Wywiad: Grażyna Torbicka

14 lipca 2017, Jacek Górecki

Kultura

CINEMA PARADISO

Chciałabym, żeby kino wróciło do takiej symboliki bajki, przeniesienia mnie w lepszy świat i przez to oczyszczenia. – wyznaje nam Grażyna Torbicka z którą rozmawiamy o kinie i emocjach jakie ze sobą niesie oglądanie filmów. Pretekstem do rozmowy jest zbliżająca się 11. edycja Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym i Janowcu nad Wisłą.

Rozmawiał: Jacek Górecki

Przyniosłem na dzisiejsze spotkanie książkę Jerzego Płażewskiego, opisującą historię kina. Książka rozpoczyna się od zdania, że dziś wstydem jest nie znać historii literatury czy malarstwa, natomiast nie wstyd jeszcze nie znać historii kina. Mija pięćdziesiąt lat od wydania tej książki i jak to dziś wygląda z tą historią?

Rzecz w tym, że sztuka filmowa jest nieprawdopodobnie żywa i historia kina wciąż się tworzy. Mija pięćdziesiąt lat odkąd to zdanie zostało napisane, a my jesteśmy świadkami nieustającej wielkiej przemiany. Nie da się poznać i nauczyć historii kina od razu, ta przyjemność towarzyszy nam przez całe życie. To jest fascynujące! Film to najbardziej żywa, poszukująca nowych form wyrazu sztuka, na miarę dzisiejszych czasów.

Problem polega na edukacji filmowej, której co gorsza nie ma nawet na uczelniach artystycznych, filmowych czy teatralnych, albo przynajmniej nie przynosi ona efektów…

Ktoś mi powiedział, że studenci szkół filmowych nie oglądają na zajęciach filmów, żeby się niczym nie sugerować. A może powinni? Kiedyś zobaczyłam obraz przedstawiający banalny krajobraz , namalowany w tradycyjny naturalistyczny sposób. Okazało się, że to obraz Pabla Picassa. Był on na początku swojej drogi kiedy go namalował, ale z drugiej strony był świadomy każdego gestu i widać było w tym obrazie znajomość historii malarstwa, odpowiednie inspirowanie się nią. Dlatego tak ważne jest poznanie historii, żeby później świadomie się od tego oddzielić i zaznaczyć swój własny język i charakter.

Dwa Brzegi w przybliżeniu tej historii pomagają?

Myślę, że w ogóle festiwale filmowe spełniają dzisiaj rolę lekcji kina. Nadrobienia tego co jest istotne i ważne. Dla mnie historia kina to temat wciąż nieodkryty. Filmy z lat 60. i wcześniej to filmy, których nie miałam szans świadomie wtedy odebrać i które dzisiaj poznaje. Dla dzisiejszego młodego człowieka to kino lat 80., a nawet 90. jest głęboką historią. Coś co dla mnie wydaje się współczesnością, dla następnych pokoleń może być odkryciem na takich festiwalach.

Jak zatrzymać, zainteresować dziś takiego młodego widza?

Edukacja zresztą nie tylko filmowa polega na tym w jaki sposób przekazuje się wiedzę. Nie sztuką jest przekazać od razu wszystko. Na wydziale wiedzy o teatrze miałam zajęcia z profesorem Lechem Sokołem, który przez cały pierwszy rok pracował z nami nad jedynym tylko dramatem – to była Fedra Jeana Racine’a. Myśmy nie rozumieli, o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego profesor nas tak męczy, tym jedynym tytułem. Dopiero na koniec roku zrozumieliśmy, że praca i analiza tego jednego, konkretnego przykładu pozwoliła nam przybliżyć całą tajemnicę struktury dramaturgii. Pomysł jak widza zatrzymać przy konkretnym temacie jest najważniejszy, pamiętając, że studenci czy młodzi ludzie zawsze wiedzą lepiej (śmiech).

Wracając na moment do książki Jerzego Płażewskiego, festiwal Dwa Brzegi bardzo mocno skojarzył mi się z pierwszym rozdziałem, w którym Płażewski opisuje kino początków, kino jarmarczne, objazdowe… wasz festiwal też przyjeżdża z kinem do małego miasta i pełni podobną funkcję co kiedyś.

Festiwal Dwa Brzegi jest małym, wielkim festiwalem. Bardzo znaczące dla nas są spotkania z widzami, to oni mają być jurorami, współtwórcami tego wydarzenia. Zresztą staramy się, żeby wszyscy twórcy, którzy przyjeżdżają do nas byli dla tych widzów dostępni. Nagle tworzy się w tym niewielkim mieście, gdzie nie ma na co dzień kina miasteczko festiwalowe i wszyscy o tym mówią. Na naszym festiwalu mamy tylko dwie sale kinowe, a każdy film pokazywany jest u nas tylko raz, więc wybór zawsze jest pomiędzy jednym, a drugim tytułem. I tu najważniejszym dla mnie zadaniem, żeby tak ułożyć program, takie filmy zestawić ze sobą, aby ta lekcja kina była jak najbardziej różnorodna, a widz mógł wybierać spośród przeróżnych gatunków. W tym roku będziemy pokazywać wszystkie filmy Michaela Haneke, z wyjątkiem tego najnowszego Happy End, pokazywanego w Cannes. Oprócz znanych polskim widzom tytułów pokażemy pierwsze obrazy mistrza jak Benny’s Video, Siódmy kontynent czy 71 Fragmentów.

Zupełnie innym doznaniem jest odbieranie filmów z publicznością czy w ogóle w kinie. Nauczeni odbierania sztuki filmowej na ekranie komputerów, telewizorów czy w multipleksach zapomnieliśmy, jak istotne są okoliczności. Pamiętam jaką katorgą było dla mnie oglądanie filmów Davida Lyncha na domowym ekranie. Dopiero nocny maraton kinowy i zobaczenie o trzeciej rano przy pełnej sali Zagubionej autostrady pozwoliło mi wejść w świat reżysera.

Dokładnie! Ja tak miałam z filmem Body/Ciało Małgorzaty Szumowskiej. Obejrzałam film po raz pierwszy, jeszcze przed festiwalem w Berlinie, w małej salce kinowej, na niewielkim telewizorze i wówczas ten film kompletnie mnie nie ujął. Dopiero później był pokaz w Berlinie, gdzie cała sala była zapełniona widzami i to był już zupełnie inny film. Czuć było oddech ludzi, emocje, dodatkowo zupełnie inne warunki, duży ekran i lepsza jakość. Czas
i miejsce, w którym oglądamy film ma bardzo duże znaczenie. Może pomóc, albo zaszkodzić. Pamiętam moją przygodę z filmem Cinema Paradiso Giuseppe Tornatore. Mieszkałam wtedy we Włoszech, zbliżała się noc Oskarów. A ten tytuł był jedynym, którego nie widziałam spośród wszystkich nominowanych. Pobiegłam szybko na seans, na godzinę czternastą. Byłam sama w niewielkim włoskim kinie. Sama na sali. To była prawdziwa magia kina!

Jak to jest z publicznością festiwalową, która ma znaczący głos w postaci przyznawania nagrody czy po tych dziesięciu edycjach zawodzi się Pani na niej?

Muszę przyznać, że coraz mniej, ale przy pierwszych dwóch, trzech edycjach jeszcze było inaczej. Zawsze w programie jest parę tytułów lekkich, łatwych i przyjemnych. Co nie oznacza, że źle zrobionych. Nie unikam tego rodzaju filmów. Na jednej z pierwszych edycji wśród bogatego programu filmów artystycznych znalazła się także bardzo przyzwoita komedia Zakochany Molier Laurenta Tirarda… po głosowaniu widzów okazała się, że to film, który uzyskał najwięcej głosów. Miałam takie zawahanie, że tak nie może być, że ta informacja idzie potem w świat, że na naszym festiwalu spośród tylu tytułów wygrywa właśnie ten. Następne lata pokazały, że publiczność się wyedukowała. Przyznam się, że coraz częściej oczekuje od kina rozrywki na dobrym wysokim poziomie. Ja już nie chce wojny czy kolejnych traumatycznych historii i rozliczeń, które dostaje na co dzień. Chciałabym, żeby kino wróciło do takiej symboliki bajki, przeniesienia mnie w lepszy świat i przez to oczyszczenia. Zatraciła się dziś w kinie wiara w człowieka.

Zatem co czeka nas na tegorocznej edycji Dwóch Brzegów oprócz bogatej retrospektywy filmów Michaela Haneke?

W sekcji I Bóg stworzył aktora, naszym bohaterem będzie Andrzej Seweryn. Aktor, który dla młodego pokolenia znany jest przede wszystkim jako Beksiński, albo z filmu Ziemia Obiecana. My idziemy w zupełnie inną stronę przypominając filmy, które Andrzej Seweryn zrobił we Francji. Indochiny, Genologia zbrodnii czy Wyrok. Filmem otwierającym tę sekcję będzie Dyrygent Andrzeja Wajdy…

O tej roli Akira Kurosawa powiedział, że takiego aktorstwa nigdy w życiu widział!

To doskonała rola i film, będący także naszym oddaniem pamięci zmarłemu Andrzejowi Wajdzie. Z drugiej stronie możemy spodziewać się filmów, które w ostatnich miesiącach miały premiery na najważniejszych festiwalach filmowych m.in.: bardzo dobry film Redoutable Michela Hazanaviciusa, w którym reżyser mierzy się z legendą francuskiej kinematografii – Jean Luc Godardem. Pokażemy także najnowszy film, nagrodzony w Cannes Niemiłość Andrieja Zwiagincewa, a także z Szron Sharunas Bartas. Będzie także laureat Złotego Niedźwiedzia w Berlinie obraz Dusza i ciało Ildiko Enyedi oraz filmy, które znalazły się w konkursie głównym tego festiwalu The Party Sally Potter czy Powrót do Montauk Volkera Schlondorffa. Będzie pierwszy w Polsce pokaz dokument o Wojciechu Młynarskim w reżyserii Alicji Albrecht Mroziewicz i rekonstrukcja cyfrowa znakomitego, znowu aktualnego filmu Macieja Dejczera 300 mil do nieba. Oprócz tego lekcje kina czyli ta myśl, która dzisiaj nam towarzyszy przez całą rozmowę. Jedną z takich lekcji będzie lekcja czy temat aktorstwa, co to znaczy dzisiaj być aktorem, jak uczyć aktorstwa… W tym temacie pomogą nam postaci z różnych stron: Jan Peszek, Jerzy Stuhr, Dawid Ogrodnik, Wojciech Malajkat czy Robert Gliński, który pokaże swój film Ślady dokumentujący postać Wojciecha Jerzego Hasa. Robert Gliński zorganizuje także casting na nieistniejący film. Zapewniam będzie dużo emocji i wrażeń!