Notatnik kulturalny #40

12 marca 2018, Jacek Górecki

Kultura

Bez sztuki życie nie miałoby sensu, dzięki niej staje się bogatsze, może czasem łatwiejsze… Dlatego co tydzień w Notatniku kulturalnym przybliżamy wam najciekawsze wydarzenia ze świata kultury, zarówno te najświeższe, jak i te, które warte są szybkiego nadrobienia.

„I Tonya” Craig Gillespie

Monolith Films

Z filmami biograficznymi jest często niebezpiecznie. Ten wylansowany w ubiegłej dekadzie trend często przysparza widzowi kłopotów, niż przyjemności. Inaczej mówiąc serwuje mało ambitne kino (m.in.: filmy o Grace Kelly, Dianie, Churchillu) jakby skrojone pod Oscary, z historią, która choć w rzeczywistości była niezwykle pasjonująca na ekranie wypada dość blado i nudno. Craig Gillespie już z góry podniósł sobie tę granicę ryzyka zabierając się za biografię sportowca, a wiadomo, że do przyjaźni kina i sportu daleko. W I, Tonya przyglądamy się niezwykle wstrząsającej historii, w której człowiek jawi się jako największe zło na świecie. Tytułowa Tonya Harding była amerykańską łyżwiarką, jedną z tych, które od dziecka tresuje się na bezwzględną bestią – dosłownie! Kiedy poczuła, że jej wielki talent zaczyna mieć konkurencję wydarzył się swoisty cud, inaczej wypadek jej rywalki, o którego współudział została posądzona. Ale jak wiadomo zło się samo nie rodzi, a w jego ukształtowaniu Harding pomagali inni, w tym przerażająca matka, a później zachłanny i nieobliczalny mąż. Gillespie wygrywa w tym filmie pastiszem, formą, w której zamienia rzewny film biograficzny, na fantastyczną czarną komedię. Pastisz i przerysowanie umiejętnie rysują też aktorzy na czele z Margot Robbie i oscarową Allison Janney w roli despotycznej, wręcz potwornej matki. Ten film jest kwintesencją patologii amerykańskiego snu, który zagubił gdzieś pierwiastek ludzkości, wszystko po to, by dojść do ideału, na sam szczyt. Najnowszy film Gillsepie nie jest idealny, nie próbuje być numer jeden i może w tym uczciwym podejściu tkwi jego wielka siła.

alt ciekawe filmy, książki, wydarzenia

“Lady Bird” Greta Gerwig

United International Pictures Sp z o.o.

Greta Gerwig zanim została okrzyknięta “nową miss Ameryki” była niezwykle ciekawie zapowiadającą się aktorką młodego pokolenia. Namaszczona zachwytem przez krytyków za swój występ w świetnym filmie Frances Ha porównywana była do Woody’ego Allena w spódnicy. U samego Allena zresztą też zagrała w bardzo nieudanych Zakochanych w Rzymie. I kiedy tak ubarwiała przez kolejne lata drugi plan okazało się, że na świat wychodzi jej reżyserskie dziecko. Niewielki, nieopierzony jeszcze ptak, który z miejsca stał się objawieniem zgarniając 5 nominacji do Oscara. W Lady Bird dostajemy historię jakich wiele, mierzyliśmy się przecież nie raz ze stanami dojrzewania wśród amerykańskiej młodzieży. Właściwie ten bunt towarzyszy nam od samego początku kina. Ale czasy są już zupełne inne i twarzą buntownika bez powodu staje się tytułowa Lady Bird, bardzo ciekawie sportretowana przez Saoirse Ronan. Ten bunt nie posiada w sobie fajerwerków i wielkich aktów desperacji czy kontrowersji. Mamy tu zarówno liceum katolickie jak i nietolerancyjną matkę (mistrzowska rola Laurie Metcalf), która jak się wydaje młodej bohaterce robi wszystko by nam uprzykrzyć życie. Poszukiwanie tożsamości i odpowiedzi na pytanie jak powinno wyglądać życie pozbawione jest w tym filmie pretensjonalności i banalności. To urokliwy portret młodego człowieka, który nie sili się na wielkie odkrycia, przez co jest tak prawdziwy i ujmujący. Bo gdy większość kolegów wymyśla sobie swoje reżyserskie kreacje ubierając ważne tematy w przeciwne wizje, Greta Gerwig mówi o problemie wprost, stając się przy okazji symbolem i ulubienicą amerykańskich kobiet. Wielkie małe kino!

alt ciekawe filmy, książki, wydarzenia

„New People” New People

Wydawnictwo Agora

Super-grup u nas jak na lekarstwo, właściwie nie ma praktycznie żadnej. Owszem tworzą się jakieś kolaborację i projekty, ale takiego masowego połączenia jeszcze u nas nie było. Cała nasza alternatywna scena łączy siły, a przynajmniej jego najciekawsza część się jednoczy. Inicjatorem projektu New People jest Jakub Czubak, znany z zespołu The Car Is On Fire. Zaprosił on muzyków chociażby z Eric Shoves Them In His Pockets, AlaZaStary czy Magnificent Muttley. Takie połączenie to też prawdziwa fuzja brzmień, które młode pokolenie oddaje w hołdzie latom 70. To wszystko co pomogła przynieść wspomniana dekada, od psychodelicznego rocka, hipisowskich dzieci kwiatów, po miękkie brzmienia soulu z wytwórni Motown znajdziemy na pierwszym albumie urokliwej siódemki. Mam nadzieję, że jest to tylko rozgrzewka, niewielka sesja nagraniowa, która przy następnym wydawnictwie rozrośnie się do totalnego uderzenia. Skoro już mamy na jednej płycie takie „indie” nazwiska to, aż chciałoby się więcej, apetyt jest na danie główne. Przystawka bardzo udana.

alt ciekawe filmy, książki, wydarzenia

„Everything Was Beautiful, and Nothing Hurt” Moby

Wydawnictwa Little Idiot i Mute

Wydawać by się mogło, że jeden z najważniejszych przedstawicieli muzyki elektronicznej, Moby powraca zza światów. Po latach królowania na szczycie i wyznaczania trendów, w obecnej dekadzie gdzieś przepadł, nie wiadomo gdzie. Nic bardziej mylnego, bo choć na skalę masową nie było o nim słychać, to wydawał on regularnie płyty, w tym, aż sześć studyjnych albumów. Najnowszy krążek (piętnasty już!) jest swoistym wyciszeniem artysty, który w przerażeniu przygląda się człowiekowi jako osamotnionej jednostce. Może to pożegnanie ze scena? Tytułem płyty Moby nawiązuje do epitafium Billy’ego Pilgrima w powieści Kurta Vonneguta Slaughterhouse-Five z 1969 roku. Muzycznie, tę patologię rozkładającego się świata ubiera w trip-hop czyli gatunek, który i jego w latach 90. wyniósł na szczyty. Jest więc cały ten z lekka przerażający klimat i atmosfera podbita czy to sekcją smyczków czy pulsującą linią basową. Inaczej muzyka pełna niepokoju, ale i bogactwa elektronicznych dźwięków. Sukcesu takich klasyków jak Play, 18 czy Hotel możliwe, że Moby już nigdy nie powtórzy. Pytanie też czy jest to mu potrzebne, bo choć na najnowszej płycie daleko mu do geniuszu wspomnianych wydawnictw, to i tak dawno nie był on tak wartościowy, wyciszony, spójny czy przemyślany. Wyszła z tego płyta o zapomnieniu nagrana w zapomnieniu, taki współczesny traktat o życiu w wersji elektro.

alt ciekawe filmy, książki, wydarzenia

„Halka” Natalia Korczakowska

Teatr Wielki – Opera Narodowa

W tym miesiącu na afisz warszawskiego Teatru Wielkiego powróciła Halka, nowa inscenizacja dzieła Stanisława Moniuszki. Próby zmierzenia się z tym lekko archaicznym dziełem dokonała Natalia Korczakowska, dziś dyrektorka Teatru Studio, autorka głośnych, ale i mocno awangardowych BiesówBerlin Alexanderplatz. W 2011 roku, kiedy odbyła się premiera jej pierwszej opery była jeszcze jakby nieskażona tym przerysowaniem, prezentując swój język mocno wywarzony, ale i totalnie spójny. Opera Moniuszki jest o tyle istotna co niebezpieczna, że mierzy się z mitami naszej polskości złożonej z dwóch światów (niskich warstw społecznych oblepionych kiczem i cepelią i wyższych sfer z dulszczyzny uformowanych), ciągle będących u progu konfliktu. A pośród tego wszystkiego miłość. Autor zaraz po stworzeniu opery przerabiał ją i udoskonalał czy nawet rewolucjonizował jak na tamte czasy. Dodał mazury, śpiewy i tańce. Takiego odczytania opera potrzebuje też dziś, aktualnego, świeżego i indywidualnego języka reżysera. Korczakowskiej udało się to wybornie. Pomysłów reżyserce nie brakuje, które wydawać by się mogło będą kuriozalne czy grafomańskie to rzeczywistości idealnie podkreślają mit, z którym się ciągle mierzymy. Mit naszej ułomności. Mamy więc i Krupówki, niedźwiedzie, piękne harty na scenie, parę rolkarzy i mistrzowski uwspółcześniony taniec otwierający drugą część opery. Wielkie bogactwo pomysłów, wyciągające na wierzch nasz cały ten kicz, który Anna Met, jedna z najważniejszych scenografek młodego pokolenia równolegle tworzy z reżyserką. Przy zalewie nieco miałkich, mało odważnych ostatnio oper Mitchell czy Wysockiej ten powrót na afisz jest jak przylot wielobarwnego ptaka. Warto go ponownie wypatrywać, efekt niepowtarzalny, inny, zostaje w pamięci na długo, a może i na zawsze. A to dla twórcy, który tworzy dzieło chyba najważniejsze.

alt ciekawe filmy, książki, wydarzenia