Kilkanaście centymetrów może uratować Ci życie

5 października 2017, Michał Jesionowski – Miłośnicy czterech kółek

Motoryzacja

Właściwie dobrane opony w naszym samochodzie niejednokrotnie mogą wydobyć nas z opresji. Niby to zaledwie kilkanaście centymetrów, ale to właśnie one w sytuacji krytycznej mogą uratować nam życie. Dobór opon temat niby prosty, a jednak błędy popełniamy wciąż te same.

Skupmy się i spójrzmy na swoją dłoń. Jej długość często jest zbliżona do średniej powierzchni styku opony naszego samochodu z nawierzchnią. W przypadku niebezpiecznej sytuacji na drodze, właśnie ta niewielka część może zadecydować o naszym być albo nie być. Słowem wstępu muszę nadmienić, że temat doboru opon wałkowałem już nie raz, ale widzę, że im dosadniej rozmawia się o faktach tym przekaz mocniej trafia do odbiorcy.

Najczęściej w mojej praktyce zderzam się z problemem, zastaw się a pokaż się. Mianowicie stać mnie na samochód, a nie stać na jego eksploatację. Nie raz widzę jak przyjeżdżają do mnie znajomi, którzy za kilkanaście tysięcy złotych kupili samochód o znacznych osiągach w dodatku nadszarpnięty wiekowo. Takie auto ma zazwyczaj duży rozmiar kół, a co za tym idzie drogie opony. Wiec jeśli przyjmiemy, że komplet nowych opon w rozmiarze R18 kosztuje około 3 tysiące złotych, niekiedy i więcej to często jest to 10-30% wartości takiego pojazdu. Właściciel więc jeździ, aż mu „druty z opon nie wyjdą”.

Ustalmy pewne fakty na temat opony. Jest to wielowarstwowa konstrukcja, mieszanka różnego rodzaju tworzyw itd. mająca na celu uzyskanie jak najlepszych właściwości jezdnych. Jest to kompromis między przyczepnością podczas ruszania, pokonywania zakrętów a także hamowania. Dochodzi do tego jeszcze głośność podczas jazdy. To wszystko ma przed oczami konstruktor projektujący opony. Nowa, świeżo wyprodukowana opona, ma maksymalnie 10 lat życia. Oczywiście jeśli jest przechowywana we właściwych warunkach, przez tyle czasu mieszanka zachowa swoje właściwości. W wielu sklepach możemy spotkać nowe nieużywane ogumienie mające 3-4 lata.

Tutaj moja sugestia, jeśli chcemy troszkę taniej zaleźć opony do naszego samochodu zwróćmy uwagę aby nie miały więcej niż 7 lat. Gdy porywamy się na zakup tzw. używek, postarajmy się o  gwarancję od warsztatu lub sprzedawcy.  Sprawdźmy czy nie ma pęknięć na bokach i żadnych bąbli. Wtedy mamy 60% sukcesu. Dlatego, że po montażu koła mogą bić, co czujemy na kierownicy. Może to świadczyć o odkształceniu się opony. Powinniśmy więc zwrócić taki komplet i szukać dalej.

Kolejny temat to odwieczny dylemat oszczędnego kierowcy. Kupować ogumienie wielosezonowe czy osobno letnie i zimowe? Odpowiedź jest prosta, ponieważ stare przysłowie mówi „jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Podstawą takiego twierdzenia jest to, że opony wielosezonowe muszą działać poprawnie zimą i latem. Troszkę to się wyklucza. Chociażby  twardość mieszanki w ujemnych temperaturach oraz podczas letnich upałów. Nigdy nie uzyskamy takich właściwości np. drogi hamowania w zimie co na typowej oponie zimowej. Owszem można na takich oponach jeździć, ale pamiętajcie, jeśli w zimie ktoś przed wami wykona nagłe hamowanie na śniegu mając opony zimowe nie liczcie na cuda, że wy też dacie radę. Należy więc przed zakupem zastanowić się nad takimi aspektami.

Jeśli już wybraliśmy na czym chcemy jeździć zimą lub latem, często zastanawiamy się, które opony wybrać. Nowe i droższe markowe, czy nowe tanie „Chińczyki”? No i tutaj wejdzie do gry mój instynkt „złotówy” taksówkarza i moje doświadczenie. Więc pamiętam jak dziś, gdy nie miałem na nowe zimówki. Nie chciałem używanych, kupiłem najtańsze jakie były z dolnej półki cenowej, choć moim zdaniem one chyba nie leżały  poniżej jakiejkolwiek półki. Miały magicznie krótką drogę hamowania na śniegu oraz super przyspieszenie. Serio były mega, ale jak to się mówi nic nie może wiecznie trwać i w tym przypadku po 25tys. km w zimie opony poszły do śmieci. Bieżnik znikał szybciej niż włosy na mojej głowie, zaczęły bić strasznie podczas jazdy, ponieważ dostały bąbli. Nauczka była taka, wydałem więcej niż za dobre używki, które by pośmigały z 2 sezony, a mniej niż na nowe markowe dające zdecydowanie najdłuższą gwarancję jazdy. Zanim więc dokonamy zakupu musimy się zastanowić nad wadami i zaletami takich produktów.

Na deser opony bieżnikowane, z jednej strony fajnie – jesteśmy EKO, recykling pełną gębą. Poprawnie wykonana operacja daje nam nawet przyzwoite parametry w czasie jazdy. Nie buczy, nie huczy, ale ja osobiście nie jestem przekonany.

Tak więc nie brnąc w pojedyncze gusta, należy przypomnieć o tym, iż poza doborem odpowiednich opon, równie ważna jest okresowa kontrola ich stanu. Nie poprzestańmy tylko na sprawdzeniu grubości bieżnika i ciśnienia w kołach. Należy przejechać co jakiś czas po bokach opony, czy nie ma odkształceń, które mogą spowodować jej rozsadzenie podczas jazdy. Pamiętajmy, że oszczędzać możemy na wielu elementach naszego samochodu, ale nie na oponach i hamulcach.  Na oblodzonej drodze, czy nawet na suchej nawierzchni te kilkanaście centymetrów może zadecydować o życiu Twoim i Twoich bliskich. Dobierajmy siły na zamiary i niech rozsądek bierze górę. Mamy tylko jedno życie.