Notatnik kulturalny #18

3 października 2017, Jacek Górecki

Kultura

Bez sztuki życie nie miałoby sensu, dzięki niej staje się bogatsze, może czasem łatwiejsze… Dlatego co tydzień w Notatniku kulturalnym przybliżamy wam najciekawsze wydarzenia ze świata kultury, zarówno te najświeższe, jak i te, które warte są szybkiego nadrobienia.

„Twój Vincent” reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman
Next Film

Od kilku lat jesteśmy świadkami odrodzenia w polskim kinie, podobnie jak w latach 60. czy 70. zaczynamy się liczyć na świecie, jesteśmy aktualni, poszukujemy, odkrywamy nowe. Jest tak nie tylko w licznie goszczących na festiwalach filmach fabularnych, ale także dokument i animacja mocno się u nas rozwija. W ostatnim czasie na językach znalazł się film Twój Vincent, którego krytycy już wrzucili w kolejkę po Oscara. Tym bardziej to istotne, iż polska szkoła animacji obchodzi w tym roku swoje 70-lecie. Duet Kobiela-Welchman kilka lat poświecili na film będący próbą rozwiązania zagadki śmierci wybitnego malarza Vincenta van Gogha. W efekcie sama historia schodzi na drugi plan (co poniekąd rozczarowuje), ustępując miejsca formie wizualnej. To opowieść niezwykle kameralna, nie zwracająca uwagi na skandale i kontrowersje związane z życiem malarza, wywarzona także w środkach, mimo, iż powstawała z 65 tys. ręcznie malowanych klatek filmowych. W filmie znajdziemy niemal sto obrazów van Gogha, które za sprawą reżyserskiego duetu i wielu innych osób, które złożyły się na jego powstanie, zwyczajnie ożywiają prezentując wielki geniusz malarza. To kino, które się po prostu ogląda, podziwia, filmowe rękodzieło!

„Maudie” reż. Aisling Walsh
Hagi Films

Kino kocha takie historie. Oto opowieść o Maud Lewis (Sally Hawkins), kanadyjskiej malarce prymitywnej czy może bardziej folkowej, chorej na reumatoidalne zapalenie stawów, której życie co chwile przysparzało powodów do zmartwień, a u której obraz zamówił sam prezydent Nixon. To ikona kultury ludowej w Kanadzie, która swoje obrazy za życia sprzedawała za 5 dolarów. Film Walsh skupia się właśnie na tym momencie życia malarki, który zrodził się z niezwykłej miłości do gburowatego i porywczego rybaka (Ethan Hawke). Hawkins, perełka brytyjskiego kina, po raz kolejny prezentuje swój wciąż niedoceniany przez filmowców talent. To rola na miarę jej wielkich kreacji u Mike Legih czy Woody’ego Allena. Tym bardziej istotna, że zupełnie różniąca się od jej poprzednich ekscentrycznych postaci. Ale także Hawke jest bezbłędny, prowadząc tak postać by nie pozwalała się widzowi zaszufladkować, raz go nienawidzimy, raz wzruszamy się przy nim. Takie filmy biograficzne bardzo często popadają w tani sentymentalizm, rozczulając widzów ułomnościami życia codziennego bohaterów. Walsh na szczęście tego unika, jest niezwykle szczera w opowiadaniu tej historii. Brakuje mi tylko większej odwagi u reżyserki, która maluje obraz stateczny, delikatny, zapominając o nieco wyraźniejszej kresce, która różniła się od tego co widzimy na ekranie i realnego, bolesnego życia Maud Lewis.

„Halo. Tu ziemia” Natalia Kukulska
Agora S.A.

Kilka tygodni temu zapowiedzią nowego albumu Natalii Kukulskiej był singiel Kobieta, który przez swoją oryginalność (szczególnie w warstwie wokalnej) wywołał spore zamieszanie. To co się dzieje na albumie jest jeszcze większym kosmosem. Artystka zabiera nas w podróż po najlepszej jakości popie, który mieni się różnymi odcieniami elektroniki. To kolejne rozwinięcie myśli, którą wokalistka narzuciła sobie przy płycie Sexi Flexi. Tylko tym razem jest to jeszcze większa uczta, także przez niesamowity wokal, który przechodzi na krążku różne transformacje. Tekstowo to chyba najlepsza płyta Natalii, która zwyczajnie bawi się słowem (świetne teksty do utworów Rekonstrukcja oraz Pod włos), ale też porusza w nich istotne kwestie, chociażby wiary. Wiary w Boga, człowieka ulegającego naciskom czy po prostu wiary w tytułową ziemię. To nasz kosmos na ziemi, mówi do nas Kukulska. Patrząc na koleżanki, z którymi Natalia zaczynała w połowie lat 90. to większość (prócz Kasi Nosowskiej) nie ma dziś zupełnie nic do powiedzenia, jest wtórna i odcina kupony od przebojów, na których wypłynęły. Udają divy, wyginają się w telewizji i starają się ocalić od zapomnienia. Ale nie Kukulska, ona ciągle ulega procesowi, któremu sama się poddaje. Czuć na nowym krążku także wpływy tego co dziś na świecie się liczy od Solange, Franka Oceana po Roisin Murphy. Halo. Tu ziemia to płyta, która gdyby wyszła spod ręki debiutantki byłaby okrzyknięta objawieniem, tym bardziej to cenię, że to propozycja artystki debiutującej 25 lat temu, która wciąż jest aktualna, świeża, niosąca za sobą ważną myśl!

„Koliste jeziora Białorusi” Mateusz Marczewski
Wydawnictwo Czarne

Dla wielu może wydawać się to opowieść utopijna z pogranicza snu i jawy, gdzie ludzie wyprani z własnych dusz przyjmują twarze innych. Mateusz Marczewski w tytułowych kolistych jeziorach ukrywa na ich dnie tożsamość Białorusi, kraju leżącego pomiędzy Europą Zachodnią, a Rosją. Opowiada o ludziach, którzy zostali tej tożsamości pozbawieni, a wręcz niektórzy sami schowali ją przed światem. Wszystko dlatego by chronić swoje życie. Niegdyś język białoruski nic nie znaczył, uważany za prymitywny, przypisany do nizin społecznych, którego ludzie z miasta nie rozumieli, którym gardzili. Dziś przez te przetwarzanie myśli białoruskiej na własny użytek ten kraj praktycznie wymiera. Ta książka jest dowodem na wielkie znacznie sztuki, także literatury, która daje głos tym, którym możliwość mówienia o sobie odebrano. Ale Marczewski nie bawi się w polityczne manifesty, on przyjmuje raczej pozycje poety snującego subtelny, acz przygnębiający wiersz o naszych sąsiadach, którzy tylko pozornie są nam zupełnie dalecy.

„Utrata równowagi”
Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie

Najlepsza sztuka to ta, która próbuje przekraczać granice, także te związane z odpornością widza. To takie wystawianie widzów na próbę, oczywiście nie chodzi o przekraczanie granic dobrego smaku, tylko podejście do tematu bardziej świadomie. Takie założenie przyjęli sobie artyści w ramach badawczego projektu Dizziness – A Resource, realizowanego w 2014 roku przez Ruth Anderwald i Leonharda Gronda w Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. Poszukiwania jakie zaproponowano odbiorcy dotykają różnych dziedzin od sięgających do tematu sztuki, po filozofię, a nawet medycynę. Ann Veronika Janssens z Brukseli igra z klaustrofobią zapraszając widzów do ciasnego pokoju wypełnionego sztuczną, gęstą mgłą, z kolei grupa Superflex zestawia ze sobą konsumpcjonizm z uzależnieniem od narkotyków. Ta niezwykle ciekawa wystawa mieni się różnorodnością i nie pozwala widzowi na moment stabilizacji ciągle prowadząc z nim grę. Wystawa czeka na odważnych do początku stycznia przyszłego roku w warszawskim CSW’u.