Kierowcy i rowerzyści – czy muszą ze sobą walczyć?

30 maja 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Rowerzyści postrzegają kierowców jako zagrożenie, a zmotoryzowani uważają tych pierwszych za drogowych ignorantów, którzy do tego nagminnie łamią przepisy. Tymczasem wrogość nie musi być wpisana w ich relacje. Wina za to jak jest, jest po obu stronach.

W 2017 roku na polskich drogach doszło do 4212 wypadków z udziałem rowerzystów, w których zginęło 220 osób, a 3824 zostały ranne. To o 11 proc. zdarzeń mniej niż w 2016 roku, ale nie mamy się z czego cieszyć. Wypadki z udziałem rowerzystów najczęściej są powodowane przez kierowców samochodów. Problemem jest nieznajomość przepisów i… brak wyobraźni.

Ukłon w stronę cyklistów

Statystyki Komendy Głównej Policji pokazują, że głównymi przyczynami wypadków z udziałem rowerzystów, które w 2017 roku spowodowali kierowcy było nieudzielenie pierwszeństwa i nieprawidłowe wyprzedzanie. Niestety, wielu zmotoryzowanych wciąż nie przyswoiło sobie zasad, które weszły w życie wraz z nowelizacją prawa w 2011 roku.

Najważniejsza zasada? Kierowca skręcający w poprzeczną drogę musi ustąpić pierwszeństwa rowerzyście, który jedzie na wprost. Nie ma znaczenia czy poruszająca się jednośladem osoba korzysta z prawej części jezdni, wydzielonego na niej pasa dla rowerów, albo biegnącej wzdłuż drogi, ścieżki rowerowej. Po prostu, w każdym z tych przypadków trzeba ustąpić pierwszeństwa rowerzyście.

Wielu kierowców dziwi się, widząc rowerzystę jadącego środkiem pasa na rondzie. Wszystko w porządku – taką możliwość daje im znowelizowane prawo. Co więcej, rowerzysta może jechać środkiem pasa także przez zwykłe skrzyżowanie, jeżeli z tego pasa można jechać w więcej niż jednym kierunku. Ma to zapobiegać potrąceniom.

Zupełną dezorientację u części zmotoryzowanych wywołują tzw. śluzy rowerowe. To stosunkowo nowe w Polsce rozwiązanie polega na wyznaczeniu przy wjeździe na skrzyżowanie – przed przejściem dla pieszych – pola oznakowanego poziomymi liniami i ikonami rowerów, a czasem także odrębnym kolorem, na przykład czerwonym. Kierowcom nie wolno zatrzymywać się na śluzie. Jeśli więc mamy przed sobą czerwone światło, należy zatrzymać się przed nią. Jeżeli w śluzie pojawią się rowerzyści, po zapaleniu się zielonego światła, jako pierwsi mają opuścić skrzyżowanie. Kierowcom wolno wyprzedzać ich dopiero po jego pokonaniu.

alt quiz przepisy ruchu drogowego

Bezpieczny odstęp?

Częstym i nieprawidłowym zachowaniem polskich kierowców jest wyprzedzanie „na gazetę”. Zgodnie z przepisami – odstęp, jaki należy zachować od rowerzysty podczas jego wyprzedzania to 1 m. Tymczasem odstęp bezpieczny to aż 1,5 m. Oznacza to, że w zdecydowanej większości wypadków jesteśmy zmuszeni na wjechania na drugi pas. Niestety, wielu kierowców próbuje wyprzedzać tak, by zmieścić się na swoim pasie. Nawet niewielkie zachwianie się na rowerze w takiej sytuacji może skończyć się potrąceniem, a wówczas użytkownik jednośladu nie ma żadnych szans.

Problem bezpieczeństwa rowerzystów jest tak istotny, że badająca bezpieczeństwo samochodów organizacja Euro NCAP, dołączyła ostatnio do procedury testowania samochodów próbę aktywnych systemów bezpieczeństwa, które mają zapobiegać potrąceniom cyklistów.

Rowerzyści nie są bez winy

Jazda na rowerze bywa niebezpieczna. Logiczne jest zatem, że cykliści powinni przestrzegać przepisów i mieć oczy dookoła głowy. Niestety, jest inaczej. W ankiecie Krajowej Rady Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym, aż 24 proc. rowerzystów przyznało się do przejeżdżania przez skrzyżowanie przy czerwonym świetle. 36 proc. ankietowanych potwierdziło, że zdarza im się rozmawiać przez telefon podczas jazdy, aż 44 proc. potwierdza jazdę nocą bez włączonego przedniego światła.

Część rowerzystów nadużywa prawa, które pozwala im jeździć obok siebie. Przepis zezwala na takie zachowanie, jeśli nie utrudnia ono poruszania się innym uczestnikom ruchu. Nie jest to precyzyjna formuła, a użytkownicy jednośladów korzystają z tego przepisu zbyt często. Zdarza się, że nawet na krętych drogach w górach, gdzie wjeżdżający w zakręt kierowca nie może dostrzec jadących obok siebie rowerzystów znajdujących się po drugiej stronie ostrego łuku.

Niektórzy rowerzyści nierozsądnie korzystają ze swojego pierwszeństwa, nie dając się zauważyć kierowcy, który tego pierwszeństwa powinien mu ustąpić. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy poruszający się ścieżką rowerzysta wpada na skrzyżowanie np. zza żywopłotu lub innej przeszkody. Wykonujący skręt kierowca może go zauważyć dopiero w ostatniej chwili. Nawet jeśli (jadąc rowerem) mamy pierwszeństwo, warto zwolnić i upewnić się, że zostanie ono nam udzielone.

Warto też nosić podczas jazdy sportową kamizelkę odblaskową. Przydaje się ona nawet w ciągu dnia – szczególnie jeśli samochody, które mogłyby stanowić dla nas niebezpieczeństwo, poruszają się pod słońce. Dobrym pomysłem jest również zakładanie kasku, szczególnie poza terenem zabudowanym.

Kolarzu, czy ci nie żal?

Bardzo niebezpieczną sytuację miałem, jadąc kilka dni temu dwupasmową jezdnią przez miasto. Środkiem prawego pasa jechał kolarz. Nie, nie był to zawodnik, lecz ubrany w obcisły, błyszczący strój jeździec… bez głowy. Po pierwsze, na tej drodze dopuszczalna jest jazda z prędkością 70 km/h. Po drugie, tuż obok wytyczono ścieżkę rowerową. Po trzecie… wiem dlaczego cyklista jechał środkiem jezdni. Ścieżkę ułożono z kostki Bauma, a rower to rasowa, karbonowa kolarzówka z oponami o profilu tak niskim, że rozerwie je niemal każda dziura. Patowa sytuacja. Po ścieżce rowerowej z kostki na takim sprzęcie nie da się jechać. Po jezdni… też nie, bo przy poboczu czekają głębokie kratery, pośrodku zaś wystające nad poziom jezdni studzienki.

Gdy tylko zabrałem się do wyprzedzania, o włos nie doszło do wypadku. Lewym pasem nadjechał z nadmierną prędkością sznur samochodów. Zacząłem już wyprzedzać, lecz nie miałem już szans wjazdu na lewy pas jezdni, by zostawić bezpieczny odstęp. Hamować też nie mogłem, bo w ślad za mną ruszył wiszący mi na zderzaku kierowca, który nie wiedział co się dzieje i nie widział rowerzysty, ale zapewne gdzieś bardzo się spieszył. Na domiar złego, kolarz w ostatniej chwili postanowił ominąć wystającą z jezdni studzienkę i aby to zrobić – odbił w lewo, czyli prosto na mnie. W efekcie minęliśmy się w odległości „na gazetę”. Szczęśliwie, nic się nie stało, ale… Ciekaw jestem waszych komentarzy.

Niezależnie od tego, czy jesteś „golinogą” czy użytkownikiem „puszki”, szanuj innych uczestników ruchu i pamiętaj, że swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem możesz doprowadzić do tragedii. Nie warto również brakiem kultury zniechęcać rowerzystów do podróżowania jednośladem. W końcu wielu z nich to też kierowcy. Gdy wybierają rower, korki są krótsze.

Jak wybrać odpowiedni i bezpieczny rower, pisaliśmy w tym artykule.