Wabi-Sabi wchodzi na salony

2 marca 2018, Jacek Górecki

Kultura

Mody są zmienne, chwilowe, niekiedy nawet przemijają niezauważone. Jeszcze nie tak dawno świat dizajnu zachwycał się szwedzką filozofią lagom, był też jego duński odpowiednik hygge. Proszę to wymazać z pamięci. Przyszła pora na Wabi-Sabi, wnętrza pełne dusz.

Dla maniaków dizajnu, a co za tym idzie miłośników częstych zmian w swoim domowym wnętrzu, filozofia Wabi-Sabi jest poniekąd wybawieniem. Oczywiście jest też przekleństwem jak każda chwilowa moda. Lecz tym razem wypadałoby się zatrzymać przy tym zjawisku na dłużej. Sztuka urządzania wnętrza nie musi odtąd kojarzyć się z wielkimi wydatkami finansowymi i poświęceniem, jest wręcz odwrotnie. Japońskie Wabi-Sabi sięga dalej, do tradycji, tożsamości tego kraju. Wyznaje zasadę, że piękno przedmiotów tkwi w ich skazach, uszkodzeniach, niedoskonałości czy błędach. Dla starszego pokolenia Wabi-Sabi to najbardziej podstawowa ze wszystkich japońskich zasad. Klucz do życia zgodnie z harmonią, ale i pełnego kontrastów.

alt wabi sabi alt wabi sabi

Wbrew konsumpcjonizmowi?

W przerażającym świecie konsumpcjonizmu taka zasada może wydawać się z lekka kontrowersyjna. Przecież najbardziej zagorzali miłośnicy dizajnu potrafią zmieniać całe mieszkania niemal co sezon. Jeszcze parę miesięcy temu wielka IKEA w swoim katalogu zaczęła wszczepiać nam przepych, tropikalny barok, pełen motywów kwiatowych, z rajskimi ptakami, żywymi kolorami i zielenią palm. Wnętrza jak z filmów Pedro Almodovara, mieniące się barwami jak z obrazów Fridy Khalo. Istna soczysta dżungla! Była to rzecz jasna odpowiedź na królujący nie tak dawno zimny, chromowany, wręcz sterylny minimalizm, w którym zdecydowanie nie da się odpoczywać. Próbowano to przełamać i sięgnięto do duńskiej filozofii hygge, która szła w kierunku wnętrz przytulnych, pełnych jasnych tkanin i ciepłego światła. I to poszło w niepamięć. A wszystko to, by dążyć do doskonałości. Wszystko to, by stworzyć azyl, przestrzeń, która będzie idealna. Tylko czy tak naprawdę jest to możliwe?

alt wabi sabi alt wabi sabi

Filozofia wnętrz

Filozofia ze Wschodu daje nam na ten spokój nadzieję. Żeby nie zwariować, można spróbować od pojedynczych elementów w naszym wnętrzu. Będą one nas przybliżać do japońskiej filozofii. Przede wszystkim postawmy na ręcznie robioną ceramikę. Maszynowo wytwarzane, jednakowe, nic nie znaczące talerze czy kubki dostępne za parę złotych za sztukę są największą zbrodnią, jaką możemy dokonać na domowym wnętrzu. Na nas samych! Bez duszy, piękna, ale i trwałości, są wydatkiem nieprzemyślanym. Inwestycja w dobrą ręcznie robioną porcelanę, a jeszcze najlepiej wiekową opłaci się nam na życie. Filozofia Wabi-Sabi sięga jeszcze dalej, do ceramiki pełnej pęknięć, posklejanej w szczelinach klejem czy kolorowym proszkiem. Takie przedmioty z duszą, których nikt już nie chce. Podobnie jest z materiałami, którymi wypełnia się nasz dom. Drewno, len, kamienie, materiały uzyskane z recyklingu. Dodatki w kolorach ziemi, pochodzące czy nawiązujące do natury. A wszystko to we wnętrzach jasnych, naturalnych, nie zabierających nam złej energii, pozwalającej odpoczywać. Niekiedy nawet i ściany pozostaje pełne skaz, z odpadającymi kawałkami farby, pęknięciami. Niestety nie wszyscy jeszcze zrozumieli, że jasne wnętrza są dla nas wybawieniem. One działają cuda!

alt wabi-sabi

Naturalnie, autentycznie, z duszą

Warto więc spróbować odciąć się od konsumpcjonizmu czy przedziwnych kreacji i sięgnąć do prostoty, autentyczności, tożsamości. To ważne szczególnie dziś, kiedy tej tożsamości coraz częściej brakuje też w ludziach. Stare zbyt łatwo zastępujemy nowym, a nowe zbyt szybko staje się starym. To na ludziach skupia się cała filozofia Wabi-Sabi, którą bardziej od samych wnętrz interesują właśnie ludzie w nich zamieszkali. Może więc warto spróbować przy następnej sztuce urządzania wnętrz, by była ona rzeczywiście sztuką, a nie bezduszną sklepową wystawą. Oby Wabi-Sabi nie było chwilową modą, a filozofią życia!

alt wabi sabi alt wabi sabi alt wabi-sabi