Rejestrator w samochodzie: czy i jak używać kamery?

9 stycznia 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Rejestrator w samochodzie: czy i jak używać kamery?

Kierowcy coraz chętniej korzystają z rejestratorów w samochodach, czyli kamer nagrywających to, co się dzieje przed pojazdem. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze możemy upublicznić takie nagrania, a w niektórych krajach w ogóle nie wolno nam używać na drodze takich urządzeń. Ponadto, nie wszyscy korzystają z kamer w celu zdobycia dowodów przebiegu zdarzenia w razie kolizji. Część urządzeń jest w rękach drogowych szeryfów, którzy tylko czekają na okazję do sfilmowania innych uczestników ruchu, by potem napiętnować pirata w sieci lub zgłosić jego zachowanie na policję. Niestety, by mieć dobre nagranie sami często prowokują podbramkowe sytuacje. Wszak kamera wszystkiego nie widzi…

  • Zakaz używania kamer samochodowych za granicą
  • Przepisy dotyczące kamer samochodowych
  • Publikacja nagrań z kamer samochodowych
  • Nagrywanie piratów drogowych
  • Kary za korzystanie z rejestratorów samochodowych
  • Kamera w samochodzie zagranicą to nielegalny monitoring
  • Kamery w rękach drogowych szeryfów

 

Każdy, kto używa kamery samochodowej, od razu wymieni zalety takiego rozwiązania. W razie kolizji lub wypadku pomogą udowodnić, jakie były przyczyny zdarzenia i kto ponosi za nie winę. Jeszcze częściej po prostu pozwalają na nagranie kierowców, którzy łamią przepisy. Później takie filmy trafiają do internetu oraz mogą zostać przesłane na policje, gdyż w każda komenda wojewódzka posiada specjalny adres e-mail (pod hasłem „Stop agresji drogowej”), na który można przekazywać nagrania. Na ich podstawie funkcjonariusze wystawiają mandaty. Trzeba jednak pamiętać, że nie dotyczy to prędkości, którą można sprawdzać tylko homologowanymi miernikami.

Wysyłanie nagrań policji jest dozwolone – i funkcjonariusze nawet do tego zachęcają, ale już z publikowaniem ich w internecie sytuacja wygląda inaczej. Nie jest problemem, gdy na materiale wideo uwiecznieni zostali funkcjonariusze państwowi, podczas wykonywania swojej pracy, np. policjanci). W przypadku osób prywatnych sytuacja wygląda inaczej. Przede wszystkim należy zasłonić tablice rejestracyjne samochodów i twarze ludzi, pojawiających się na filmie. Jednak i to może nie wystarczyć, gdyż nagrane osoby mogą twierdzić, że są rozpoznawalne po innych cechach, np. charakterystycznym pojeździe i domagać się od autora nagrania usunięcia filmu, a nawet podać go do sądu.

Samo korzystanie z urządzania i posiadanie go w samochodzie jest w Polsce dozwolone, ale publikacja dokonanych z jego użyciem nagrań, wiąże się z prezentowaniem wizerunku osób prywatnych, a to może być problemem – szczególnie jeśli przedstawiane są w negatywnym kontekście. Są jednak kraje, w których do tematu kamer samochodowych podchodzi się zdecydowanie surowiej.

Wystarczy przekroczyć naszą zachodnią granicę i… już należy zdjąć urządzenie z szyby. Prawo w Niemczech nie reguluje wprost kwestii samochodowych rejestratorów, ale kamery monitoringu (a za takie mogą być uznane te zamontowane w autach), muszą być oznaczone. Co więcej, ochrona prywatności w tym kraju jest bardzo mocna, a zatem w razie kontroli policyjnej trzeba będzie udowodnić, że głównym celem filmowania jest np. nagrywanie krajobrazu. Nie będzie to proste, więc dla własnego spokoju lepiej zrezygnować z kamery na szybie. Tym bardziej, że nieprecyzyjne niemieckie przepisy pozwalają karać za to mandatami, sięgającymi nawet 300 tys. euro.

Bardziej uporządkowana sytuacja prawna jest w Austrii, gdzie po prostu nie wolno używać kamer samochodowych. Są one tam jednoznacznie klasyfikowane jako monitoring, a na taki trzeba mieć pozwolenie. Za złamanie tego przepisu grozi kara w wysokości do 10 tys. euro. Podobnie wygląda sytuacja w Szwajcarii i Luksemburgu, gdzie korzystanie z rejestratorów samochodowych jest zabronione.

Jednak, nawet w krajach, gdzie nagrywanie ruchu jest dozwolone – podobnie jak w Polsce, należy ostrożnie podchodzić do kwestii publikacji filmów. Uwiecznione na nich osoby mogą dochodzić swoich praw w sądzie i domagać się wysokich odszkodowań. W niektórych państwach przepisy bardzo dokładnie to definiują. Na Węgrzech prawo wymaga, by nawet prywatne nagrania były kasowane po upływie pięciu dni, a jeśli ktoś chce je przechowywać dłużej lub ma zamiar je opublikować, musi zadbać o zasłonięcie twarzy i tablic rejestracyjnych.

Niezależnie od tego, gdzie nagrywamy, należy też pamiętać o takim umieszczeniu kamery na przedniej szybie, by nie utrudniała kierowcy jazdy i nie zasłaniała drogi. Za takie przewinienie można dostać mandat w każdym kraju.

Pamiętajmy do czego można wykorzystać nagrania z dróg, a kiedy jest to wątpliwe prawnie. Przed publikacją ich w internecie należy zadbać o anonimowość pojawiających się na nich osób – szczególnie jeśli przedstawiane są w złym świetlne, a najczęściej przecież właśnie tak jest. Natomiast podczas przed zagranicznymi wyjazdami należy sprawdzić, czy w danym kraju w ogóle można korzystać z rejestratorów samochodowych.

I jeszcze jedno – nie bądźmy szeryfami. Na drogach coraz liczniejsza jest grupa zaopatrzonych w kamery kierowców, którzy sami jeżdżą nieprzepisowo i nieuprzejmie, sami prowokują podbramkowe sytuacje, a potem wygrażają kamerą, straszą publikacjami nagrań w sieci i zgłoszeniem kierowcy – który de facto jest ich ofiarą – na policję. Ciekawie co na to psychologowie?