„Baba za kierownicą” – czy jest się czego bać?

17 maja 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

„Baba za kierownicą” – to brzmi bardzo źle. Podobnie jak mówienie do kogoś „nie bądź babą”. Czy proste równanie „kobieta na drodze = kłopoty” ma w ogóle sens i rację bytu? Przyjrzyjmy się tym  obiegowym, często krzywdzącym kobiety opiniom oraz faktom. Jak to jest w rzeczywistości?

Tradycyjnie przyjęło się mówić, że kobiety to fatalni kierowcy, a mężczyźni jeżdżą świetnie. Zupełnie inny obraz rodzi się jednak ze statystyk i codziennych doświadczeń. Osobiście dzielę kobiety-kierowców na dwie kategorie. Pierwsza – to większość, istotnie – jeżdżących przeciętnie lub poprawnie kobiet. Druga, znacznie mniejsza grupa, składa się z kobiet tak dobrych, że większość mężczyzn za kierownicą nie jest im w stanie dorównać.

Prowadzić jak baba, czyli jak?

Kobieta może być tak samo dobrym, albo i lepszym kierowcą niż mężczyzna. Z pewnością, w większości przypadków prowadzi samochód ostrożniej. Ze statystyk wydziałów ruchu drogowego polskiej policji jasno wynika, że panie powodują nieporównywalnie mniej wypadków i nieporównywalnie rzadziej siadają za kierownicą po spożyciu alkoholu.

To wcale nie jest „statystyczna gra”, bo nawet przy uwzględnieniu faktu, że tylko ok. 40 proc. kierowców to kobiety, oraz że w ciągu roku pokonują mniej kilometrów – ich statystyczny wynik i tak pozostaje aż o 1/3 lepszy niż w przypadku mężczyzn. Mit „baby za kierownicą” narodził się na przełomie lat 70. i 80., kiedy samochód był jeszcze dobrem luksusowym. Należał do głowy rodziny, więc kobiety w ogóle nie robiły prawa jazdy lub sporadycznie siadały za kierownicą. To jednak już przeszłość.

Dwie strony medalu

Oczywiście, internet pełen jest nagrań z całego świata, prezentujących kobiety-kierowców przez kilkadziesiąt minut, nieporadnie wykonujących manewry parkowania, przejeżdżających przez zamknięte szlabany, odjeżdżających ze stacji benzynowej z urwanym pistoletem dystrybutora lub tankujących benzynę do auta z silnikiem Diesla. Są też zarejestrowane sytuacje, gdy wykonują one zaskakujące manewry i powodują spektakularne kolizje. Bez trudu można jednak znaleźć równie imponujące archiwa, prezentujące w identycznych sytuacjach mężczyzn-kierowców.

Nie sposób natomiast zaprzeczyć temu, że kobiety jeżdżą inaczej. Najczęściej oznacza to, że są bardziej rozważne i zapobiegliwe oraz nieporównanie rzadziej wykonują niebezpieczne manewry. Rozpatrując tę kwestię od strony naukowej, badacze sugerują, że wszystkiemu winne są hormony (a dokładniej – estrogen), bo dzięki nim kobiety mają lepszą pamięć przestrzenną, podzielność uwagi i koncentrację. Z reguły są też pilniejszymi uczennicami, a przez to lepiej od mężczyzn znają przepisy.

Kobieta – agresor?

Od kilku lat daje się jednak zaobserwować niepokojące zjawisko rosnącej agresji wśród kobiet-kierowców. Potrafią zachować się w ruchu ulicznym tak samo agresywnie jak mężczyźni. Nie stronią od przekleństw, pokazywania środkowego palca, zajeżdżania drogi. Dzieje się tak bez względu na wiek kierujących, a pod tym względem potrafią nawet mężczyzn prześcignąć. Niektóre panie są naprawdę bezkompromisowymi kierowcami, nie znającymi litości dla innych użytkowników drogi. Nie wpuszczą nikogo na swój pas, a na każdy manewr, który spotka się z ich dezaprobatą – reagują trąbieniem, krzykiem lub… dodaniem gazu, w celu uniemożliwienia przejazdu. Tak na szczęście zachowuje się co najwyżej 1/4 zmotoryzowanych pań.

Reszta jeździ z dużą świadomością ryzyka w ruchu drogowym. Wiedzą co może się stać, jeśli przekroczą granice swoich umiejętności. Dlatego – w świetle statystyk – panie są częściej sprawczyniami niegroźnych stłuczek niż tragicznych w skutkach wypadków.

Jeździć jak kobieta

Kobiety mogą być również znacznie lepszymi kierowcami od mężczyzn, osobiście znam ich kilka. Wśród nich na pierwszym miejscu wymieniłbym Klaudię Podkalicką – doświadczonego kierowcę rajdowego i wyścigowego, startującą w barwach Total Teamu. Poprosiłem ją o wskazanie faktów i mitów na temat różnicy płci w kwestii kierowania pojazdami.

Nieprawdą jest, że kobiety nie liczą się z innymi uczestnikami ruchu, są aroganckie i agresywne. Podobnie jak to, że jeżdżą bardziej przepisowo od mężczyzn. Z faktami mija się również ten, kto sądzi, że mężczyźni jeżdżą bezpieczniej od kobiet, a kobiety interesuje wyłącznie kolor i wygląd samochodu – mówi Klaudia Podkalicka.

– A po stronie faktów wymieniłabym to, że nie są zbyt pewne siebie, bywają roztargnione i mało zdecydowane. Co ważne, samochód nie jest przedłużeniem ich kobiecości i rzadziej siadają za kierownicą pijane – dodaje rajdowiec.

Przykładów zdolnych kobiet w motorsporcie jest więcej, choćby Gosia Rdest. Jest również kilka dziennikarek motoryzacyjnych, które z autami radzą sobie naprawdę świetnie, dużo wiedzą nie tylko na temat szybkiej, ale przede wszystkim bezpiecznej jazdy. Nie zapominajmy, że naprawdę mnóstwo kobiet pracuje np. w samochodowej branży flotowej, inne zaś pokonują setki kilometrów za kierownicą służbowych aut. Zapewne – jak każdy z nas – znam kilka kobiet, które za kółkiem radzą sobie lepiej niż doskonale.

Płeć ma znaczenie?

Opinie mogą być różne, ale fakty mówią, że płeć nie gra za kierownicą tak istotnej roli, jak moglibyśmy przypuszczać. To jakim jesteś kierowcą jest przede wszystkim kwestią predyspozycji, wrodzonego talentu lub jego braku oraz… charakteru. Jedni jeżdżą lepiej, a inni gorzej. Bez względu na płeć.

A jak to jest z agresywnymi kierowcami? Pisaliśmy o nich w tym artykule.

 

Zdjęcia Klaudii Podkalickiej dzięki uprzejmości klaudiapodkalicka.pl