Elektryki

18 września 2017, Damian Śmigielski

Motoryzacja

Samochodzik na baterie. Nie, to nie o zabawkach z naszego dzieciństwa. Tak z pogardą wypowiadają się często “znawcy” motoryzacji o samochodach elektrycznych. Czy słusznie? Oczywiście, że nie! Doskonale rozumiem to, że coś nowego i nieznanego wzbudza niepokój. Niestety czasem przeradza się on w agresję, ale tacy już jesteśmy. Naszych zwierzęcych instynktów nie schowany do szuflady.

Jeśli jednak postaramy się zapanować nad emocjami na kilka chwili i spokojnie przemyślimy ideę auta elektrycznego, okaże się, że to świetne rozwiązanie. Zwłaszcza, że początki motoryzacji bardzo mocno łączą się z autami elektrycznymi. Chyba już o tym pisałem, ale przypomnę, że pierwszy samochód, który w 1898 roku pokonał barierę 100km/h miał napęd elektryczny. Wynikało to z marnej sprawności silników spalinowych w tamtych czasach. Co prawda sprawność silników spalinowych wzrosła do około 40%, ale to nadal nienajlepszy wynik. Silnik elektryczny swoimi parametrami bije na głowę silnik spalinowy, jest z nim tylko jeden problem. Trzeba go jakoś zasilić.

 

W kwestii akumulatorów nastąpił ogromny postęp i obecnie można je bardzo szybko doładować i przejechać zadowalający dystans. VW eGolf jest w stanie pokonać nawet 190 km a do naładowania baterii do 80% wystarczy 30 minut. W warunkach domowych przy zasilaniu z gniazdka potrzebne będzie 13h w przypadku pełnego rozładowania baterii. Trzeba przyznać, że to zachęcające parametry. Jeśli do tego dodamy przyspieszenie do 100km/h w czasie 10,4 sek i prędkości maksymalną 140km/h okazuje się, że eGolf może być bardzo ciekawą propozycją.

Niestety w naszym kraju auta elektryczne nie cieszą się szczególną sympatią elit rządzących i osoba chcąca kupić takie auto nie ma co liczyć na jakiekolwiek ulgi. Mam nadzieję, że wkrótce ulegnie to zmianie i mamy będą odwozić dzieci do przedszkola i szkoły samochodami elektrycznymi. Sam bardzo chętnie widziałbym w swoim garażu elektryka.

Kilkoma miałem przyjemność jeździć i przyznaję się bez bicia, że zakochałem się. Auta miały wyjątkowo dobre osiągi, były niewiarygodnie cicha i nie zużywały paliwa. Mimo, że nie dysponuję, co oczywiste, stacją ładowania, wystarczyło zostawić auto w garażu podłączone zwykłym przedłużaczem do gniazdka i rano mogłem swobodnie poruszać się po mieście.

Powinniście oswoić się z myślą, że auta elektryczne dynamicznie zawładną rynkiem. Ani się obejrzymy jak większość aut w miastach będzie napędzana energią elektryczną.