Jak drogi ekspresowe zmieniają sposób podróżowania po Polsce?

2 lutego 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Jeszcze kilka lat temu polscy kierowcy mieli dwa powody do narzekań więcej. Były to wydłużające podróż drogi krajowe i dziury w ich jezdniach. Pod jednym i drugim względem sytuacja bardzo szybko zmienia się na lepsze. O ile jakość nawierzchni w wielu miejscach pozostawia jeszcze sporo do życzenia, o tyle budowa nowych dróg i remonty starych w stosunkowo krótkim czasie odmieniły podróżowanie po Polsce.

Wyznacznikiem tych zmian są polskie autostrady. Nowe, szerokie, bezpieczne. Niektóre mają zaledwie kilka lat i zostały zbudowane według nowoczesnych standardów. Nie ma ich wiele, ale należą do jednych z najlepszych na świecie. Choć są to bez wątpienia najważniejsze polskie drogi, trudno mówić w rozbudowanej sieci autostrad. Co więcej, są one w większości już wybudowane i w najbliższych latach najwięcej zmian dla kierowców wniosą drogi ekspresowe.

Gdy mówię o polskich autostradach, to tak naprawdę mam na myśli trzy drogi, które w znacznej części są już gotowe. Jadąc autostradą A1 dotrzemy z Gdańska za Łódź, A2 łączy Warszawę z niemiecką granicą, natomiast A4 można przejechać cały kraj wszerz – ze wschodu na zachód lub odwrotnie. Do tego dochodzą krótkie odcinki A6, A8 i A18, ale ich znaczenie jest już dużo mniejsze. Ważniejsze są drogi ekspresowe, które w znacznej części odcinków nie powstają jako nowe trasy, lecz są budowane na miejscu starych i dobrze znanych kierowcom dróg krajowych.

Nowa droga ekspresowa skraca podróż nad morze

Jednym z najważniejszych i najbardziej spektakularnych przykładów jest S7, czyli trasa łącząca Warszawę z Gdańskiem (na północy) i z Krakowem (na południu). „Ekspresówki” to drogi, którym stawiane są mniejsze wymagania konstrukcyjne, a zatem są dużo tańsze w budowie od autostrad. Natomiast od strony użytkowej, czyli z punktu widzenia kierowcy – niewiele się od nich różnią. Ograniczenie prędkości to w ich przypadku 120 – zamiast 140 km/h, ale w praktyce niewiele to zmienia, bo autostradami wiele osób porusza się przecież wolniej, niż pozwalają na to przepisy. Te dodatkowe 20 km/h nieznacznie skraca czas podróży, a w przypadku drogi z Warszawy do Gdańska stawiamy 341 km przez DK7 i S7, przeciw 416 km autostradami A1 i A2. Jeśli będziemy jechać szybko, autostrada przyspiesza podróż, ale też zauważalnie zwiększa spalanie. Pod względem kosztów wybór wydaje się być oczywisty, zwłaszcza, że w przypadku podróży z Warszawy do Gdańska musimy doliczyć opłatę za podróż.

Droga S7 alternatywą dla autostrady A1

Oddane do użytku mazurskie odcinki drogi S7 sprawiły, że Google znów proponuje jadącym nad morze kierowcom właśnie tę drogę, jako alternatywną trasę przejazdu. Czas? Jadąc dwiema autostradami, czyli ze stolicy w okolice Łodzi i dalej – do Gdańska spędzimy za kierownicą ok. 3 godzin i 48 min. Wybierając wyremontowaną i na długich odcinkach już ekspresową siódemkę, poświęcimy 4 godziny i 14 min. Zapłacimy nawet o kilkaset złotych mniej, bo jeden zbiornik paliwa wystarcza na pokonanie tej trasy praktycznie każdym, nawet sportowym samochodem lub wielkim SUVem. Unikniemy również płacenia 29,90 zł za przejazd autostradą A1.

Wróćmy jednak do czasów, gdy popularna „siódemka” w większości była jednopasmową drogą krajową z ograniczeniem prędkości do 90 km/h, licznymi zakrętami i miejscowościami, przez które przebiegała. Nic dziwnego, że kierowcy szybko sobie skalkulowali po otwarciu autostrady A1, że warto z niej skorzystać, podróżując z Gdańska do Warszawy, bo tak jest szybciej i bezpieczniej. Nawet, gdy nowa droga sięgała tylko do Torunia, opłacało się nią jechać, a następnie skręcić na DK 10. Teraz, gdy można całą trasę pokonać autostradami A1, a następnie A2, wielu kierowców wybiera właśnie taką opcję.

Choć trzeba w ten sposób nadrobić blisko 80 km, to i tak okazuje się ona szybsza i przez pewien czas była zdecydowanie najlepszą opcją. „Była”, bo sytuacja drogowa w Polsce dynamicznie się zmienia. Otwierane są kolejne odcinki drogi S7 i w miejscach, gdzie jeszcze niedawno trzeba było wlec się objazdami, teraz można podróżować nową „ekspresówką”. W efekcie, jazda DK7 zajmie nam tylko ok. pół godziny więcej niż podróż autostradą, a to już alternatywa warta rozważenia.

Podróż drogą ekspresową: szybko i za darmo

Choć póki co za autostradę zapłacimy tylko na odcinku Gdańsk-Toruń, i tak jest to już dodatkowe prawie 30 zł. W przyszłości, gdy całe A1 i A2 będą płatne, nawet przy najniższych stawkach GDDKiA, koszt za autostradę będzie znaczący. Co więcej, ta opcja oznacza zdecydowanie większy koszt. Aby faktycznie zaoszczędzić czas – trzeba podróżować z maksymalną dozwoloną prędkością, a to oznacza znacznie wyższe spalanie – tym bardziej, że na „siódemce” nadal dużą część trasy pokonujemy z dużo niższymi prędkościami. Na koszt paliwa wpływa też oczywiście większy dystans, który trzeba pokonać. Oznacza to, że niewielka oszczędność czasu wiąże się z wydatkiem większym o przynajmniej kilkadziesiąt złotych.

Aktualnie czekamy jeszcze na ważny odcinek S7 z Gdańska do Elbląga. To w tym miejscu kierowcy tracą najwięcej czasu, jadąc długimi, zrujnowanymi i wąskimi objazdami z ograniczeniami prędkości do 50, 40 i 30 km/h. Ta część trasy ma zostać otwarta w październiku 2018 roku. Będzie to moment w którym droga ekspresowa ostatecznie zwycięży nad autostradą.

„Ekspresówki” zmieniają naszą jazdę po Polsce

Podobną sytuację można zaobserwować w kilku innych miejscach, między innymi na S7 budowanej między Warszawą a Krakowem i – choć teraz lepiej ją omijać  – już niedługo znacząco przyspieszy podróż między tymi miastami. Kolejne, nowo wybudowane „ekspresówki” zmienią sposób w jaki podróżujemy w Polsce, skracając znacznie czas podróży – podobnie, jak kilka lat temu zmieniły go nowe autostrady.

Chciałoby się powiedzieć: „nareszcie!” i… „tylko czemu tak późno”. Zwłaszcza w kontekście „gdańskiej siódemki”, na której przez ostatnie kilkadziesiąt lat zginęło tak wielu ludzi. Przyczyną – jak lubi mawiać policja – często były brawura i nadmierna prędkość, ale nie można zapomnieć o tym, że równie często zabija nieodpowiednia i niedostosowana do natężenia ruchu, drogowa infrastruktura.