Kup sobie obraz

7 września 2017, Jacek Górecki

Kultura

Sztuka ma wiele zadań, na przykład można potraktować ją jako dobre źródło interesu. Dziś coraz częściej jej kupnem interesują się także młodzi ludzie, stawiający na dobry dizjan, malarstwo czy szkołę plakatu. Ale nie trzeba od razu wydawać milionów, zakup obrazu może być najlepszą inwestycją na życie.

O tym jak polska sztuka zyskuje na wartości przekonała się ostatnio chociażby Anda Rottenberg – wybitna polska kuratorka oraz krytyczka sztuki. W tym roku, w kwietniu postanowiła wyprzedać część swojej imponującej kolekcji. To było ok. 50 dzieł najciekawszych artystów z naszego kraju od Henryka Stażewskiego, Edwarda Dwurnika czy Edwarda Krasińskiego. Okazy często bardzo trudno dostępne, poszukiwane przez kolekcjonerów. W kolekcji Rottenberg jest spora część artystów właśnie z lat 80., którzy jeszcze chwile temu mało kogo interesowali, przez co cena za ich dzieła była na rynku niewielka. To wszystko się zmienia, między innymi za sprawą młodych ludzi, nowego pokolenia, które coraz częściej stawia na oryginalność i indywidualizm. Lubimy poszukiwać, także w sztuce tej współczesnej. To zainteresowanie spowodowało, iż kilka miesięcy temu  międzynarodowi analitycy sztuki jednogłośnie przyznali, że polskie malarstwo dołączyło do światowej ekstraklasy, za którą trzeba płacić.

Edward Dwurnik

Henryk Stażewski

I tak podczas kwietniowej aukcji, pochodzące z końca lat 80. dzieło Jarosława Modzelewskiego „Opierający się o ścianę” zostało sprzedane za 85,5 tys. złotych, zaś  „Suczkę” Mirosława Bałki za 276 tys. złotych. To dowodzi wielką modę na sztukę, a także namawia do inwestowania w nią, szukania, interesowania się młodymi artystami, których prace dziś nie mają niemal żadnej ceny, ale za parę lat mogą się okazać białymi krukami na rynku. Potwierdzeniem tego była zupełnie inna aukcja, która odbyła się w lutym tego roku w Londynie, w prestiżowym Christie’s. To miejsce gdzie niełatwo się dostać, a na aukcjach prezentowane są pracę już naprawdę tych „arcy” najważniejszych twórców. Sam katalog składający się z 51 dzieł waży kilka kilogramów, a w środku: Renoir, Matisse, van Gogh, Degas, Gauguin czy Monet… jednym słowem masterclass! Pośród tych nazwisk pierwszy raz w historii pojawił się polski artysta, był nim Henryk Hayden. Jego obraz „Siedząca dziewczyna z bukietem kwiatów” sprzedano za 425 tys. funtów…

Jan Matejko

Oczywiście nie jest to najdroższa ostatnio cena jaką zapłacono za polską sztukę. Na początku czerwca w Warszawie obraz Jana Matejki „Zabicie Wapowskiego” z 1861 roku sprzedano za rekordową kwotę 3 mln 683 tys. złotych. Obraz kupił anonimowy artysta. Historia tego obrazu pokazuje, że często nie wiemy co mamy na ścianach w domach naszych babć czy dziadków. Dzieło Matejki przez lata było uważane za zaginione, dopiero pięć lat temu znaleziono je w Ameryce Południowej i sprowadzono do Polski. Podobnie wysoką cenę uzyskał w tym roku obraz „Jesień” Józefa Chełmońskiego z 1875 roku. Ale dla ciekawości dodam, iż ceny na świecie znacznie się różnią. Przed wakacjami w domu aukcyjnym China Guardian Auction Company w Pekinie zapłacono za obraz niemal 51 milionów dolarów. Było to dzieło chińskiego malarza Huanga Binhonga, który specjalizował się w malowaniu obrazów, a właściwie tradycyjnych pejzaży tuszem. To dowodzi na to jak coraz szerzej rozumiana jest dzisiaj sztuka, która nie zamyka się tylko na kilku klasycznych twórców.  Wciąż poszukuje, odkrywa nowe nazwiska, nurty, zjawiska w sztuce, przez co zyskuje na wartości. Coraz więcej wydaje się na sztukę, o tym przekonują się domy aukcyjnego nie tylko z Nowego Jorku czy Ameryki Północnej, która jeszcze parę lat temu rozkładały karty w tym biznesie. Prawdziwym objawieniem są na aukcjach dzieła z Ameryki Południowej, a nawet Afryki. Przykłady tegorocznego boom na sztukę, także na polską, nową, jeszcze nie odkrytą sztukę pokazują, że warto inwestować w malarstwo. Nawet za najmniejsze pieniądze. Wzrost na wartości to tylko kwestia czasu.

Józef Chełmoński