Podsumowanie 2017: film – świat

29 grudnia 2017, Jacek Górecki

Kultura

To był bardzo dobry rok. Bardzo dobry, oczywiście jeśli chodzi o sztukę. Sztukę życia. Pełen doskonałych filmów, muzyki, książek, spektakli teatralnych czy seriali. Naprawdę można było się nasycić przez te dwanaście miesięcy, a przynajmniej zagryźć niestrawną politykę. Ona nierzadko była tłem czy głównym bohaterem w sztuce. Artyści coraz mocniej komentują to z czym mierzy się świat. I bardzo dobrze!

Idąc dalej drogą podsumowań czas na film. Kino polskie, jak i te międzynarodowe. Wielkie monumentalne produkcje i kameralne, artystyczne tytuły. Oczywiście jest to ranking, w którym brakuje wielu innych doskonałych filmów. Ranking, który dla wielu może być niesprawiedliwy. Ale takie są wszelkie podsumowania, plebiscyty, nagrody, festiwale. Filmy znajdujące się poniżej należą z pewnością do ścisłej czołówki, która jeśli nieznana warto ją nadrobić jak najszybciej!

  1. Jackie reż. Pablo Larraín

Z filmami biograficznymi jest jak ze stąpaniem po cienkim lodzie. Zazwyczaj kończy się to katastrofą. Jednym z najlepszych od czasów Capote’ego filmów o legendarnych postaciach jest Jackie Pablo Larraina. Możliwe, że to sprawa Włocha, który z dystansem przyjrzał się ikonie Ameryki, tym samym tworząc portret nie tylko ukochanej pierwszej damy, ale i kraju, który od lat tapla się w krwi. Unika on patosu i stawiania pomników. Kameralny to portret Jacqueline Kennedy, intymnie i spokojnie obserwujący swoją bohaterkę, pozwalający jej na chwile słabości i zapomnienia. Ale co najważniejsze nie starający się na siłę prowokować. W dodatku niesamowicie sfotografowany i zagrany. Rola życia Natalie Portman i najprawdziwsza, przerażająca twarz kraju snów.

  1. Blade Runner 2049 reż. Denis Villeneuve

Kosmos jest teraz w modzie. Lubimy tam wracać coraz częściej, przynajmniej na ekranie. Przeżywamy podobny wysyp tej fascynacji jak na przełomie lat 70. i 80. Może niedługo czeka nas jakieś przełomowe odkrycie? Z pewnością odkrywamy „nowe” w kinie, a dowodem tego jest sequel kultowego filmu o tym samym tytule sprzed ponad trzech dekad. Dla wielu było to niemożliwym do powtórzenia, a jednak niezwykle utalentowany Villeneuve dokonał cudu. Francuz połączył najlepszej klasy kino rozrywkowe, dopracowane w każdym szczególe, nie pozwalające się nudzić z kinem mocno uwikłanym psychologicznie. Właściwie to filmowa praca naukowa snująca wizję, która tak blisko nas. Wizję świata pełnego androidów. Współczesny filmowy klasyk!

  1. Mr. Gaga reż. Tomer Heymann

Taniec to sztuka nieograniczona. Udowadnia to Tomer Heymann w swoim fantastycznym dokumencie. W Mr. Gaga przybliża nam postać Ohada Naharina, niezwykle cenionego, izraelskiego choreografa, który stworzył i opracował swój styl tańca, nazwany jak w tytule Gaga. Niby historia prowadzona jak wszystkie inne, niby niezbyt wybijająca się biografia. A jednak wszystko to ogląda się z wielkim zadziwieniem i fascynacją. Heymannowi udało się niemożliwe, przeniósł na ekran ten niezwykły proces jaki powstaje poprzez ruch. Proces pełen bólu, skupienia, precyzji. To sztuka niezwykle trudna, wymagająca wolności. Na taniec mogą sobie pozwolić tylko odważni ludzie.

  1. Sierenevada reż. Cristi Puiu

Z rodziną to wiadomo, najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Rumuński mistrz kina Cristi Puiu, twórca takich filmów jak Śmierć pana Lazarescu czy Aurora nie traci nic z doskonałej formy. W Sieranevadzie zamyka on swoich bohaterów na rodzinnej stypie, która jest ostatnim pożegnaniem zmarłego ojca i wujka. Jak to w każdej rodzinie bywa, podczas takich uroczystości wychodzą na jaw wszystkie sekrety i frustracje. Jest gorzko i słodko, zabawnie i śmiertelnie poważnie. Puiu niezwykle świadomie i uczciwie prześwietla swoich bohaterów. Przygląda się im jak pod mikroskopem, tak by żadna reakcja mu nie umknęła. Wszystko to jeszcze doskonale zagrane przez rumuńskich aktorów tworzy kino najlepszej klasy. Rodzinny terror, który każdy zna z życia.

  1. Zabicie świętego jelenia reż. Yorgos Lanthimos

Kino greckiego reżysera Yorgosa Lanthimosa jest tak popieprzone, jak popieprzony jest świat. Tym razem do najnowszego filmu zaprasza nazwiska z pierwszych stron gazet: Colin Farrell, Nicole Kidman czy Alicia Silverstone. Z ich pomocą przekracza wszelkie granice jakie tylko zna kino. Tworzy film, który jest przeżyciem niemal mistycznym, filmowym orgazmem. Wraz z reżyserem śledzimy losy małżeństwa zamożnych lekarzy, których idealne życie zostaje naznaczone skazą, a przez to dotychczasowy spokój zachwiany. Wciągające, wyśmienicie podane i zagrane to kino. Tak autorskich wizji „IX muza” nie miała od czasów Stanleya Kubricka.

  1. Klient reż. Ashgar Farhadi

Ashar Farhadi ma na koncie Oskara, Złotą Palmę, Złotego i Srebrnego Niedźwiedzia i całą masę innych nagród. Jest twórcą takich klasycznych tytułów jak Przeszłość czy Rozstanie. A jednak wszystko to nie powoduje, że irański reżyser spowolnia. Jest wręcz przeciwnie, po raz kolejny stworzył film totalny. Najnowszy obraz reżysera opowiada o małżeństwie aktorów żyjących w centrum Teheranu, którzy szykują się do wystawienia Śmierci komiwojażera Arthura Millera. Ale jak to w przypadku mistrza psychologicznego suspensa czekać ich będzie wiele katastrof. To wstrząsająca opowieść o gwałcie na ludzkiej psychice, o świecie pełnym chaosu, który burzy nasz spokój. Nie ma takiego drugiego jak Farhadi!

  1. The Square reż. Ruben Östlund

Żyjemy w miejskiej dżungli. Codziennie ścieramy się z zachowaniami, które niczym się nie różnią od tych zwierzęcych. Jesteśmy bestiami, które potrzebują hierarchii jak tlenu. Szwedzki reżyser Ruben Östlund podobnie jak w swoim poprzednim filmie Turysta dotyka klasy wyżej, zamożnych elit, które karmią się snobowaniem. W tym wszystkim sztuka współczesna, nowoczesne rozumowanie sztuki, która dziś może być zarówno kopcem żwiru jak i torebką od znanego projektanta. Przy całym zalewie rozliczeniowych filmów o uchodźcach Östlund pokazuje, że strony medalu zawsze są dwie. A na rewersie życie dotyczy się dalej. Świetnie wywarzony to film, zarówno zabawny jak i przygnębiający, ostry w swym języku i niezwykle poetycki. Perfekcyjnie złapana w kadr ułomna rzeczywistość nagrodzona Złotą Palmą w Cannes.

  1. Moonlight reż. Barry Jenkins

Bardzo rzadko jest tak, że obraz nagrodzony Oskarem w kategorii „najlepszy film” jest dziełem pełnym, wybitnym, niosącym istotną myśl, komentarz do dzisiejszego świata. W ostatnich dwóch dekadach tak było tylko w przypadku American Beauty Sama Mendesa i To nie jest kraj dla starych ludzi braci Cohen. Zeszłoroczny Moonlight dołącza do tego grona. Barry Jenkins stworzył obraz ujmujący w warstwie plastycznej. Dopieszczony, łechtający nasze zmysły. To takie współczesne, pięknie namalowane love story. Tylko, że w roli kochanków umieścił czarnoskórych mężczyzn urodzonych na obrzeżach Miami. I właśnie ten proces jest dla reżysera najważniejszy. Wszak wiadomo, że dzieciństwo kształtuje nas na całe życie. Brutalne, niezwykle realistyczne to kino, które maluje najpiękniejszy poemat o miłości jaki w kinie powstał od lat. Popełniono filmowe arcydzieło!