Bogusław Paruch i Audi Aicon. Samochód przyszłości zaprojektowany przez Polaka

15 czerwca 2018, Marek Wieliński

ludzieMotoryzacja

To niesamowite, siedzieć w pojeździe przyszłości, który – w prezentowanej formie – być może nigdy nie nadejdzie… Zbudowany kosztem kilku mln euro Audi Aicon jest pojazdem koncepcyjnym. To oznacza, że siedzę w jedynym na świecie egzemplarzu w pełni autonomicznego samochodu z napędem elektrycznym, którego pokładowymi urządzeniami można sterować za pomocą wzroku. Czy taka właśnie jest przyszłość motoryzacji? Próbowałem się tego dowiedzieć w rozmowie z jego projektantem, Bogusławem Paruchem – jednym z trzech, obok Kamila Łabanowicza i Parysa Cybulskiego Polaków, pracujących w biurze projektowym w Ingolstadt nad pojazdami przyszłości koncernu Audi.

Marek Wieliński: W jakim celu powstał ten niezwykły pojazd?

Bogusław Paruch: Chcieliśmy pokazać samochód, który swoim wyglądem będzie komunikować: „jestem autonomicznym robotem”. Kiedy mijałem na drodze Audi Q7 z napisem e-tron, zacząłem się zastanawiać: Czy samochody z napędem elektrycznym potrzebują napisu lub specjalnego znaczka, komunikującego światu „jestem elektryczny”? Moim zdaniem nie. Dlatego podjąłem się zaprojektowania samochodu, który już samym kształtem będzie mówić: „jestem futurystycznym samochodem”. Tak powstał kształt odróżniający samochody elektryczne od tych z silnikiem spalinowym.

Dla mnie niesamowite jest, że siedzę teraz na miejscu kierowcy i do końca nie wiem, czy w ogóle mogę o nim w ten sposób powiedzieć…

To właśnie jest niespodzianka. Nie ma kierownicy, pedałów gazu, hamulca ani sprzęgła. Nie ma nawet skrzyni biegów. Wnętrze jest minimalistyczne, usunięto z niego… prawie wszystko. Założeniem było stworzenie możliwie jak największej przestrzeni. Naszym pomysłem na przyszłość – jako projektantów Audi – jest pokazanie tej przestrzeni jako czegoś, czego nie można kupić. Przestrzeń to luksus, a nam chodziło o stworzenie takiego luksusowego wnętrza przyszłości. Wyszliśmy więc z założenia, że musi ono zostać „wyczyszczone”. Nie ma w nim żadnych przycisków, są tylko dotykowe panele oraz „eye tracking”, czyli śledzenie ruchów naszych oczu. Tak sterujemy tym samochodem. Mamy również sterowanie głosem. Pojazd jest inteligentny, powierzchnia jego szyb to wyświetlacze. Wszelkie informacje są prezentowane na przedniej szybie, na linii naszego wzroku. Ciekawostką stylistyczną są podzielone na dwie części, wygięte na zewnątrz boczne szyby. Między innymi w ten sposób zyskaliśmy więcej przestrzeni we wnętrzu.

Wystarczy, że wygodnie usiądę i mogę sterować tym samochodem za pomocą wzroku?

Tak, to w pełni funkcjonalny prototyp. Niczego nie obiecuje, lecz pokazuje na co już dziś gotowe jest Audi. Niemal wszystko, co zastosowano w modelu Aicon możemy wdrożyć do seryjnej produkcji. Jak wiemy, sterowanie dotykowe i głosowe już dziś znalazło szerokie zastosowanie w seryjnej produkcji. Model, w którym siedzimy jest gotowy do drogi. Wystarczy powiedzieć np. „zawieź mnie do Berlina” i on to zrobi. Jesteśmy tu – fizycznie i mentalnie – odłączeni od sterowania samochodem. W jego wnętrzu stworzyliśmy relaksacyjną przestrzeń. Spędzony w niej czas podróży możemy wypełnić zupełnie innymi zajęciami niż w tradycyjnym samochodzie, np. odbyć wideokonferencję, obejrzeć wspólnie z pasażerami film na dużym ekranie, obejmującym całą przednią szybę. To nowy sposób zagospodarowania czasu spędzonego w aucie. Dziś, gdy jazda w korkach zajmuje nam go coraz więcej, możemy wreszcie zażegnać związany z nią stres i się zrelaksować.

Czy bycie kierowcą ma jeszcze przyszłość?

Nie ma się czego obawiać, produkcji tego samochodu nie rozpoczniemy za rok. Koncepty takie jak ten potrzebują czasu, testów i analiz. Przez 80 lat budowaliśmy samochody w znanej nam do dziś postaci, po drodze ucząc się nowych technologii. Nadchodzi wielka zmiana i zupełnie nowe spojrzenie, ekologiczny punkt widzenia. Musimy zastąpić istniejące samochody, pojazdami elektrycznymi. To motywuje nas, projektantów do kreowania zupełnie nowej idei samochodu.

Wiem, że nie możesz nam zdradzić ile dokładnie kosztował ten projekt.

Kilka milionów euro. Warto zaznaczyć, że tyle kosztował ten jeden, unikalny egzemplarz. W produkcji seryjnej nie będzie już tak szalenie drogi. Nad projektem prototypu Aicona pracowaliśmy 3 lata, a jego budowa trwała aż rok. Ponieważ zastosowaliśmy napęd elektryczny, we wnętrzu udało się wygospodarować mnóstwo miejsca. Z przodu i z tyłu nie znajdziemy silnika. Cztery silniki elektryczne zamontowano w każdym z kół, stąd konieczność zastosowania ogromnych, 26-calowych obręczy. Zrobiliśmy tak również dlatego, że duże koła skuteczniej przenoszą siłę napędową i raz wprawione w ruch toczą się lepiej, niż mniejsze. To także nawiązanie do historii i DNA marki Audi – jej legendarnych napędów quattro. My, projektanci, próbujemy wyposażyć w te charakterystyczne cechy każdy samochód. Jako stylista musiałem zadbać również o to, by zewnętrzna linia nadwozia podkreśliła, że mamy do czynienia z napędem na wszystkie koła.

Siadając na miejscu kierowcy, mam przed oczami szeroki ekran…

Pod jego powierzchnią zamontowano sensory. Jego główna część, to tzw. „powierzchnia pierwszego kontaktu”. Przez prezentowane na dolnym wyświetlaczu menu poruszamy się, używając wzroku. System skanuje i odczytuje ruch naszych oczu, klikamy wzrokiem… Jeśli wejdziemy do zakładki „rozrywka”, będziemy mogli wyświetlić film na całej powierzchni przedniej szyby. Nie musimy przecież patrzeć na to, co dzieje się przed samochodem.

Skąd komputer ma wiedzieć, by słuchać poleceń wydawanych wzrokiem kierowcy, a nie pasażera?

Właśnie dlatego jest tu tak wiele czujników, a nad oprogramowaniem pracował cały sztab ludzi (śmiech).

Wnętrze jest bardzo przestronne, lecz tylna kanapa niezbyt okazała.

Samochód ma długość 5,5 m, jest dłuższy niż limuzyna A8. W założeniu chcieliśmy, by był to dwuosobowy samochód, finalnie zdecydowaliśmy się na układ siedzeń 2+2. Przy takim rozmiarze wnętrza bez trudu mogłoby w nim podróżować nawet 8-10 pasażerów. Chcieliśmy jednak stworzyć bardzo luksusowe wnętrze zapewniające mnóstwo miejsca zaledwie dwóm podróżnym korzystającym z luksusowych foteli. Dodatkową kanapę możemy automatycznie złożyć i ukryć pod podłogą, cofając jednocześnie przednie fotele. To limuzyna przyszłości w której VIP siedzi z przodu, a nie, jak do tej pory, na tylnej kanapie. Podróżni mają się tu czuć jak w domu. Dlatego wnętrze jest takie przestronne, jak salon w którym znajdziemy odpoczynek i spokój. Bardzo wygodnie się z niego wysiada, fotele są obrotowe. Szybami sterujemy za pomocą dotykowych paneli w drzwiach.

Panoramiczny szklany dach pokryto wzorem, składającym się z małych trójkątów. To tylko ozdoba, czy może coś więcej?

Stylizowane litery „A”, skrót od nazwy modelu. Mają one dwie funkcje. Każda z nich w pochmurny dzień może świecić i służyć jako doświetlenie wnętrza. Natomiast w słoneczny dzień ogranicza ilość wpadającego do wnętrza światła.

Za nami jest zapewne spory bagażnik. Chyba, że jego pojemność zabrały akumulatory?

Jest tam bagażnik i wcale nie było trzeba ograniczać jego pojemności. Akumulatory ukryto w innych miejscach. Z tylnej części nadwozia można wsunąć szufladę, zdolną pomieścić trzy największe podróżne walizki.

Nie widzę wycieraczek..

Zastąpiły je dmuchawy, które usuwają wodę powierzchni z szyb. Niemniej, w samochodzie, który nas wiezie, nie musimy przejmować się tym, że pada deszcz. W aucie autonomicznym doskonała widoczność nie jest nam już potrzebna. Współczesne reflektory muszą ją zapewniać, ale w modelu Aicon ich funkcja uległa zmianie. Składają się z około 600 niezależnie świecących elementów. Za ich pomocą możemy wyświetlać napisy. Jeżeli samochód np. skręca w prawo, cała powierzchnia przedniej części nadwozia staje się kierunkowskazem. Światła pełnią w nim nową funkcję, informacyjną. Chciałem „wyczyścić” linie tego pojazdu. Miał wyglądać jak nowoczesny smartfon. Precyzja wykonania jest przyszłością motoryzacji. Dlatego zniknęły klamki, wycieraczki czy linia cięcia bagażnika. Szyby są pozbawione uszczelek, a szczeliny drzwi zmniejszyliśmy do absolutnego minimum. Modernistyczny przód pozbawiłem standardowych lamp.

Ale z tyłu widzę dyfuzor?

Nie można go już tak nazwać. To kanał wentylacyjny, służący do schładzania baterii.

Skoro to samochód elektryczny, powiedz gdzie ukryłeś gniazdko ładowania?

Nie ma go, to już przeżytek (śmiech). W tym samochodzie wymienia się szybko całą baterię. Łatwo możemy wyobrazić sobie również bezprzewodowe ładowanie.

 

Rozmawiał Marek Wieliński

O przyszłości motoryzacji opowiedzieli nam także szefowie innych marek, przeczytajcie w tym artykule, jakie są ich prognozy.