Jakub Pączek – reżyser filmu „Reakcja łańcuchowa” – wywiad

12 grudnia 2017, Jacek Górecki

Kultura

ZDERZENIE ZE ŚWIATEM

Reakcja łańcuchowa Jakuba Pączka od piątku w kinach. W swoim debiucie dotyka on pokolenia 86’, młodych ludzi, którzy urodzili się w roku wybuchu reaktora jądrowego w elektrowni w Czarnobylu. To zdarzenie było początkiem do uruchomienia tytułowej reakcji łańcuchowej. W obsadzie m.in.: Małgorzata Mikołajczyk, Tomasz Włosok, Bartosz Gelner oraz Anna Radwan i Magdalena Popławska. Mieliśmy przyjemność porozmawiać z reżyserem.

Rozmawiał: Jacek Górecki

Lubisz swoich rówieśników?

To trudne pytanie. Chyba nie da się lubić wszystkich? Nie da się też nie lubić wszystkich, bo to  czyniłoby cię odludkiem.

Pytam bo w Twoim debiucie pełnometrażowym Reakcja łańcuchowa bohaterów traktujesz dość stanowczo, powiedziałbym bez empatii.

Chciałem zrobić film o ludziach, którzy znajdują się w sytuacji ekstremalnej. I od początku pomysł był taki, aby film skonstruować tak, żeby widz był poniekąd „nadwiedzący“. To znaczy, aby to widz w chwili dokonywania przez bohaterów różnych wyborów,  był bardziej świadomy ich sytuacji, niż oni sami.  I to on musi się wykazać empatią względem bohaterów.

Nie jest to poniekąd ułatwianie odbioru widzom?

Widz, który wie więcej od bohaterów może do tego wszystkiego podejść, do ich działań z większym dystansem i wyciągnąć z nich więcej. Odnosząc się do tytułu filmu jego fabuła jest trochę taką reakcją łańcuchową, jeden wybór jednego z bohaterów uruchamia całą serię wydarzeń. Tę reakcję uruchamia człowiek, tak jak w Czarnobylu, który w filmie pełni funkcję metafory katastrofy. W końcu ta katastrofa też została spowodowana przez błąd człowieka, prawdopodobnie w wyniku złego oszacowania albo swoiście pojmowanej brawury. Tak samo jest w moim filmie jeden człowiek uruchamia coś co powoduje, że żaden z bohaterów nie pozostaje w tym samym punkcie, którym był na początku.

Młode pokolenie, o którym opowiadasz w filmie, pokolenie ludzi urodzonych w latach 80’ jawi się tu trochę jako przegrane.

Zacznijmy od tego, że ja właśnie mam taki  problem, że nie do końca wiem, co to jest „to pokolenie”. Często używa się określeń, że pokolenie jest takie czy jeszcze inne. Ja nie potrafię siebie przekonać, że ja i moja siostra młodsza o cztery lata jesteśmy z tego samego pokolenia, choć oboje urodziliśmy się w latach 80. Nasza świadomość i postrzeganie wielu tematów są zupełnie inne. Nie widzę jakichś wspólnych mianowników, które kazałyby uściślić nas jako pokolenie, ani czegoś, co naznaczałoby jakimiś wyjątkowymi pozytywnymi czy negatywnymi cechami tak dużymi, by z nich zrobić sztandar pokolenia. To nie jest film o całym pokoleniu, to jest film o trzech bohaterach – Marcie, Adamie i Pawle. I to między nimi dostrzegam różne podobieństwa.

Jakie?

Po pierwsze są nauczeni się asekurować. Najpierw myślą, żeby zabezpieczyć swój byt, dopiero później myślą o dobrobycie i bezpieczeństwie, a na końcu dochodzą tak abstrakcyjne pojęcia jak miłość, rodzina, dzieci… często, kiedy jest na to za późno. A inna rzecz jest taka, że każde z nich ma w sobie wolę zmiany swojego życia, ale boi się opuścić jakąś pozorną strefę komfortu i zaryzykować. Jeśli coś mógłbym powiedzieć ze swojego trzydziestotrzyletniego życia, a tym samym doświadczenia to wydaje mi się, że trudno jest zmienić życie nic nie ryzykując.

To też temat mocno przewijający się w Twoich filmach krótkometrażowych.

Tak, w moich krótkich metrażach, szczególnie 128. szczurze chciałem pokazać tę sytuację, kiedy młody człowiek ma wejść w życie, ale wiąże się to z odpięciem od własnych rodziców. Oczywiście nie tylko finansowo, ale też emocjonalnie. To jest ważne, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jestem ja pomiędzy moimi rodzicami. Mój przyjaciel Paweł Rodan zrobił kiedyś taki fenomenalny dokument Mama Tata Bóg i Szatan o swoich rodzicach. Pamiętam jak Paweł, który był moim sąsiadem w akademiku, popadł w depresję robiąc ten film, bo nagle zobaczył na taśmie, że zupełnie innym człowiekiem jest przy matce, a innym przy ojcu. Wtedy dotarło do niego, że nie ma właściwie prawdziwego jego. I my niestety też bardzo często tak mamy, zachowujemy się inaczej, tonujemy się przy rodzinie.

Kogo za to pogubienie winić młodych czy rodziców?

Nie chce rozstrzygać o takich rzeczach. Nie mam do tego ani predyspozycji moralnych, ani intelektualnych. Ktokolwiek dorastał w latach 90., ten pamięta jak szalone to były czasy. Gdybym miał Ci opowiedzieć moje dzieciństwo i transformację w trzech filmach, to zaczęłoby się wszystko od mistrzowskiego Dekalogu 1 Krzysztofa Kieślowskiego. Moja rzeczywistość z lat 80. była dokładnie taka jak tam. Później pojawił się Mów mi Rockefeller Waldemara Szarka. To była ta nasza naiwność, nie tylko przypisana dzieciom, że z dnia na dzień zaczniemy żyć jak w Ameryce. Upadek komunizmu i narodziny kapitalizmu obudziły we mnie i moich rówieśnikach takie naiwne przekonanie, że to musi się stać. Trzeci film, w którym z tej naiwności nie zostało nic to Dług Krzysztofa Krauze.

Twoi bohaterowie nie dają widzowi nadziei.

A może to zdarzenia odbierają moim bohaterom nadzieję? Nie wydaję mi się, że film daje aż tak stanowczą odpowiedź. Fabuła jest bardziej moim osobistym pytaniem, dlaczego to, co widzimy się dzieje i czy można było tego uniknąć? A potem uruchamiasz lawinę innych zdarzeń i innych pytań. Świat jest tak skonstruowany, że ciągle zderzamy się ze sobą, z takimi lawinami. I nie zapominajmy, że historia opisana w filmie jest oparta na faktach.

A ty odnajdujesz się w tym dzisiejszym świecie?

Znowu bardzo trudne pytanie. Ale chyba nie mam wyjścia, muszę się w tym odnajdywać. Wracając do twojego pierwszego pytania. Ja mam w życiu taki ulubiony typ bohatera, którym się udaje bądź nie, którzy może nie żyją najmądrzej ani najbardziej brawurowo, ale którzy starają się robić to najlepiej potrafią i czekać na to co przyniesie los. Tacy są też najczęściej bohaterowie moich filmów i przy okazji sam staram się być takim człowiekiem. Jak umrzesz możesz sobie przynajmniej napisać na nagrobku tak jak mój ulubiony pisarz Stanisław Lem: zrobiłem tyle ile mogłem, niech zdolniejsi zrobią więcej.