Wywiad: Kinga Dębska (reżyserką filmów Moje córki krowy i Plan B)

25 stycznia 2018, Jacek Górecki

Kulturaludzie

Mój Plan B.

Już na początku lutego w polskich kinach najnowszy film Kingi Dębskiej, reżyserki obsypanego nagrodami filmu Moje córki krowy. Tym razem będzie o miłości, ale nie do końca wprost. W obsadzie filmu między innymi Kinga Preis, Edyta Olszówka czy Marcin Dorociński. Mieliśmy okazje porozmawiać o tym projekcie z reżyserką.

Jak jest z tą naszą polską otwartością na drugiego człowieka?

Różnie. Jedni są pozamykani i mało otwarci na ludzi, drudzy podchodzą do drugiego człowieka przyjaźnie, z ciekawością.  Ja chyba należę do tej drugiej grupy, ale też czasem podchodzę ostrożnie, żeby uniknąć zranień i rozczarowań. Staram się też odsuwać od siebie złe emocje.

Pytam dlatego, że bohaterowie Twojego najnowszego filmu, chociaż znajdują się pod kreską, w sytuacji pełnej beznadziei, to jednak rozwiązaniem tej sytuacji jest druga istota (także pies), nie zawsze kolejny partner, ale przyjaciel, sąsiad, nowo poznana znajoma.

To jest film o relacjach, o naturalnej potrzebie ich budowania. Związki interesują mnie najbardziej,  także te, które rodzą się między człowiekiem a zwierzęciem. Kiedy byłam na stypendium w Stanach Zjednoczonych, miałam wrażenie, że wszyscy są tam sami. U nas także wielu ludzi wybiera samotność. Myślę, że  jest to choroba naszych czasów. Dzisiaj, kiedy coś się psuje w związku, zamiast naprawiać, łatwiej jest to przerwać. Nie walczymy, nie naprawiamy trudnej relacji, ale zastępujemy ją nową. W Planie B chciałam szczerze porozmawiać z widzami o relacjach prawdziwych, a nie papierowych, z wielką wiarą w człowieka w tle.

Taką przepiękną, acz wydawałoby się niewiarygodną sceną, pełną wiary w człowieka jest scena pogrzebu i pierwszego kontaktu żony zmarłego męża i jego kochanki. 

Dla mnie najciekawsze jest, kiedy bohater zachowuje się inaczej, niż byśmy przypuszczali, kiedy nas zaskakuje, ale w sposób prawdziwy, nie sztuczny. W scenie pogrzebu, o której wspomniałeś, Dorota Kolak, wykazuje się szlachetnością, która  wydawałaby się zbyt piękna, żeby była prawdziwa.  Wybaczyć kochance męża i zaprosić ją do rodziny? A jednak są tacy ludzie i ja wierzę w takie historie, bo wierzę, że człowiek może być dobry, hojny, szlachetny.

Wierzysz w ludzi?

Totalnie! Wszyscy pragniemy miłości, nawet ma ona formę tańca buyo. (śmiech).

Czy po przeczytaniu scenariusza od razu uwierzyłaś w te cuda, które się zdarzają czy musiałaś po prostu się przekonać do tej historii?

Po Moich córkach krowach czytałam wiele tekstów. Scenariusz Karoliny Szablewskiej zaintrygował mnie,  poczułam, że jest mi w jakiś sposób potrzebny. Zaintrygowały mnie w nim elementy magiczne, ale i prawdopodobne psychologicznie. Jak np. pies odnajduje faceta w betonowym bloku i się z nim zaprzyjaźnia. Bo przecież tak się zdarza, że pies sobie nas wybiera. Plan B opowiada o pewnych przypadkach losowych, które zmieniają życie ludzi po jakiejś stracie, po traumie.

Czego nauczyli Cię bohaterowie nowego filmu?

Na pewno potwierdzili to, że nie da się zaplanować swojego życia. Nienawidzę poradników, które mówią jak mam żyć. Życie pisze najlepsze scenariusze. Bohaterowie mojego filmu to potwierdzają. Oni nie planują wielkich kroków, po prostu są i los się czasem do nich uśmiecha. Miłość nie musi wyglądać tak, jak sobie ją zaplanujemy. Trzeba umieć odpuszczać, wtedy może wydarzyć się coś znacznie piękniejszego niż nasze marzenia.

Móc zrobić film komercyjny, ale po swojemu, bez kalek i nacisków, to luksus? 

Bardzo duży. To jest film, który jest z założenia filmem walentynkowym. Tylko że nie mogłam sobie pozwolić na niewyciśnięcie tego tematu i niepokazanie czegoś więcej o miłości. Chciałam nakręcić kino w duchu mojego mistrza Pedro Almodovara, kolorowy, wyraźny, pozytywny, przyglądający się tragedii z nadzieją, a nie wieczną traumą i żałobą.

Przy okazji filmu Moje córki krowy zapytana przez dziennikarza o kino polskie czy czeskie odpowiedziałaś, że zdecydowanie kino polskie, w ogóle że dobrze Ci być Polką. Dzisiaj to potwierdzasz?

Dziś żyjemy w fazie podzielenia Polski, i ten film był moim buntem przeciwko wypowiadaniu się politycznie, chciałam nim pokazać, że na podstawowym poziomie jesteśmy razem. Film Plan B jest kinem utulającym widza. Chciałam zrobić film, który jest niepolityczny, film o miłości, film dla ludzi.

Planem b na ten chaos jest kino?

Zrobiłam ten film z wiarą w widza. Wierzę, że widz nie chcę w kinie głupoty, tylko fajnej, inteligentnej rozrywki. To też od nas, twórców zależy, jakie będzie ten polski widz. Musimy go sobie wychować. W przypadku Planu B gwarantuję wzruszenia i dobrą rozrywkę!

 

Rozmawiał: Jacek Górecki