Nowoczesne auto wymaga nowoczesnego traktowania

12 lipca 2017, Damian Śmigielski

Motoryzacja

Trzy lata temu napisałem tekst, w którym porównałem nowoczesny samochód do smartfona. Zostałem za to mocno skrytykowany, żeby nie powiedzieć, że… zbesztany. Ponieważ wtedy wywołało to gorącą dyskusję, używam tego porównania do dzisiaj. Moim zdaniem z wielu względów jest ono trafne i dobrze obrazuje to, w jaki sposób należy się obchodzić z samochodem.

Pierwszy telefon komórkowy wyprodukowała firma Ericsson w 1956 roku. Ważył on 40 kg i był wielkości walizki. Dopiero w 1973 roku Motorola pokazała telefon, który od biedy nadawał się do użytku. Był wielkości cegły i ważył prawie kilogram. Wiecie, kiedy wysłano pierwszego SMSa? W 1992 roku. Prawo jazdy zrobiłem w 1991.

Jeśli przyjrzycie się ewolucji telefonu komórkowego i samochodu w ciągu ostatnich lat, zauważycie pewne analogie. Pierwsze telefony były duże, ciężkie, ale znosiły wiele upadków, a bateria potrafiła trzymać tydzień. Służyły tylko do dzwonienia, wysyłanie smsów było męczące i wymagało wyćwiczonych kciuków. No i… posiadanie telefonu komórkowego to było coś!

Z samochodami było podobnie. Jeszcze 30 lat temu auta były ciężkie, słabo się prowadziły i generalnie ich funkcja ograniczała się do przewożenia ludzi i towarów z punktu A do punktu B. Obecnie auto nie tylko przewozi pasażerów, ale masuje, odtwarza filmy czy muzykę w bardzo wysokiej jakości, łączy się z internetem, pomaga zarezerwować hotel, sprawdzić wolne miejsca parkingowe i ceny paliw na trasie przejazdu. Ufff… trochę tego jest.

Auta stały się też bezpieczniejsze i bardziej wyrafinowane technicznie. Nie wiem jak wam, ale przypomina mi to smartfon. Nie jesteście do tego przekonani? Pewnie wielu z was użyje argumentu, że operator telefonii komórkowej daje wam telefon za darmo i tylko płacicie abonament. Hmmm. Przecież z samochodami jest bardzo podobnie. Obecnie możecie podpisać umowę na trzy lata i płacąc „abonament” jeździć autem dodatkowo płacąc wyłącznie za jego realne zużycie.

To samo tyczy się codziennej obsługi. Zarówno smartfon, jak i samochód wymagają rozsądnego traktowania. W zamian za to odwdzięczają się długą i bezawaryjną pracą. Oczywiście wielu klientów tego nie rozumie i denerwuje ich pozorna delikatność produktów. Dla nich producenci mają w swojej ofercie mniej wyrafinowane produkty, które jednak są mniej funkcjonalne i jak pokazuje rynek, nie cieszą się wielką popularnością.

Szczerze mówiąc zarówno w kwestii smartfonów, jak i samochodów skłaniam się ku opcji „korzystaj przez pewien czas, a później wymień na nowy”… Teraz nawet mnie to cieszy, że nie muszę się o nic martwić, tylko lać paliwo i jeździć. Praktycznie każda marka ma obecnie korzystne formy finansowania aut. Czy to kredyt z niską ratą, czy też leasing. Dużym ułatwieniem jest to, że konfigurując auto, na przykład za pomocą kalkulatora online, od razu dostajemy informację o wysokości miesięcznej raty w zależności od tego, jaką formę finansowania wybraliśmy. Prościej i wygodniej chyba już się nie da.