Niepokorny Magnus Walker: historia pasji i sukcesu

8 czerwca 2018, Marek Wieliński

ludzieMotoryzacja

Słyszał o nim każdy, kto fascynuje się klasycznymi samochodami Porsche. Znają go niemal wszyscy „petrolheadzi”. Żyje tak jak wygląda, niepokornie. Kłopoty miał już w wieku 15 lat, gdy wyrzucono go ze szkoły. Zawsze robił co chciał, choć czasem było mu naprawdę ciężko. Jeśli chcecie wiedzieć w jaki sposób, urodzony w Anglii, ubogi sprzedawca spodni stał się jednym z największych kolekcjonerów Porsche w USA, posłuchajcie historii Magnusa Walkera.

Magnus urodził się w niezbyt słonecznym, brytyjskim Sheffield. Skomplikowane losy zawiodły go do motoryzacyjnej sławy w słonecznej Kalifornii. W jego życiu nic nie było jednak dziełem przypadku.

Ojciec Magnusa był wielkim pasjonatem motoryzacji i chętnie zabierał synka na motoryzacyjne wystawy. Gdy chłopiec miał 10 lat, wraz z tatą poszli obejrzeć auta prezentowane w londyńskim Earl’s Court. Był rok 1977, a na wystawie stało piękne 911 Turbo w barwach Martini. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Na tyle silna, że mały Magnus napisał do Porsche list. Chciał wiedzieć, czy przypadkiem nie potrzebują takiego jak on… do pracy. Nie potrzebowali.

Pięć lat później zakończył naukę w szkole. Wyrzucili go z powodu braku widocznych postępów. Zapowiadało się, że będzie naprawdę źle. Nie widząc w Anglii żadnych perspektyw, 19-letni już Walker ruszył do USA, by zwiedzać ten kraj i pracować – w ramach programu Camp America dla takich jak on. Tak znalazł się w epicentrum samochodowego zagłębia – Detroit. Wbrew oczekiwaniom, nie wydarzyło się tam nic, co mogłoby odmienić jego los. Zakończył się też okres pobytu w Camp America.

O wszystkim zdecydowały… spodnie

Magnus ani myślał wracać do Anglii. W poszukiwaniu pracy ruszył na południe USA, prosto do Los Angeles. Cóż miał tam robić? O wszystkim zdecydowały… spodnie. Ubogi, lecz młody Walker chciał nosić się modnie. Paradował przez miasto we własnoręcznie przerobionych, plastikowych spodniach,  imitujących skórę krokodyla. Pewnego dnia, przy jednym ze sklepów zaczepił go sprzedawca i spytał, czy Magnus nie ma czasem takich na sprzedaż.

Pierwszy raz w życiu Walker poczuł w sobie żyłkę biznesmena i zaproponował, że załatwi aż osiem par. Każdą kupił za 10 dolarów i sprzedał sklepikarzowi za 25. Tak się to zaczęło. Kupował stare ciuchy, trochę je przerabiał, następnie sprzedawał. Jak przystało na amerykański sen, nie wiedzieć kiedy – jego kram ze szmatami zamienił się w poważną firmę o nazwie – nomen omen, Serious Clothing. Sprawa była naprawdę poważna. Do tego stopnia, że w jego ubraniach zaczęli chodzić Alice Cooper, Bruce Willis czy Madonna. Był rok 1992, a Magnus miał 25 lat.

Nadszedł jego czas. Zdecydowanie nie był już ubogim przyjezdnym z Wielkiej Brytanii. Miał duże pieniądze i wreszcie mógł sobie pozwolić na spełnienie najskrytszych, samochodowych marzeń. Jak nietrudno zgadnąć, kupił sobie Porsche 911 z 1974 roku, jak również kilka innych, klasycznych i astronomicznie drogich supersamochodów.

Customizer

Jak już wiecie z historii o spodniach, lubił wszystko modyfikować. To samo zaczął więc robić ze swoimi samochodami. Na przeróbkę auta potrafił wydać kilkadziesiąt tysięcy dolarów. W międzyczasie kupił ogromne, stare hale magazynowe. Miały posłużyć dalszemu rozwojowi firmy odzieżowej, lecz ta w końcu… upadła. Hale zostały i przydały się w zupełnie innym celu. Magnus zgromadził w nich bogatą kolekcję 40 egzemplarzy Porsche 911. Ponieważ brakowało mu środków, sprzedał wszystkie inne supersamochody. Cel był prosty – realizacja marzeń z dzieciństwa.

Niemiecka marka bez reszty zawładnęła jego umysłem. Do tego stopnia, że umieścił tabliczkę „Porsche parking only”. Godzinami modyfikował swoje „Porszaki”, dążąc do doskonałości. Chodziło mu o sukcesy w wyścigach, ale też i wygląd – podobnie, jak w przypadku podróbek spodni z krokodyla. W ten oto sposób zaczął dzielić swoje życie między garażem i torem wyścigowym.

Czas sławy

Tak został kolekcjonerem i tunerem klasycznych Porsche. W 2012 roku poznał izraelskiego reżysera, Tamira Moscovici’ego. Obaj dzielili pasję do Porsche, więc Tamir szybko zaproponował, że zrobi o Magnusie reportaż. Tak powstał 30-minutowy „Urban Outlaw”, który zapoczątkował światową karierę Walkera. Z anonimowego tunera i kolekcjonera, Magnus stał się wielkim celebrytą.

Sypnęły się medialne zaproszenia, np. do programu Jaya Leno. Każdy chciał z nim pogadać i z nim się pokazać. Wkrótce Walkerowi udało się komercyjnie skonsumować zdobytą sławę. Jego nazwisko pojawiło się nawet w grze Need For Speed i na samochodzikach Hot Wheels. Doczekał też wreszcie oficjalnego zaproszenia do współpracy od Porsche. Może nie w charakterze, o jakim kiedyś marzył, ale mimo wszystko udało się.

Czas chwały

Dziś w jego garażu znajdziemy 25 klasycznych Porsche, wartych prawie 7,5 mln dolarów. Wśród nich, same rarytasy – np. 911 z początków produkcji (w 1964 roku), 914 i 924 Carrera GT. Ozdobą kolekcji jest również Porsche 911T z 1971 roku z numerem 277, limitowanej serii. Ponieważ Magnus przerabia swoje klasyki, stają się jeszcze bardziej unikalne i osiągają na aukcjach zawrotne ceny. Dość powiedzieć, że jedno z jego motoryzacyjnych dzieł sprzedano za ponad 300 000 dolarów.

Ku zaskoczeniu wszystkich, po tej sprzedaży Walker stwierdził nagle, że to koniec. Nie sprzeda już ani jednego auta ze swojej kolekcji. Ten ekscentryczny gość robi co chce, realizując marzenia i swoją największą, samochodową pasję. Tak trzeba żyć. No, kto by nie chciał?

Porsche to marka, która wielu inspiruje. Zobacz jakie cuda tworzy z tymi samochodami pochodzący z Japonii, Akira Nakai.

Źródła zdjęć: facebook.com/magnuswalker911, speedhunters.com