Aktywny tempomat

28 czerwca 2017, Damian Śmigielski

Motoryzacja

Kiedy pierwszy raz wsiadłem do auta z tempomatem, byłem w ciężkim szoku. Początki były trudne, ale po jakimś czasie bardzo polubiłem to udogodnienie. Może nie zawsze wpływa na zmniejszenie zużycia paliwa, ale uspokaja jazdę i podnosi komfort podróżowania. Tempomatu używam często w mieście.

Obecnie tempomat ewoluował i może nie tylko utrzymywać zadaną prędkość, ale też dystans od poprzedzającego nas auta. Jeśli dodamy do tego asystenta pasa ruchu… Jazda prawie autonomiczna. Prawie, bo jednak musimy kontrolować to, co się dzieje na drodze i nie każdy aktywny tempomat ma funkcję całkowitego zatrzymania auta. Po prostu poniżej pewnej prędkości wyłącza się on i musimy zająć się hamowaniem.

Aktywny tempomat znacząco podnosi komfort jazdy. Jesteśmy mniej spięci za kierownicą i jedziemy spokojniej. Dużo spokojniej. Zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z dużym ruchem na drodze. Ustawiamy sobie komfortowy dla naszej psychiki dystans i spokojnie sobie podróżujemy. Jeśli jest to korek na autostradzie i nasz tempomat jest w stanie zatrzymać auto, to praktycznie nie odtykamy ani gazu, ani hamulca. Ta funkcja działa również w miejskich korkach. Miałem okazję testować to rozwiązanie w różnych autach i przyznam, że jest świetne.

Kiedy wczesną wiosną pokonałem jednego dnia trasę z Warszawy do Genewy i po 15 godzinach wysiadłem z auta, nie czułem się mocno wyczerpany. Oczywiście cisza w aucie przyczyniła się do tego, ale elektronika odciążająca mój mózg miała w tym zwój duży udział. Nie musiałem w czasie jazdy tak mocno skupiać się na obserwacji drogi. Oczywiście jechałem z rozsądnymi prędkościami. Nawet w Niemczech nie szalałem. Jechałem ze stałą prędkością bez nagłych zrywów, czy hamowań. Ta taktyka sprawdziła się doskonale. Średnia prędkość powyżej 100km/h była dla mnie satysfakcjonująca i przełożyło się to też na akceptowalne zużycie paliwa.

Muszę przyznać, że już dawno elektronika w samochodzie przestała mi przeszkadzać i coraz bardziej doceniam wszystkie rozwiązania, które mnie odciążają, wyręczają i wspomagają. Czuję się bezpieczniej, nie zapominając o obserwacji sytuacji na drodze. Mam na to więcej czasu i mogę się bardziej na tym skupić skoro wiele procesów w aucie dzieje się automatycznie. Marzy mi się możliwość wyboru jazdy autonomicznej. Bardzo chętnie widziałbym takie rozwiązania na autostradach i na zakorkowanych obwodnicach miast. To pozwoli uspokoić ruch i zwiększyć bezpieczeństwo użytkowników drogi.