Droga do snów w nowych autach sportowych Lamborghini i Porsche

23 marca 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Są samochody zwyczajne, które wożą nas z punktu A do B. Są też samochody niezwykłe, które zamienią każdy dzień w fascynującą przygodę. Oczywiście pod warunkiem, że nas na nie stać. Nawet jeśli nie, zawsze warto marzyć. Na tegorocznym Salonie Samochodowym w Genewie zdecydowanie było o czym myśleć i pamiętać. Najlepszym przykładem mogą być cztery gorące propozycje od Lamborghini i Porsche.

Co roku nad Jeziorem Genewskim debiutuje kilka grup samochodów. Zobaczyć można przedstawicieli wszystkich segmentów – od samochodów do codziennego użytku po hipersamochody i auta marzeń. Do grupy tych, o których każdy może myśleć, lecz nie każdy kupi, zaliczają się bez wątpienia dwie marki: Lamborghini i Porsche, choć warto zaznaczyć, że one też są w swoim luksusowym świecie na dwóch różnych półkach cenowych. Przejdźmy do konkretów. Poznajcie dwie najciekawsze propozycje prosto z Włoch.

Lamborghini Hurracan Performante Spyder

Włoscy inżynierowie twierdzą, że model ten – jak żaden inny – „zbliża kierowcę do nieba i asfaltu”. Dodajmy, że dosłownie i w przenośni. Wystarczy powiedzieć, że jego największym wrogiem są progi zwalniające i nierówności nawierzchni. Lamborghini Hurracan nie jest wcale najnowszym modelem z Sant’Agata Bolognese. Nowością jest ta specjalna, błękitna, odchudzona i wzmocniona wersja. Źródło napędu to wolnossący silnik 5.2 V10 o mocy 640 KM i maksymalnym momencie obrotowym 640 Nm, przenoszonym na wszystkie koła. Auto rozpędza się do setki w obłędne 3,1 s, a prędkość maksymalna to 325 km/h. W poszyciu nadwozia zastosowano elementy z aluminium i włókna węglowego, co czyni je o 35 kg lżejszym od „zwykłego” Spydera. Docisk poprawia chroniona patentem i debiutująca właśnie w tym modelu, reagująca i działająca w ciągu milisekund, aktywna aerodynamika ALA (Aerodinamica Lamborghini Attiva). Cena? 220 000 euro. Nieźle, prawda?

Lamborghini Urus

Właśnie to auto, a nie sportowy Hurracan jest największą tegoroczną premierą włoskiej marki. Jak nietrudno się domyślić, wszechobecna moda na SUVy nie mogła ominąć segmentu samochodów luksusowych (czego przykładem jest choćby Bentley Bentayga), jak również… sportowych. No i mamy. Porywające i urzekające auto z podwyższonym zawieszeniem. Kawał samochodu o długości ponad 5 i szerokości ponad 2 metrów. To także najwyższe Lamborghini w historii – nie licząc produkowanych pod tą marką, rolniczych ciągników – mierzy dokładnie 1638 mm wysokości.

Nie martwcie się, nie jest źle. Stylistycznie ten byk nawiązuje do Huracana i Aventadora. Tyle  że ma kanciastą i podniesioną sylwetkę. Pod maską, oczywiście benzynowy, silnik 4.0 V8 biturbo o mocy 650 KM i miażdżącym maksymalnym momencie obrotowym: 850 Nm. To chyba jakieś nawiązanie do rolniczej tradycji. Istotnie, to jest swego rodzaju kombajn bo w połączeniu ze sportowymi osiągami, do dyspozycji mamy tu luksusowe i przestronne wnętrze, zapewniające czterem osobom maksimum komfortu. Jest też coś, czego nie znajdziecie w żadnym innym aucie o takim pochodzeniu i osiągach. Jest to… bagażnik o pojemności 574 litrów. Potężny silnik sprawia, że wraz ze swoim bagażem do 100 km/h rozpędzisz się w 3,6 s i możesz przyspieszać aż do osiągnięcia 305 km/h. Stabilność gwarantuje napęd, przenoszony na wszystkie koła. W dodatku, wszystkie koła są skrętne, co poprawia przyczepność w szybko pokonywanych zakrętach, a na parkingu ułatwia manewrowanie. Dwa w jednym: samochód bardzo szybki i bardzo praktyczny.

Nic dziwnego, że nowy SUV za ponad 700 000 zł skusił miłośnika szybkich samochodów, Kubę Wojewódzkiego, który wcześniej jeździł między innymi Aventadorem. Gwiazda telewizji TVN jest pierwszym w Polsce nabywcą Urusa, czym nie omieszkał się pochwalić na Instagramie.

Równie ciekawie było w tym roku na stoisku Porsche, gdzie odbyła się… światowa premiera nowego gatunku sportowych samochodów z podniesionym zawieszeniem. Ech, coraz bardziej to skomplikowane.

Porsche Mission E Cross Turismo

To zwiastun zupełnie nowego segmentu samochodów. Najpierw świat oszalał na punkcie SUV-ów, teraz szykuje się moda na CUV-y, czyli Cross Utility Vehicle. To skrzyżowanie sportowego SUVa z nadwoziem typu kombi. Źródłem napędu są dwa silniki elektryczne o mocy ponad 600 KM, dzięki nim Porsche Mission E Cross Turismo przyspiesza do setki w niecałe 3,5 s, a po niecałych 12 s jedzie już z prędkością 200 km/h. Napięcie w instalacji elektrycznej tego konceptu to aż 800 V.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Znaki_poziome

Porsche 911 GT3 RS

To z kolei coś, co można sobie zaraz zamówić w salonie. Obecnie, najmocniejszy dopuszczony do ruchu sportowy samochód tej marki. Porsche napędza wolnossący, 4-litrowy silnik o mocy 520 KM, zapewniający przyspieszenie do setki w 3,2 s oraz maksymalną prędkość 312 km/h. Najbardziej sportowa 911-ka świetnie czuje się na torze, ale wciąż legalnie można nią jeździć po drogach publicznych. W dodatku, całkiem wygodnie. Lecz zupełnie nie tak, jak w SUVie.

alt samochody sportowe Lamborghini i Porsche