Nigdy nie parkuj na autostradzie!

13 czerwca 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Brzmi jak kiepski żart, prawda? Niestety, żartem nie jest. Sam nie uwierzyłbym, że jest to możliwe, gdybym nie zobaczył tego na własne oczy i to wielokrotnie. Piękna pogoda wielu zachęciła do weekendowych wojaży i przyspieszenia sobie wakacji. Na autostradach panuje intensywny ruch. Nie brakuje niestety nowicjuszy, kierowców z niewielkim doświadczeniem oraz tych, którzy zawsze wiedzą lepiej. W końcu jaki to problem, żeby na pasie awaryjnym lub zjazdowym z autostrady urządzić sobie piknik?

Często zdarza mi się podróżować autostradami A1 i A2. Wraz z porami roku, zmieniają się na tych drogach kierowcy oraz ich zachowania. Upalna pogoda przyniosła wzmożenie ruchu turystycznego – i bardzo dobrze. Słabą stroną tej sytuacji jest jednak fakt, że tak wielu kierowców kompletnie nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, jakie powodują swoimi nieprzemyślanymi manewrami.

Dlaczego rzucamy wyzwanie śmierci?

Czym wytłumaczyć parkowanie na autostradzie, na pasie awaryjnym w celu przepakowania bagaży, przewinięcia dziecka lub zjedzenia kanapek? Absolutnego mistrza spotkałem ostatnio przy jednym ze zjazdów na autostradzie A2 w kierunku Łodzi. Swojego, sporych rozmiarów 7-osobowego vana zaparkował na pasie zjazdowym, wiodącym wprost do jednego z węzłów drogowych. Czyli… bezpośrednio na drodze!

W dodatku przyczyną tego postoju nie była wcale nagła awaria czy kłopoty ze zdrowiem. Kierowca zajmował się analizą mapy w swoim telefonie, najwyraźniej szukał właściwej drogi i takie oto wybrał sobie miejsce. Innym razem rodzina z dzieckiem, zajęta była przewijaniem maleństwa w zaparkowanym na pasie awaryjnym samochodzie.

Nigdy nie zrozumiem, dlaczego tak wielu rzuca wyzwanie śmierci. Trudno to nazwać inaczej. W ten sposób igramy z życiem własnym i innych.

Co na to przepisy?

Parkowanie na autostradzie jest zabronione. Wyjątkiem są stacje benzynowe i Miejsca Obsługi Podróżnych, znajdujące się poza jezdnią autostrady, oddzielone od nich szerokim pasem zieleni i energochłonnymi barierami. To nie przypadek. Te drogowe zasieki są niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa w sytuacji, gdy w pobliżu jest droga, po której pojazdy poruszają się prędkościami rzędu 140 km/h. W praktyce – jak wiemy – często są one znacznie wyższe.

Zatrzymywać się nie wolo, podobnie jak cofać. Dotyczy to również placów poboru opłat, które są integralną częścią autostrady. Oczywistością jest, że absolutnie nie wolno po autostradzie poruszać się pieszym, jednak życie weryfikuje te zakazy. Są tacy – wprawdzie nieliczni – ale zaskakujące, że w ogóle są. Widziałem kierowcę, który spokojnie spacerował przed unieruchomionym na pasie awaryjnym autem, paląc papieroska.

Powinien natychmiast przejść za bariery, opuścić pas ruchu, w aucie włączyć światła awaryjne i ustawić trójkąt ostrzegawczy w odległości co najmniej 100 metrów za samochodem. Ewentualnie – użyć lampy, migającej żółtym światłem. Robić to wszystko powinien oczywiście w odblaskowej kamizelce, ale… gdzie tam.

Kary za złamanie tego przepisu są w sumie niewielkie: 300 zł mandatu i 1 pkt. karny. Jak widać, to za mało, by odstraszyć od takich zachowań drogowych samobójców.

Parkowanie na autostradzie? Wyłącznie w nadzwyczajnych przypadkach

Kolejnym ruchem jest wezwanie pomocy. Możemy wezwać pomoc autostradową (numery znajdziemy na tablicach przy drodze lub skorzystać z autostradowego telefonu, który automatycznie połączy nas ze służbami ratunkowymi. Jeśli nie ma w pobliżu takiego telefonu, a my nie znamy numeru do służb autostradowych, wystarczy wybrać numer 112. Pomoc autostradowa oznaczy odpowiednio miejsce awarii naszego pojazdu. Dysponuje też lawetami, które mogą odholować nasze auto na bezpieczny parking.

Inną niż awaria, uniemożliwiająca jazdę z autostradową prędkością, przyczyną postoju na pasie awaryjnym może być zasłabnięcie lub nagłe pogorszenie stanu zdrowia któregoś z podróżnych. Ponad wymienione, nie ma żadnych innych przypadków, które mogłoby usprawiedliwiać zatrzymanie samochodu na pasie awaryjnym autostrady. Wszystko dlatego, że postój na poboczu autostrady jest ostatecznością i wiąże się z ogromnym niebezpieczeństwem.

Tymczasem, anomalie pogodowe w maju zatrzymały na autostradzie A2 dziesiątki samochodów. Przyczyna? Ulewny deszcz i grad. Kierowcy postanowili zjechać na pobocze i przeczekać moment złej widoczności. Parkowanie na autostradzie w takiej sytuacji to najgorszy pomysł z możliwych. Oczywiste, że powinni zwolnić, ale zatrzymać się wolno dopiero na najbliższym parkingu. Jeszcze większą niefrasobliwością wykazali się ci, którzy stłoczyli się pod jednym z wiaduktów, chcąc ochronić swoje samochody przed gradem.

Autostrada we Włoszech. Pomimo gradobicia kierowcy kontynuują jazdę. (od 02:50)

Polska. Kierowcy zatrzymują się na autostradzie.

Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o przepisy. Takie manewry udają się jedynie do czasu, gdy np. jeden z kierowców w porę nie zauważy zaparkowanych pojazdów, nie zdąży wyhamować, zmienić toru jazdy lub straci panowanie nad kierownicą – choćby z powodu śliskiej nawierzchni lub nagłego uszkodzenia opony. Takie rzeczy się zdarzają. Dlatego, zwłaszcza na autostradach, szanujmy przepisy i prędkość. Przede wszystkim jednak, ruszając w drogę, zabierzmy ze sobą zdrowy rozsądek.

Innym powszechnym i niebezpiecznym zjawiskiem na polskich autostradach, oprócz parkowania na autostradzie, są tzw. szeryfowie lewego pasa. Przeczytaj kim są ci kierowcy i dlaczego stanowią zagrożenie.