Notatnik kulturalny #31

15 stycznia 2018, Jacek Górecki

Kultura

Bez sztuki życie nie miałoby sensu, dzięki niej staje się bogatsze, może czasem łatwiejsze… Dlatego co tydzień w Notatniku kulturalnym przybliżamy wam najciekawsze wydarzenia ze świata kultury, zarówno te najświeższe, jak i te, które warte są szybkiego nadrobienia.

„The Party” reż. Sally Potter

Aurora Films

Sally Potter do tej pory znana była przede wszystkim z awangardowego podejścia do kina. Jej język filmowy to były ciągłe podróże po różnych obszarach sztuki. Kino mocno wysublimowane, by przypomnieć chociażby poetycki film Orlando z Tildą Swinton czy zbudowany na gadających głowach Krzyk mody. The Party jest kontrą do pozostałej twórczości brytyjskiej reżyserki. Kameralny, dość krótki, czarno-biały dramat, który z czasem przeradza się w piekło. To tytułowe przyjęcie, na którym spotykają się współczesne elity, ludzie w średnim wieku, którzy zaznali smaku spełniania. Mają pieniądze, tytuły i liberalne poglądy. Tylko że kiedy przychodzi się im zmierzyć ze sobą, to okazuje się, że jedyne czego im brakuje to demokracji, niedoścignionej wolności i prawdy. W tym gorzkim tonie na całe szczęście jest też sporo śmiechu. Śmiechu przez łzy. Dawno się tak nie uśmiałem w kinie. To wielka kinowa uczta pełna czarnego humoru, oczywiście podszyta moralizatorską lekcją, w której dostaje się paskudnej polityce. Potter zrezygnowała z udziwnień i na tej naturalności zdecydowanie wygrała. Prawda zawsze zwycięży… także w kinie.

“Gra o wszystko” Aaron Sorkin

 Monolith Films

Z Aaronem Sorkinem jest tak, że albo się go ubóstwia albo omija. Do tej pory sprawdzał się jako scenarzysta, okrzyknięty przez wielu jako literacki geniusz na miarę Tarantino. Inteligentny, błyskotliwy, pełen ciętych ripost język, to jego znak rozpoznawczy, który sprawdził się chociażby w przypadku takich tytułów jak The Social Network, Steve Jobs czy Moneyball. Było więc pewne, że scenariuszowy bóg, laureat Oscara, sięgnie po reżyserię. W swoim debiucie opowiada historię Molly Bloom, amerykańskiej narciarki, która po zakończonej karierze wkręca się w świat hazardu, otwierając nielegalny klub pokerowy. W roli tytułowej Jessica Chastain, która każdą rolą potwierdza swój wielki talent. Podobnie jest tym razem. To ciekawe, że na tle tak różnorodnych fizycznie ról, aktorka największą pracę buduje na psychologii postaci, a to wcale nie takie częste w Hollywood. Gorzej z całością filmu. Tym razem niekończące się dialogi Sorkina, słowne przepychanki, po czasie zaczynają nużyć. Brakuje im filmowego tempa i lekkości, jakby pozbawione są reżyserii. Literacki geniusz stworzył kino przyzwoite, świetnie napisane i zagrane, ale jeszcze przed nim sporo nauki.

“Anywhere But Here” Pola Rise

Warner Music Poland

Początek roku przynosi nam już nowe muzyczne odkrycie. Chociaż w przypadku artystki ukrywającej się pod pseudonimem Pola Rise do końca tak nie jest, bowiem zanim ukazał się długo oczekiwany debiut, wokalistka przez kilka lat koncertowała i serwowała nam mini wydawnictwa. Anywhere But Here jest zwieńczeniem tych lat i podsumowaniem tego, co w twórczości Polki najcenniejsze. Na tym niezwykle dopieszczonym albumie dostajemy pop w czystej postaci, bardzo mocno przywołujący na myśl skandynawską scenę muzyczną, którą reprezentują dziś chociażby Lykke Li czy Fever Ray. A więc i dużo niepokojącej elektroniki, baśniowości i chłodu. Jest też coś, co wyróżnia polską wokalistkę. To niezwykła subtelność w śpiewaniu, zahaczająca nawet o pewną sakralność (Hear You). Muzyka rozrywkowa, która bardziej skłania do kontemplacji, niż podskakiwania. Taka muzyczna zima może dla mnie trwać wiecznie!

 

“Księga nocnych kobiet” Marlon James

Wydawnictwo Literackie

Marlon James swoją poprzednią książką Krótką historią siedmiu zabójstw szybko wskoczył na półkę najciekawszych, współczesnych, amerykańskich pisarzy. Przy okazji zgarnął prestiżową nagrodę Booker Awards. W swojej najnowszej pozycji wydaje się jeszcze bardziej doskonały i przemyślany w każdym słowie, chociaż temat to cienkie balansowanie na granicy taniej tragedii. Głównym wątkiem Księgi nocnych kobiet jest niewolnictwo, przemoc i prześladowania kobiet. To historia buntu niewolnic pracujących w XVIII w. na plantacji trzciny cukrowej na Jamajce. Na całe szczęście James omija tony pełne ckliwości, jest dosadny, wręcz bezczelny w swojej brutalnej opowieści. To horror i piekło jakie spotyka ludzi za życia, a pisarz nie zamierza ubierać tego w poetyckie słowa. On mówi nam wprost jak jest, i mimo, iż nieraz słyszeliśmy historię czarnoskórych niewolników pełną krwi to jednak tym razem prócz policzka i wspomnianej brutalności otrzymujemy coś jeszcze. Swoiste oczyszczenie, wolność i mimo wszystko, wiarę w dobro ludzkości.