Przeminęło z wiatrem. Modele, które na zawsze zniknęły z dróg

5 lipca 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

W marcu gościłem na kolejnym Geneva Motor Show i jak co roku, wraz z tysiącami innych dziennikarzy z całego świata, miałem okazję podziwiać nowości – tym razem z 2018 roku. Cześć z tych aut nie weszła jeszcze nawet do sprzedaży. W potężnych halach Palexpo mieści się przegląd całej współczesnej motoryzacji. Dzięki wystawie „Le Retour du Futur”, uświadomiłem sobie jak nieliczne z nich zostaną w pamięci przyszłych pokoleń. Przypominają o tym jak będzie, bo… tak już było. Wszystko dlatego, że oglądałem dawne klasyki, modele przyszłości, która bezpowrotnie minęła.

Co roku w Genewie możemy oglądać to, czym będziemy jeździć już za chwilę. Na szczęście jest tu również miejsce dla wspaniałych samochodów stanowiących część historii, tradycji i wspomnień tej najważniejszej samochodowej imprezy targowej w Europie. Oto dawne klasyki i jednocześnie najwspanialsze modele spośród tych, które w tym roku mogliśmy oglądać w Szwajcarii.

Belcar

Zaprezentowany na salonie Geneva International Motor Show w 1956 roku, Belcar był futurystycznym samochodem, który doczekał się seryjnej produkcji. Okazuje się, że Szwajcaria też miała swoje samochody. Ich producentem była firma A. Grünhut & Co. z miejscowości Wolerau. Niestety, zaledwie po roku zakończyła produkcję. Belcar bazował na podwoziu produkowanego przez tę samą markę modelu Victoria. Źródłem napędu był zaledwie 1-cylindrowy silnik o pojemności 230 cm sześć. i mocy ok. 11 KM.

Historia lubi się powtarzać. Dlatego ciekawe, czy na kolejnych salonach w Genewie znów doczekamy się prezentacji nowych modeli samochodów z 1-cylindrowymi silnikami. Najpierw jednak powrócą zapewne samochody z silnikami dwucylindrowymi. Konstrukcje trzycylindrowe, zwykle o pojemności 1.0 litra, masowo wchodzą już do produkcji i można je znaleźć w wielu, znacznie większych niż Belcar modelach samochodów. Przykładem może być choćby nowy Volkswagen T-Roc czy Polo, zaopatrzone w taką właśnie jednostkę.

Bizzarrini Manta

Ten intrygujący nietypowym wyglądem, przypominającym jedną z najbardziej niezwykłych ryb na świecie, koncepcyjny samochód jest pierwszym w historii projektem firmy Italdesign. Tak właśnie Giorgietto Giugiaro zaczynał swoją wielką przygodę z motoryzacją. Przy tym aucie pracował jako niezależny konsultant, promując swoje studio projektowe.

O stronę techniczną i mechaniczną Manty zadbał założyciel tej niezwykłej samochodowej marki, pochodzący z Livorno toskańczyk – Giotto Bizzarrini, były inżynier Alfy Romeo i Ferrari. Na swoim koncie miał kilka modeli, w tym – wyprodukowany w latach 1965 – 1969 w liczbie 149 egzemplarzy – Strada GT 5300 z nadwoziem coupe i silnikiem V8 o pojemności 5.4 litra.

Model Bizzarrini Manta został zaprezentowany podczas Geneva Motor Show w 1968 roku. Do jego budowy użyto elementów podwozia z wyścigowego modelu Bizzarrini P538, który startował w Le Mans. Źródłem napędu jest 8-cylindrowy silnik o pojemności 5.3 l. Fotel kierowcy w trzyosobowej Mancie umieszczono centralnie. Pomysł z tego konceptu zrealizowano później w sportowym McLarenie F1.

Bizzarrini P538

To właśnie ten wyścigowy samochód był dawcą organów dla ekscentrycznej Manty. P538 jest pełnej krwi samochodem wyścigowym. Napędza go wspomniany wyżej, 8-cylindrowy silnik o pojemności 5300 cm sześć. Oba samochody zaprezentowano na genewskim salonie w 1968 roku, a 50 lat później – P538 znów stanął u boku Manty, zachwycając publiczność, odwiedzającą wystawę „Le Retour du Futur” na salonie Geneva Motor Show 2018.

Bizzarrini Ghepardo

Ten koncept, przypominający nieco Dodge’a Vipera pojawił się w Genewie w 2006 roku. Pod maską znalazł się 8-cylindrowy silnik o pojemności 4.1 l.

Lamborghini Marzal

Pokazany w 1967 roku Marzal bazował na podwoziu Lamborghini Miury. Miał 6-cylindrowy silnik o pojemności… zaledwie 2 litrów. Jak na tamte czasy było to naprawdę niewiele. Ciekawe skąd taka pojemność, skoro nie myślano wówczas jeszcze o downsizingu? Być może chodziło o zbudowanie jednostki na tyle małej, by bez trudu dało się ją zamontować w sportowym nadwoziu? Silnik powstał wskutek prostego zabiegu. Po prostu był połową produkowanego przez Lamborghini silnika V12.

Lamborghini Marzal to prawdziwa legenda. Ferrucio Lamborghini chciał w swojej gamie czteroosobowego modelu. Zamówił więc projekt takiego nadwozia w studio Bertone i w ten właśnie sposób powstał koncepcyjny Marzal, narysowany ręką Marcello Gandiniego. Co ciekawe, projekt nie spodobał się Panu Ferrucio, zwłaszcza zastosowane w nim szklane drzwi. Być może dlatego samochód tylko raz przejechał się po drogach publicznych. Podczas wyścigu Grand Prix Monaco jechała nim Księżna Grace. Do 2011 roku koncept garażowano w siedzibie studia Bertone. Opuścił je tylko raz, w 1996 roku, by wziąć udział w konkursie samochodowej elegancji w Pebble Beach.

Bertone Sibilo

Zaprezentowany w 1978 roku koncepcyjny samochód, zbudowany na podwoziu Lancii Stratos szokował swoim niepokojącym wyglądem. Na myśl przywodził demoniczne auta z filmów grozy. Przydymione, częściowo pokryte brązowym lakierem, mocno wygięte szyby wykonano z poliwęglanu. Poszycie nadwozia – z ręcznie kutych, stalowych blach. Małe, okrągłe niczym bulaje na jachcie okienka są otwierane elektrycznie. Przednią szybę oczyszcza tylko jedna, obejmująca całą jej szerokość, przesuwająca się w pionie wycieraczka.

Pionierskim w latach 70. rozwiązaniem były wbudowane w kierownicę przyciski do sterowania światłami i pokładowym radiem. Kolejnym rozwiązaniem przyszłości, które trafiło dziś do seryjnej produkcji był… zestaw centralnie umieszczonych, tuż pod przednią szybą, cyfrowych zegarów w którym elektroniczne wyświetlacze zastąpiły powszechnie wówczas stosowane, analogowe zegary. Ich konstrukcja i rozmieszczenie były zwiastunami pojawienia się współczesnych nam, wirtualnych kokpitów i wyświetlaczy HUD. Bertone Sibilo ma 6-cylindrowy silnik w układzie V o pojemności 2.4 l, sprzężony z 5-biegową, manualną skrzynią.

Pininfarina Birdcage 75

Zaprezentowana w 2005 roku Pininfarina Birdcage 75 została zbudowana na podwoziu Maserati MC12 i zaopatrzono ją w potężny 6-litrowy, 12-cylindrowy silnik oraz 6-biegową, manualną skrzynię. Samochód powstał dla uczczenia 75-lecia włoskiego studia projektowego Pininfarina. Nadwozie jest bardzo nietypowe. To 1-drzwiowe coupe z unoszonymi w górę drzwiami typu Canopy – w górę unosił się dach, wraz ze sporym fragmentem przedniej części nadwozia. W środku znalazło się miejsce dla kierowcy i jednego pasażera.

Cały pojazd został zbudowany z włókien węglowych. Dlatego, pomimo długości ponad 4,6 m i szerokości ponad 2 m, waży zaledwie 1500 kg. W połączeniu z potężnym silnikiem w układzie V o mocy 700 KM powstał jeden z najbardziej obłędnych projektów początku nowego millenium. Osiągi porażały. Sprint do setki trwał mniej niż 4 s, a prędkość maksymalną oszacowano na… 342 km/h.

Studio projektowe Pininfarina to rodzinna firma, założona w 1930 roku przez Battistę Pininfarinę. W zarządzie firmy zasiadali syn i wnuki Battisty. Pininfarina to nie tylko koncepty i projekty wielu współczesnych samochodów, ale też szeroko rozumiane wzornictwo przemysłowe. Włoskie studio zaprojektowało m. in. ekspresy do kawy Lavazza, lodówki Gorenje i telefony Motorola. W 2005 roku znajdująca się w złej kondycji finansowej firma została przejęta przez indyjski koncern Mahindra.

Lubicie stare samochody? Poznajcie koniecznie w takim razie to cacko, prawdziwego białego kruka – Porsche 930 Turbo.