Dlaczego kochamy SUVy?

6 grudnia 2017, Marek Wieliński

Motoryzacja

Nie rozumiem kierowców, którzy chcą płacić więcej za opony, paliwo i serwis, a czasem mieć jeszcze do tego ciasne wnętrze i mały bagażnik. Posiadać samochód, który prowadzi się z gracją postawionej na kołach lodówki. Dlaczego i za co kochamy SUVy? Ja nie wiem. Wiem za to, że kochamy je prawie wszyscy. Tę miłość zapoczątkowali amerykanie. Z biegiem lat, rozlała się na Europę, niczym sieć restauracji McDonald’s.

  • Dlaczego kochamy SUVy?
  • Samochody z podwyższonym zawieszeniem
  • Wyższe spalanie, większe koszty
  • Gorsze czy lepsze prowadzenie?
  • Wady i zalety SUVów i crossoverów
  • Widoczność jak z ciężarówki
  • Kwestia stylu
  • Nadzieją są crossovery nowej generacji

Pragną ich absolutnie wszyscy. Zaczęło się od największych modeli, a dziś oglądamy premiery kolejnych SUVów i crossoverów klasy B, za chwilę przyjdzie czas na jeszcze mniejsze samochody. Temu trendowi zaczyna się poddawać nawet branża aut flotowych. Po co nam to wszystko? Dlaczego jeżdżąc po coraz gładszych drogach pragniemy coraz wyżej zawieszonych samochodów?

To, oczywiście – przede wszystkim, kwestia stylu. Te samochody, nie wiedzieć czemu, podobają się prawie wszystkim. Zazwyczaj SUVy mają agresywny wygląd i są większe od innych aut, co zapewnia nieco więcej respektu na drodze ze strony innych kierujących. Podoba się również ich wszechstronność, bo dobrze nadają się zarówno do wożenia dzieci, prowadzenia biznesu, jak i rodzinnych wyjazdów w daleką trasę. Są modele zdolne pomieścić nawet 7 osób. Właśnie takie SUVy zaczęły stopniowo wykańczać klasę samochodów MPV. Minivany nie są przecież tak sexy.

Mieszkasz poza miastem, wozisz dzieci do odległej o kilkanaście kilometrów szkoły, a za oknem śnieg? Trudno o lepsze rozwiązanie. Jesteś zapalonym wędkarzem lub motorowodniakiem – przyda ci się auto, które nie boi się jazdy po grząskim błocie i jest zdolne do holowania ciężkiej przyczepy. To już uzasadnia istnienie dużych SUVów, ale co z małymi crossoverami, których tak licznie przybywa?

Po co ci SUV?

Tu docieramy do sedna sprawy. Jeśli nie jesteś wędkarzem ani głową rodziny a masz SUV-a lub crossovera, musisz zmierzyć się także z wadami tego rodzaju samochodów. Jazda po zrujnowanych drogach, za sprawą podwyższonego zawieszenia i dużych kół może być przyjemna, ale szybka jazda autostradą potrafi ostudzić nasz entuzjazm.

Podczas jazdy z wysoką prędkością, SUV nigdy nie będzie tak stabilny, jak zwykła, nisko zawieszona osobówka. Nie będzie też mieć tak dobrych osiągów, jak klasyczne auta, nawet jeśli pod maską zamontowano potężny silnik. Cytując klasyka: „fizyki Pan nie oszukasz”. Wpadające pod podłogę powietrze szarpie autem na boki, a jeśli dodamy do tego mocny podmuch bocznego wiatru, kłopot gotowy. Kanciaste i wysokie nadwozie oznacza wysokie opory powietrza. To nie pomaga ani w zachowaniu stabilności, ani w obniżeniu zużycia paliwa. Ponadto, jeśli wpadniecie w poślizg i zaczniecie przemierzać krajobraz bokiem, to w którym aucie wolelibyście się znaleźć: nisko osadzonej nad ziemią osobówce, czy podwyższonym SUVie? Odpowiedź jest prosta.

Wyposażenie z którego nie korzystasz

Jeszcze jedno – napęd na cztery koła. On oczywiście bardzo pomaga i czyni jazdę bezpieczniejszą, pod warunkiem że go w ogóle wybierzemy. Statystyki wskazują, że kupując naszego SUVa często decydujemy się na tańszą wersję, z napędem tylko na przednią oś. Mamy więc to samo co w klasycznej osobówce, tylko trochę gorzej.

Większy prześwit pomaga radzić sobie np. z absurdalnie wysokimi krawężnikami, ale najpierw musi taki być. Znam SUVy, których przednie zderzaki kończą się równie nisko nad ziemią, jak w zwykłych osobowych autach. I jeszcze jedno, ekstremalne wyścigi starych gratów, znane jako „Wrak Race” udowadniają, że klasyczne auto do miasta lub kompakt to znakomite auto terenowe. Pod warunkiem, że nie obchodzi nas, iż odpadną przy tym zderzaki.

Najmocniejsze, flagowe SUVy udowadniają, że pomimo masy sięgającej nawet 2,5 tony mogą być bardzo szybkie. Gorzej, gdy trzeba je zatrzymać. Tu znów trzeba się odwołać do odwiecznych praw fizyki.

Przestronne wnętrze? Też można włożyć między bajki. Rozbudowany układ przeniesienia napędu i podwyższone zawieszenie muszę gdzieś się zmieścić, zabierając miejsce w środku. Poszkodowani bywają najczęściej pasażerowie tylnej kanapy, choć – powiedzmy otwarcie, nie jest tak w każdym przypadku.

A jednak jest nadzieja…

Niektóre modele, jak choćby Volkswagen Tiguan, czy Touareg można stawiać za wzorzec przestronności, nie wspominając już o najnowszym Tiguanie Allspace z zupełnie nowym rodzajem nadwozia. To SUV… typu kombi z bagażnikiem o pojemności 760/1920 litrów. Konkurenci? No właśnie. Właściwie nie ma…

Pisałem na wstępie, że to kwestia stylu. Stąd niskoprofilowe opony, osadzona na coraz większych kołach. Można już spotkać rozmiar 21 cali. Na bezdrożach będziemy umierać ze strachu o to w jakiej będą kondycji. Za to w mieście poprawią prowadzenie i zrobią dobre wrażenie na wszystkich. Te auta nie tylko dają poczucie bezpieczeństwa, ale też je gwarantują.

Potężne modele, wielkości Audi Q7 nie nadają się do miasta. Trudno im znaleźć miejsce postojowe, a manewrowanie, pomimo licznych czujników i kamer wcale nie jest łatwym zadaniem. Za to widoczność mamy doskonałą we wszystkich kierunkach. Jadąc wielopasmową drogą zobaczymy nie tylko auta przed nami, ale również to, co dzieje się kilkaset metrów przed nami. To daje przewagę. Mając wielkiego SUVa dobrze się czujemy w długiej trasie, ale z pewnością nie w zatłoczonym mieście.

Z SUVami jest jak z wielbłądami, które mieszkają w zoo. Mają wielkie garby, by mogły iść i iść i iść, lecz w rzeczywistości mieszkają na małym wybiegu i kompletnie im to niepotrzebne. Większość nabywców aut z podwyższonym zawieszeniem w ogóle nie korzysta z ich zalet. Kwestia mody sprawia, że wybieramy podwyższone auta, które są wolniejsze i droższe od swoich zwyczajnych odpowiedników. Mają jednak w sobie to coś…

Miałem okazję się o tym przekonać, testując na zrujnowanych terenach po dawnej Stoczni Gdańskiej pierwszego w historii Seata crossovera – Aronę. Urzekł mnie, choć muszę przyznać, że szczerze nie cierpię crossoverów i SUVów. A jednaj jest w nich jakaś magia… To także zasługa coraz lepiej skonstruowanych podwozi, które sprawiają, że taki samochód nie prowadzi się już jak stodoła. I wymiarów, które czynią go sprawnym autem do miasta. Cóż, chyba się kiedyś przekonam do tego nowego gatunku…