Wiosnę czuć w powietrzu. Czy to już czas na zmianę opon?

5 kwietnia 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Szybkiej odpowiedzi udzieli wam z pewnością termometr. W tym roku wiosna nie rozpieszcza kierowców, na północy kraju pojawiają się jeszcze przelotne opady śniegu. Decyzję o wyjeździe do wulkanizatora możemy podjąć, przyjmując za próg opłacalności i bezpieczeństwa przeprowadzenia takiej operacji, utrzymującą się średnią temperaturę dobową powyżej 7 st. C.

Pamiętajmy jednak, że ranne ptaszki bezpiecznie mogą założyć opony nieco później. To kwestia utrzymujących się nad ranem temperatur. Jeśli wciąż o świcie zdarzają się przymrozki i jest poniżej 4 st. C, a my jeździmy do pracy właśnie o tej porze – z decyzją o wymianie opon musimy jeszcze znacznie poczekać. Oczywiście, nie chodzi o to, by jeździć na zimówkach do lata. Zbyt wysoka temperatura eksploatacji jest zabójcza dla miękkiego bieżnika opon zimowych i skutkuje ich przedwczesnym zużyciem.

Kiedy założyć letnie opony?

Biorąc pod uwagę powyższe, dla każdego kierowcy odpowiedź będzie nieco inna. Wcale nie jest tak oczywiste, że trzeba to zrobić tuż przed Świętami Wielkanocnymi lub zaraz po nich. Kierowcy przyjęli taką tradycję i stoją przez nią dwa razy w roku w długich kolejkach do wulkanizatora. Tymczasem wszystko zależy od tego jak i kiedy eksploatujemy nasz samochód. Najlepiej to zrobić, gdy średnia dobowa temperatura regularnie osiąga co najmniej 8 stopni.

Czym opony letnie różnią się od zimowych?

Opony letnie są wykonane z twardej gumowej mieszanki, zachowującej optymalną elastyczność w wysokich temperaturach. Kiedy termometr wskazuje 7 lub więcej stopni, zaczynają się dobrze „kleić” do nawierzchni. To właśnie jest moment w którym lepiej sprawdzi się mieszanka opony letniej niż zimowej. A im cieplej – tym lepiej. Opona letnia w dodatnich temperaturach zapewnia lepszą przyczepność i prowadzenie w porównaniu z „zimówkami”. Bieżnik opony letniej jest również nieco płytszy, a powierzchnia styku opony z nawierzchnią większa.

Priorytetem jest zachowanie wysokiej przyczepności i sterowności na suchej oraz mokrej nawierzchni i uniknięcie zjawiska aquaplaningu. Letnia opona ma masywniejsze klocki bieżnika, zwiększające stabilność w zakrętach, podczas hamowania i przyspieszania. Z tego powodu, przy prędkości 100 km/h na suchym asfalcie, opony zimowe potrzebują aż o 16 m dłuższej drogi hamowania, niż ich letnie odpowiedniki.

O czym pamiętać, wybierając letnie opony?

W naszych warunkach klimatycznych najistotniejszym parametrem jest prowadzenie w deszczu. Im lepiej bieżnik jest przygotowany do takiej jazdy, tym skuteczniejszy okaże się w wiosenno-letnio-jesiennej eksploatacji. Statystycznie rzecz biorąc, będzie to przecież głównie… jazda w deszczu. Dlatego w naszym klimacie najlepiej sprawdzają się opony – zarówno letnie, jak i zimowe – z bieżnikiem, dedykowanym przede wszystkim do jazdy po mokrej nawierzchni. Kupując nowe opony, warto skorzystać ze ściągawki, którą przygotowała dla nas Unia Europejska.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, na każdej oponie znajdziemy sporą naklejkę, a na niej ikony: dystrybutora, mokrej nawierzchni i głośności. Te trzy parametry są najprostszą odpowiedzią na nasze potrzeby. Są oznaczane literami od A do F. Pierwsza litera alfabetu oznacza najlepszy możliwy wynik. Im dalsza litera w alfabecie, tym jest on gorszy. Głośność wyrażana jest w decybelach, a ikona głośnika z pokolorowanym jednym, dwoma lub trzeba paskami oznacza, że mamy do czynienia z oponą cichą oraz umiarkowanie lub bardzo głośną.

Inne parametry

Przede wszystkim zwróćmy jednak uwagę na parametr przyczepności na mokrej nawierzchni. Te oznaczone literą A robią to najlepiej. Klasa B to również akceptowalny wynik i zwykle niższa cena, na gorsze lepiej nie patrzmy. Liczy się zestaw odpowiednich nacięć i rowków, intensywnie odprowadzających na zewnątrz wodę.

Pod względem oszczędności paliwa, sprawdza się zasada, że im bardziej skomplikowana jest rzeźba bieżnika, tym wyższe będzie spalanie. Nie ma ona jednak pod tym względem aż tak dużego znaczenia, jak w przypadku bieżnika opon zimowych. To ile nasz samochód na danych oponach będzie palić, zależy głównie od rodzaju mieszanki gumowej, oporów toczenia, tego czy stosujemy prawidłowe ciśnienie w oponach – najbardziej zaś od stylu naszej jazdy.

Ostatni z parametrów, dotyczący głośności, to bardzo łatwy wybór. Im cichsza opona, tym oczywiście lepiej dla naszych uszu, lecz czasem może to wiązać się z pogorszeniem osiągów na mokrej nawierzchni. Tę zaś, bez względu na to jakie wybierzemy opony, musimy obserwować i prawidłowo ocenić, by nie zaskoczyły nas zmieniające się warunki na drodze.

Zanim pojedziesz do wulkanizatora…

Przed zmianą opon na letnie, sprawdźmy też stan naszego ogumienia. Wszelkiego rodzaju uszkodzenia, zwłaszcza ściany opony, powinniśmy sprawdzić u wulkanizatora. Bardzo istotna jest również głębokość bieżnika. Polskie prawo zezwala na absurdalne 1,6 mm. Opona w takim stanie zużycia nie nadaje się już do bezpiecznej jazdy. Minimalna głębokość bieżnika dla opon letnich to 3.0 mm, a dla zimowych 4.0 mm.

Ponadto, najlepsza nawet opona nie poradzi sobie z mokrą nawierzchnią, jeżeli zabraknie zdrowego rozsądku, właściwej oceny sytuacji i umiejętności kierowcy oraz właściwie dobranej prędkości. Poczekajmy też na odpowiednią chwilę do założenia letnich opon. Zimowe warunki mogą wystąpić nawet w połowie kwietnia. Dlatego nie spieszmy się, warto zaczekać na stabilizację temperatury.

A może w ogóle zdecydować się na opony całoroczne i zapomnieć o konieczności zmiany co sezon? Przeczytaj nasz artykuł na ten temat.