Opamiętaj się!, czyli jak jeździć jesienią

26 października 2017, Marek Wieliński

Motoryzacja

Nadszedł czas w którym musimy zmienić przyzwyczajenia za kierownicą i ciepo pomyśleć o oponach zimowych. Śliskie drogi, zła widoczność, krótszy dzień i letnie opony? To zestaw, prowadzący wprost do niebezpiecznych zdarzeń. Co zrobić, by dobrze się skończyły? Wystarczą opanowanie, samokontrola i zdrowy rozsądek. Proste? Statystyki co roku pokazują, że jednak nie.

Widoczność po horyzont i świetna przyczepność? Było, minęło i może wróci na wiosnę. Może, bo pogoda – zwłaszcza w północnej części Polski, z roku na rok coraz mniej nas rozpieszcza. Nastał moment przejściowy, największy wróg kierowcy. Wielu z nas nie potrafi, a część po prostu nie chce się wyzbyć letnich nawyków. Jeździmy za szybko, nie zachowując bezpiecznego odstępu. Tymczasem jezdnia jest nieporównywalnie mniej przyczepna, niż kilka tygodni temu.

Wcześniej zapada zmrok. Szybko pojawiają się senność i dekoncentracja. Częstym gościem na drogach jest również mgła. Przy tej okazji pamiętajmy, że nasz samochód prawdopodobnie został wyposażony w światła przeciwmgielne. Jeśli tak, warto z nich w takich sytuacjach korzystać. Przede wszystkim, z tych zamontowanych z przodu i nie nadużywać tylnych świateł przeciwmgielnych, by nie oślepiać jadących za nami.

Po prostu pomyśl

Nowoczesne samochody są pełne pułapek w które dość łatwo dajemy się złapać. Widok kierowcy, sunącego we mgle na światłach do jazdy dziennej lub w pochmurny, deszczowy i mroczny dzień daje do myślenia. Tak, warto o tym pomyśleć i włączyć samemu światła mijania, gdy jest ciemno. Są sytuacje w których nasz zdrowy rozsądek sprawdzi się lepiej, niż automat. Natomiast w lekkiej mgle, lepiej korzystać ze świateł mijania niż przeciwmgielnych, by nie świecić prosto w oczy nadjeżdżających z przeciwka.

Włączyć światła, zadbać o wycieraczki. Muszą być sprawne, by radzić sobie z mżawką i deszczem, a już niebawem ze śniegiem. To prawdy oczywiste? Tak, ale codziennie na naszych drogach widać, jak bardzo teoria rozmija się wciąż z praktyką.

Zachowajmy większy dystans, nie siedźmy na bagażniku kierujących przed nami. W nowych samochodach są systemy, które pomogą w utrzymaniu odpowiedniej odległości od poprzedzającego pojazdu. Przy dobrej pogodzie i prędkości 100 km/h, wystarczy ok. 100 m. W deszczu dystans powinien być jednak zdecydowanie większy.

 

Pamiętaj co masz na kołach, w głowie i pod maską

Prawidłowa technika jazdy w jesiennych warunkach jest uzależniona od rodzaju napędu. Na przednią, tylną lub obie osie. Według zasad starej szkoły, absolutnie nie powinniśmy hamować w zakręcie. Dziś nie jest to już jednak niebezpieczne. Powinniśmy w nim hamować do momentu w którym upewnimy się, że nasz samochód zdecydowanie zwolnił. Lepiej jednak zawczasu wyczuć moment i dostosować prędkość, by uniknąć poślizgu. W przeciwnym razie nasze auto, zależnie od rodzaju napędu, stanie się nad- lub podsterowne.

Pamiętajmy, że nikt nie jest doskonały, a pokonane kilometry i doświadczenie nie uchronią nas od błędów. Niczego nie nauczymy się bez ćwiczeń, a każdy sam powinien zadbać o swoje bezpieczeństwo. Przynajmniej raz do roku warto w bezpiecznym miejscu – idealnie, na autodromie lub torze, zobaczyć jak samochód zachowuje się przy różnych prędkościach na śliskiej nawierzchni. Przypomnieć sobie co zrobić, gdy auto wpadnie w poślizg. Lepiej by pierwszy taki w sezonie nie zdarzył się nam na środku ruchliwej ulicy. Wiedząc co nas czeka i jak się zachować, unikniemy szoku z którego wyjść można dopiero po odbiorze auta z blacharni.

Tylko spokój

Ten przydługi wstęp był właściwie prawie niepotrzebny, ponieważ to co chciałem przekazać, można zawrzeć w jednym i bardzo krótkim zdaniu. Chcesz jeździć bezpiecznie? Opamiętaj się! Skończyło się lato, a prędkości, które rozwijaliśmy w pokonywanych każdego dnia zakrętach są teraz za wysokie. Opony nie „kleją” tak jak latem. Mokra nawierzchnia w połączeniu z niską temperaturą jest zdradliwa. Tak bardzo, że potrafi zdradzić nawet doświadczonego kierowcę, boleśnie weryfikując nadmierną pewność siebie i brak rozwagi.

Jak przetrwać jesień za kierownicą? Rada jest tylko jedna: wyłączyć ułańską fantazję i włączyć zdrowy rozsądek. Łagodniejszy styl jazdy, większe odstępy i niższe prędkości, a przede wszystkim – świadoma obserwacja drogi i przewidywanie. Jeżeli ktoś przed nami ostro hamuje, nie czekajmy do ostatniej chwili z naszym hamowaniem. „Nice and easy” – jak mówią Amerykanie, albo „fizyki pan nie oszukasz”, jak mówią Polacy. Spokoju, szerokości i przyczepności!