Tego nie uczą na kursie prawa jazdy

12 lipca 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Teoria i praktyka za nic w świecie nie chcą iść tutaj w parze. Kursy na prawo jazdy od lat służą tylko i wyłącznie przygotowaniu kandydata na kierowcę do zdania państwowego egzaminu na prawo jazdy. Niczemu więcej. Oznacza to, że na ulicach pojawiają się ludzie kompletnie nieprzygotowani na to, co może się zdarzyć. Muszą się uczyć na własnych błędach. Ogromna konkurencja na rynku szkół jazdy sprawia, że za niewielkie pieniądze – niewiele otrzymamy. Zarówno program egzaminowania, jak i szkolenia – pomija kilka niezwykle istotnych punktów, bez których nie można być bezpiecznym kierowcą.

O tym jak bardzo niedoskonały jest w Polsce system szkolenia kierowców najpopularniejszej kategorii B wie każdy, kto przez jego tryby przechodził. Dziś nie mamy innego wyjścia – musimy wziąć sprawy we własne ręce i szkolić się odrębnie. Dlatego tak ważne i dobre jest pojawienie się w Polsce tzw. Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy, w których można skorzystać z dodatkowych kursów. Powstało też kilka dobrych szkół pozwalających doskonalić jazdę , założonych i prowadzonych przez doświadczonych kierowców rajdowych i wyścigowych.

Chory system

Program szkolenia kandydatów na kierowców skupia się dziś wyłącznie na absolutnych podstawach, niezbędnych do rozpoczęcia poprawnej, samodzielnej jazdy samochodem. Kandydaci na kierowców ćwiczą więc jazdę na placu manewrowym (który niespecjalnie odzwierciedla rzeczywiste warunki drogowe), a także ruszanie, zatrzymywanie się i zmianę biegów. Następnie przejazdy przez skrzyżowania i wykonywanie manewrów na drogach publicznych: omijanie, wyprzedzanie, zmianę pasa ruchu, itp.

Dopiero na profesjonalnym torze szkoleniowym i płytach poślizgowych można się przekonać jak bardzo wydłuża się droga hamowania, gdy pojedziemy choćby o 5 km/h szybciej lub zmieni się stan nawierzchni. Można tam również poznać zachowanie samochodu w czasie awaryjnego hamowania lub w przypadku awarii systemów ABS lub ESP. Na kursie nie ma takiej możliwości.

Niestety, wciąż niewielu świeżo upieczonych kierowców decyduje się na wizytę w takim ośrodku i doskonalenie swoich umiejętności. To zaś oznacza, że przebudzeniem bywa dla nich dopiero sytuacja w której… nie są już w stanie zatrzymać się przed przeszkodą lub co gorsza, przed pieszym.

Ideałem jest model skandynawski. Nasi sąsiedzi z północy otrzymują prawo jazdy dopiero wtedy, gdy potrafią już awaryjnie i możliwie jak najszybciej zatrzymać swój samochód, ominąć nim w takiej sytuacji przeszkodę i wyprowadzić auto z poślizgu. Wiedzą jak jeździć autostradami. Są świadomi zagrożeń, a ich umiejętności – nieporównywalnie wyższe od naszych. Tymczasem w Polsce musi nam wystarczyć niezbędne minimum: 30 godzin zajęć praktycznych. Dla większości kandydatów na kierowców to zdecydowanie za mało, a zatem…

Czego nie nauczą cię na kursie?

#1 Jak awaryjnie hamować

Przechodząc szkolenie latem, kandydat na kierowcę nie ma szans na poznanie sposobu działania ABS-u. Niektórzy mówią, że ABS stworzono w celu… skrócenia drogi hamowania. Nic bardziej mylnego! Chodzi tu tylko i wyłącznie o możliwość zmiany kierunku jazdy podczas awaryjnego hamowania. Bywa, że nawet kierowcy z kilkuletnim stażem nie poznali jeszcze w pełni sposobu działania tego systemu. Nie zdając sobie sprawy z konsekwencji i czując pulsowanie pedału hamulca, zmniejszają nacisk na pedał, wydłużając w ten sposób drogę hamownia i tracąc możliwość opanowania pojazdu.

#2 Błyskawicznie i właściwie reagować w niestandardowych sytuacjach na drodze

Nietypowych sytuacji na drodze spotkamy tym więcej, im więcej pokonamy kilometrów. Wtargnięcie na drogę zwierzęcia, człowieka, wymuszenie pierwszeństwa przejazdu, nieoznakowany pojazd zatrzymany na środku pasa ruchu, a nawet kierowcy jadący pod prąd. Życie pisze na drogach niezwykłe scenariusze, o których nie śniło się największym fantastom. My zaś musimy być na nie przygotowani, dokładnie wiedzieć co robić i jak reagować. Hamować? A może dodać gazu, by uciec z niebezpiecznej sytuacji? Trudno się tego nauczyć, jeżdżąc wciąż tymi samymi, „egzaminacyjnymi” drogami. Na kursie nie ma na to czasu, wszak musisz przygotować się do zdania egzaminu. W praktyce często oznacza to mozolne ćwiczenie „jazdy na pamięć”.

alt quiz moto

#3 Wyprowadzać samochód z poślizgu

Nie umiesz awaryjnie hamować? Tym bardziej – nie wiesz co zrobić, gdy tył samochodu nagle zechce wyprzedzić jego przód. Szybki wjazd w zakręt nie musi wcale zakończyć się pokonaniem go „na wprost”. By tak się nie stało, musiałbyś jednak więcej wiedzieć o fizyce pojazdu w ruchu i konieczności odpowiedniego dociążania kół za pomocą hamulca. Zwłaszcza tych, które kierują samochodem. To oczywiście także kwestia prawidłowego toru jazdy i odpowiednich ruchów kierownicą. Na kursie uczą jedynie tych podstawowych, gdy… jedziesz w lewo lub w prawo.

alt parkowanie na autostradzie

#4 Przeprowadzić proste czynności obsługowe

Chociaż zajęcia teoretyczne obejmują zagadnienia związane np. z dolaniem płynu do spryskiwaczy lub znalezieniem akumulatora – na drodze nie będziesz wiedzieć, jak w twoim samochodzie zmienić koło. Problemem okazać się może nawet tankowanie. Tu podpowiedź jest prosta: wlew paliwa znajduje się po stronie, którą wskazuje mała strzałka, umieszczona na paliwomierzu. Dlatego warto poświęcić czas, by lepiej poznać swój samochód. Wiedzieć, gdzie co się znajduje oraz jak to obsłużyć. Na drodze nie będzie czasu lub miejsca, by móc się tego nauczyć. Oczywiście, zawsze możesz wezwać pomoc drogową lub skorzystać z assistance…

#5 Jeździć autostradą

Przede wszystkim, pilnujmy się by nie wjechać na nią pod prąd. Brzmi to może zabawnie, ale w ostatnich latach zdarzało się zdecydowanie zbyt często. Nie próbujmy jej też opuszczać pasem wjazdowym, gdy zrobi się korek. Patrzmy na drogę daleko, aż po horyzont, zawczasu przygotowując się na hamowanie lub wyprzedzanie. Wjeżdżając na nią, róbmy to szybko, a nie z prędkością 40 km/h. Widząc auta, które chcą wjechać z pasa rozbiegowego na autostradę – jeśli to możliwe – dajmy im miejsce i wjedźmy na lewy pas. Niezwłocznie wróćmy na prawy, po zakończeniu każdego wyprzedzania (jak nie być szeryfem lewego psa, pisaliśmy w tym artykule). Nie próbujmy też jechać zbyt wolno, np. 80 km/h. Ryzykujemy, że staranuje nas jadąca ok. 100 km/h, kilkudziesięciotonowa ciężarówka. Zachowajmy spory odstęp od poprzedzających pojazdów – kilkadziesiąt, a nie pół metra! Jazda na zderzaku to zmora polskich dróg! I koniecznie, patrzmy w lusterka.

To oczywiście tylko niektóre z wielu umiejętności, których nie da się posiąść, odbywając kurs na prawo jazdy. Nadzieją dla początkujących kierowców jest planowana, lecz od miesięcy przesuwana nowelizacja przepisów, w myśl której zajęcia na płytach poślizgowych będą jednym z kilku obowiązkowych, nowych elementów wielomiesięcznego szkolenia.