Nowa polska muzyka – dziesięciu wspaniałych

6 kwietnia 2018, Jacek Górecki

Kultura

Tym, którym się wydaje, że polska muzyka stoi gdzieś w oddali i zagubieniu, chcemy wyjść naprzeciw. Śmiało możemy mówić o odrodzeniu czy zjawisku nazwanym przez nas „m(ł)odą polską”, na którą składa się cała masa indywidualnych, świadomych ludzi tworzących muzykę. Wybraliśmy dziesięciu wspaniałych!

FFRANCIS

Ona – Misia Furtak, jedna z najciekawszych, rodzimych wokalistek, na której debiutancką, solową płytę wciąż oczekujemy z utęsknieniem. On – Piotr Kaliński, odpowiadający chociażby za swój projekt Hatti Vatti. Pierwszy utwór zwiastujący ich wspólne wydawnictwo otrzymaliśmy trzy lata temu. Dziś za sprawą nowego singla It is not wszystko rusza do przodu, album Off the Grid ukaże się 6 kwietnia. A na nim nowa jakość na rodzimej scenie muzycznej, jakby się wkradli na nią nożownicy i zasiali przeszywający umysł niepokój.

ALA / ZASTARY

Całkiem niedawno recenzowaliśmy przyjemne granie polskiej super-grupy New People, do której należy chociażby Ala Boratyn i Jakub Sikora. W tym roku światło dzienne ujrzy jeszcze jedna płyta z ich udziałem. To autorski projekt Ala/Zastary. Lubimy te popularne damsko-męskie kolaboracje, wychodzi z nich dużo dobrego. W tym wypadku dostajemy połączenie dwóch młodych dusz, które proponują nam świeże spojrzenie na pop, który tapla się w różnych smakach od lekkiej elektroniki, po klimaty r’n’b. To jest najlepsza muzyka na lato.

ROSALIE.

To jest niesamowicie gorące nazwisko na rodzimej scenie. Rosalie. jest autorką prawdopodobnie najważniejszej polskiej płyty tego roku… wydanej już w styczniu. Na Flashback prezentuje wszystko to, co konsekwentnie rozwijała przez wcześniejsze lata. Świeże i ambitne spojrzenie na czarne brzmienia pełne alternatywnego r’n’b, soulu, chilloutowej elektroniki i przede wszystkim pełne inspiracji erą lat 90. Rosalie. przekonuje nas wszystkich, że wystarczy robić swoje, jak napisał Młynarski, i jakość gwarantowana. Tego niebiańskiego głosu inni mogą jej pozazdrościć.

SONBIRD

Idąc podobną drogą co większość dzisiejszych startujących artystów Sonbird próbują na własną rękę, bez wielkich kontraktów i ograniczeń tworzyć swoją muzykę. Próbką tego była wydana dwa lata temu ep’ka Wspomnienia z poprzedniego życia. Muzycznie to takie indie-rockowe granie, które przywołuje na myśl chociażby Myslovitz. Tylko od razu zaznaczamy, to nie jest ta sama szufladka, wpływów w ich graniu znacznie więcej. W tym roku chłopaki z Żywca ponownie wracają do gry, a singiel Głodny zwiastuje debiutancki krążek. Oni tworzą klimat nie do powtórzenia, w końcu namaściła ich sama Katarzyna Nosowska!

NIEMOC

Lata 90. przeżywają swój renesans. Jeszcze niedawno wszyscy wracali z nostalgią do lat 80., czerpiąc z ówczesnej ery syntezatorów jak najwięcej, by teraz przenieść się o dekadę później. Niemoc jest kwintesencją tych czasów, a ich muzyka jest jak wspomnienie o kasecie VHS, na której nagrany był koncert Joy Division. Drapieżne, punkowe gitary mieszają się tu z elektronicznym zacięciem. Muzyczny kolaż, który porusza się chwiejnym krokiem po wielu płaszczyznach. Na razie zespół podarował nam mini-album, ale czekamy z wyostrzonym apetytem na więcej!

LASY

Twórcą tego projektu jest Stendek, czołowy twórca polskiej elektroniki, który odpowiada chociażby za brzmienie ostatniej płyty Reni Jusis. Za album Bang! zgarnął Fryderyka. W Lasach tworzy klimat niepowtarzalny, bardzo emocjonalny, intymny. Miesza on naturę z elektroniką, przeszłość z przyszłością, spokój z niepokojem. To wszystko znajdziemy na debiutanckim Little Grant, na którym gościnie pojawia się chociażby Majlo ze swoim kojącym głosem. Niesamowite!

TROPIKI

Foto-tapety na ścianie przedstawiające egotyczne wyspy, obok wybujałe palmy w doniczkach i tytułowe panujące tropiki, a to wszystko w szalonych latach 80. Tak w skrócie można określić muzykę Michała Urbana, który odpowiada za projekt Tropiki. Muzycznie mnóstwo tu syntezatorów, neonowej elektroniki, a nawet funku. Sprawdźcie wydaną w zeszłym roku jesienią ep’kę, a potem się rozbujajcie. Te brzmienia mogą tylko zrobić nam dobrze, zrobić nam dzień!

POLA RISE

Podobnie jak w wypadku Rosalie. to artystka, która już króluje w pierwszym szeregu. Wydany w styczniu tego roku album Anywhere But Here jest zwieńczeniem i podsumowaniem tego, co w twórczości Poli najcenniejsze i co konsekwentnie od kilku lat rozwija. Na tym dopieszczonym albumie dostajemy pop w czystej postaci (nie wstydźmy się tego gatunku!), bardzo mocno przywołujący na myśl skandynawską scenę muzyczną, którą reprezentują dziś chociażby Lykke Li czy Fever Ray. Dużo tu niepokojącej elektroniki, baśniowości i chłodu, niezwykła subtelność w śpiewaniu, zahaczająca nawet o pewną sakralność (kawałek Hear You).

SORJA MORJA

Ciągle chcemy więcej od Sorja Morja, czyli muzycznego duetu, który tworzą Ewa Sadowska i Szymon Lechowicz. Swoją wyszukaną jakość dawkują nam już od kilku lat, ale nie przekłada się to na bogatą dyskografię. Wciąż czekamy na długogrający krążek, bo ten, który wydali w zeszłym roku trwa zaledwie dwadzieścia-trzy minuty. To również nostalgiczna podróż, do których często sięgają młodzi twórcy. Ale lata 80., które ich zainspirowały są z dala od syntezatorów i neonów, a raczej skręcają w ostrzejszą stronę, przywodząc na myśl erę punku.

MIN t

Jak dobrze, że nie wszyscy ulegają telewizyjnej pokusie, która poziomem znacznie się różni od tego, co dzieje się w sieci. A kiedyś przecież to ona podawała na tacy najbardziej wartościowe rzeczy. Na szklanym ekranie zaczynała też Martyna Kubicz, która zaliczyła swój występ zarówno w talent-show, jak i emitowanej codziennie telenoweli. Dziś odradza się i skręca w zupełnie inną stronę. MIN t to muzyczna ekstrawagancja, która nie pozwala stać w miejscu. Debiutancki krążek Assemblage ukazał się w październiku. Trzeba sprawdzić to muzyczne szaleństwo!