoje winy. Po odsiedzeniu wyroku nakręcił grzeczną „Ewangelię według Mateusza”, która tym razem mocno spodobała się papieżowi Janowi XXIII.

Hiszpania też grzeszy

Szerokim rozgłosem odbił się także nagrodzony Złotą Palmą na Festiwalu Filmowym w Cannes film „Viridiana” Luisa Bunuela. Hiszpański mistrz kina opowiada w nim historię młodej zakonnicy, która oszukana i szykanowana przez ludzi z czasem zrzuca zakonny welon. Jej dobroczynność doprowadza ją do utraty wiary w ludzi i Boga. Obraz Bunuela został ostro potępiony przez Watykan, dziennik L’Osservatore Romano nazwał wówczas dzieło reżysera „bluźnierczym”. Potępiał go także papież Jan XXIII, którego po skrytykowanej premierze filmu reżyser nazwał lepszym sędzią od niego. W rodzimej Hiszpanii również wprowadzono zakaz wyświetlania i nie pokazywano go po przez 16 lat, uznając go za obrazoburczy i niemoralny, producentowi filmu groziła nawet ekskomunika. Premiera filmu odbyła się dopiero po śmierci generała Franco.

Sadyści i zboczeńcy w kinie

Jednak nie ma chyba bardziej przeklętego filmu niż „Diabły” Kena Russella z 1971 roku. Jego wariacja na temat „Matki Joanny od aniołów” arcydzieła Jerzego Kawalerowicza do dziś uważana jest za najbardziej potępiony przez kościół film. To opowieść, która dzieje się gdzieś na uboczu, w zaciszu francuskiego klasztoru, w którym siostry zostały opętane przez demona seksu. Russell pokazuje w nim bardzo realistyczne sceny seksualnych orgii i przemocy, siostry masturbujące się ukrzyżowanym pomnikiem Chrystusa oraz zwęgloną na stosie ludzką kością. Film z miejsca został ocenzurowany, wywołał falę krytyki i został nazwany przez jedną z recenzentek „festynem dla sadystów i zboczeńców”. Sprzeciw wystosował również Watykan, który potępił Russella, mimo iż jego dzieło zostało oparte na faktach. W pełnej reżyserskiej wersji filmu wyświetlono go dopiero w 2006 roku.

Kontrowersyjnej „Klątwie” Olivera Frljicia z Teatru Powszechnego zarzucano obrazę uczuć religijnych. Protestowano, potępiano z ambon kościołów, wielu z tych krzykaczy oczywiście spektaklu nie widziało. W zestawieniu z obrazem Russella to jedynie wieczorynka. Reżyser czterdzieści lat wcześniej znacznie mocniej podkręcił śrubę.

Antyreligijna Polska 

Wspomniany film Jerzego Kawalerowicza „Matka Joanna od Aniołów”, mimo iż zdecydowanie bardziej powściągliwy i ugrzeczniony od wariacji Russella, to również został poddany ostrej krytyce Kościoła. Reżyser był potępiany przez hierarchów w Polsce, gdzie zarzucano mu szerzenie głosów o kryzysie wiary, a film zaś nazywano antyreligijnym i antyklerykalnym. Przeciwko projekcjom filmu protestował też Watykan. Właściwie nie wiadomo było czy dojdzie do skutku zaplanowana premiera na Festiwalu Filmowym w Cannes. Koniec końców jego jury przyznało dziełu Kawalerowicza Nagrodę Specjalną.

Współczesne kino niemoralne

Obecnie kino również poddawane jest wiwisekcji przez wielkie głowy kościoła. Przykładem tego jest zarówno książka, jak i film „Kod Leonarda Da Vinci”, na podstawie powieści Dana Browna, który doczekał się już kilku następnych części. Wielu przeciwników uznało ten tytuł sprzedany w milionach egzemplarzy za szerzenie niechęci do wiary, co spowodowało ogromny spadek zaufania do kościoła w ostatnich dwóch dekadach.

Jednym z najgłośniejszych zakazanych filmów był obraz „Siostry Magdalenki”, w reżyserii Petera Mulana z 2002 roku. Film opowiadał o przytułku prowadzonym przez tytułowe siostry Magdalenki w Irlandii w latach 60. (ostatni taki ośrodek zamknięto dopiero w 1996 roku). Trafiać tam miały dziewczyny lekkich obyczajów, które miano poddawać resocjalizacji. Film zdobył nagrodę główną na Festiwalu Filmowym w Wenecji i z miejsca wywołał skandal. Kontrowersyjne dla kościoła było przedstawienie przytułku jako obozu pracy, w którym młode kobiety nie mają żadnych praw, a wręcz podawane są sadystycznym karom fizycznym i psychicznym. To wstrząsający, oparty na faktach obraz miejsca, w którym zabrakło miłosierdzia. Film został oficjalnie potępiony przez Watykan i ówczesnego papieża Jana Pawła II, znalazł się także na drugim miejscy listy filmów antykatolickich stworzonych przez amerykański magazyn Faith & Family. Przeciwwagą dla tych zakazów była wypowiedź jednej z ofiar. Mary-Jo McDonagh wyznała po obejrzeniu filmu, że to co przeżyła w klasztorze było znacznie gorsze od tego, co widzimy na ekranie.

Filmy z błogosławieństwem

Ważność niektórych zakazów z czasem jednak traci na znaczeniu. Niektóre z nich figurują dziś na przeciwnej liście. W 1995 roku w setną rocznicę kina, Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu opublikowała tzw. watykańską listę 45 wartościowych filmów. Zostały one pogrupowane w trzech kategoriach: filmy o walorach moralnych, religijnych i artystycznych. Na liście widnieje m.in.: „Dekalog” Krzysztofa Kieślowskiego, „8 i pół” Federico Felliniego, „Tam gdzie rosną poziomki” Ingmara Bergmana, „Lista Schindlera” Stevena Spielberga, „2001: Odyseja kosmiczna” Stanley’a Kubricka, „Na nabrzeżach” Elii Kazana czy wspomniana „Ewangelia według świętego Mateusza” Pier Paolo Pasoliniego. Na tej samej liście widnieje też „Uczta Babette” Gabriela Axela, która jest ulubionym filmem papieża Franciszka. Papież Franciszek wielokrotnie namawiał do obejrzenia tego filmu. To historia, która dzieje się w XIX-wiecznej Danii, gdzieś daleko na prowincji. Cała wieś odizolowana od świata żyje według purytańskich zasad starego pastora mieszkającego z dwiema córkami. Po jego śmierci, losy zahukanych mieszkańców zmieniają się pod wpływem tytułowej Babette, która przybywa z Paryża i odmienia ich życie proponując wielką kulinarną ucztę. Taką ucztą może być z pewnością również i kino, nawet takie, które dla wielu jest obrazoburcze i nie do przyjęcia. Jednak wszystko zależy od naszego podejścia i czy będziemy widzieć tylko „kontrowersyjną” scenę czy coś znacznie głębszego. Kino to zabawa i nauka w jednym, pamiętajmy o tym.