Salon Samochodowy w Genewie 2018: najważniejsze premiery

12 marca 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Największe, coroczne wydarzenie w świecie motoryzacji już trwa w najlepsze. Salon Samochodowy w Genewie jest miejscem najważniejszych, samochodowych premier. Wśród nich sporo nowości w markach, należących do Grupy Volkswagena. Zastanawiałem się, które z nich to te najistotniejsze i już znam odpowiedź. Są to trzy samochody. Każdy z nich wydaje się być zupełnie inny, należeć do całkiem innego świata. Drugi, o którym za chwilę powiem, to przybysz z innej, bardzo odległej galaktyki. Jest jednak coś, co wszystkie łączy, dając do myślenia o przyszłości automobilizmu.

Porsche Mission E Cross Turismo

To zwiastun zupełnie nowego segmentu samochodów. Najpierw cały świat oszalał na punkcie SUV-ów, a teraz… szykuje się moda na CUV-y. A cóż to takiego CUV? Skrót od słów Cross Utility Vehicle. Skrzyżowanie sportowego SUVa z nadwoziem typu kombi, czyli sytuacja bardzo skomplikowana. Dodam tylko, że to już się dzieje. Stopniowo, bo od niedawna w gamie Porsche jest Panamera Sport Turismo, czyli pierwsza taka, sportowa limuzyna kombi. Nowa moda podąża sprawdzonymi ścieżkami. A co jeśli podniesiemy takie nadwozie w górę? Będzie hit.

Tu mamy do czynienia z przypadkiem sportowego crossovera w wersji kombi z napędem elektrycznym i robi się jeszcze ciekawiej, bo ten wspaniały projekt wygląda jak samochody sprzed lat, które startowały w rajdzie Safari. Jak przystało na Porsche, osiągi muszą być wysokie. Rekordowo wysokie jest również napięcie w instalacji elektrycznej tego konceptu, aż 800V! To oczywiście nie przypadek, lecz świadomy zabieg, który umożliwi korzystanie z ultraszybkiej sieci ładowania. Oczywiście, w przyszłości.

Do napędu służą dwa silniki elektryczne o mocy ponad 600 KM. Dzięki nim Porsche Mission E Cross Turismo przyspiesza do setki w czasie poniżej 3,5 s. Po niecałych 12 s jedzie już 200 km/h, a prędkość maksymalną, zapewne dla bezpieczeństwa wszystkich na pokładzie, ograniczono do 250 km/h.

Volkswagen I.D. VIZZION

Szumne zapowiedzi i wspaniałe rysunki nie zawsze odzwierciedlają to, co potem możemy oglądać na żywo. W tym przypadku spodziewałem się, że stylistyka będzie podążać bardziej w stronę intrygującego Arteona, niż stonowanego Passata. Okazało się, że mamy coś pomiędzy. I nie jest to przypadek. I.D. VIZZION to właśnie elektryczny Passat przyszłości. Wymiary zewnętrzne ma zbliżone do jednego z najpopularniejszych w Polsce modeli niemieckiego koncernu. Owszem, jest dłuższy (5.16 m), ale szerokość 1.194 m i 1.5 m wysokości to już podobne parametry. Wnętrze będzie jednak jak w aucie nawet o dwie klasy wyższym, za sprawą ogromnego rozstawu osi (3.1 m), a to już oznacza, że bliżej mu chyba do Phaetona.

Napęd stanowią dwa silniki elektryczne: o mocy nieco ponad 100 KM z przodu i trochę ponad 200 KM z tyłu, a łącznie mamy około 305 KM. Przyspieszenie do setki trwa 6 s, a prędkość maksymalna to 180 km/h. Najważniejszy z punktu widzenia użytkownika elektrycznego samochodu jest zasięg. To imponujące: 656 km.

To koncepcyjna limuzyna klasy premium. W środku, jak w domu, przyjemny w dotyku dywan z długim włosem, wygodne i pięknie wystylizowane fotele. A gdzie kierownica? Niepotrzebna, bo VIZZION jeździ autonomicznie. Za dotknięciem przycisku można ją „wypuścić” z deski rozdzielczej i trochę sobie pokierować. W dodatku jest to samochód do którego będziemy się logować. Każdy otrzyma swoje cyfrowe I.D. Na jego podstawie, samochód rozpozna kto będzie jechać i dopasuje muzykę, zaproponuje ostatnio wybieraną trasę przejazdu, wczyta kontakty, maile, itp.

Zapomniałem dodać, że muzykę dobierze do naszego nastroju, korzystając z modułu sztucznej inteligencji. Wszystko będzie od razu dopasowane do naszych preferencji. Szyby przyciemnią się same, by chronić nas przed słońcem i wzrokiem ciekawskich. Emitowane w przeciwfazie dźwięki całkowicie wyeliminują zewnętrzny hałas. Auto wyświetla przed sobą informacje dla pieszych. Kierownica wciąż jest, ale schowana w desce rozdzielczej, bo I.D. jeździ w pełni autonomicznie. Kiedy zawiezie dzieci do szkoły, a żonę do pracy… przyśle powiadomienie na smartwatcha…

Skoda Vision X

Skoda była do niedawna najbardziej konserwatywną marką w całej Grupie Volkswagena. Tylko klasyczne nadwozia, tylko klasyczne silniki. Stylistycznie zmieniła się, wraz z nadejściem podwyższonych modeli Kodiaq i Karoq. Model Vision X to zapowiedź kolejnego, tym razem mniejszego samochodu z podwyższonym zawieszeniem, ale nie tylko. To także hybryda, po raz pierwszy zastosowana w samochodzie Skody. Pod maską 1.5-litrowy, zasilany gazem ziemnym, czterocylindrowy silnik TSI G-TEC z turbodoładowaniem o mocy około 130 KM i maksymalnym momencie obrotowym 250 Nm. W aucie zamontowano dwa zbiorniki gazu CNG, jeden pod tylnym siedzeniem, drugi za tylną osią. Silnik spalinowy napędza przednią oś, a silniki elektryczne – tylne koła.

Być może taki kompaktowy, miejski SUV zastąpi w gamie Skodę Rapid? Tego jeszcze nie wiemy. W środku dominującym elementem jest duży, kolorowy wyświetlacz do zarządzania… wszystkim. Do tego niesamowita stylistyka. Oby jak najwięcej z niej trafiło do seryjnej produkcji.

Hybrydowa Bentayga

Tak, to z pewnością kiedyś musiało się stać. Nie tylko w klasie najpopularniejszych, ale też najdroższych i najbardziej luksusowych samochodów. Prezentowany w Genewie, potężny SUV Bentleya wygląda znajomo. Co bardziej dociekliwi dostrzegą jednak podłączoną, elektryczną wtyczkę. Koniec z ogromnymi, benzynowymi jednostkami w luksusowych samochodach. Potężny Bentley to teraz hybryda plug-in. Bentayga jest pierwszym modelem z takim napędem w historii marki. Pod maską wciąż jednak spory, bo 3-litrowy silnik benzynowy V6, połączony z elektrycznym. Razem dają moc około 500 KM i zasięg 50 km jazdy wyłącznie na silniku elektrycznym. Do salonów trafi już w drugiej połowie tego roku.

Sportowa nowość – Cupra

Idąc na stoisko Seata można było poczuć niemałe zaskoczenie, widząc zupełnie nowe, nieznane dotąd logo. Powstało właśnie zbrojne ramię Seata, submarka o nazwie Cupra, pod którą będą teraz oferowane wszystkie najmocniejsze modele tej marki. Pierwszym modelem, który otrzymał nowe logo jest SUV, Ateca. Pod jego maską silnik 2.0 TSI o mocy 300 KM z nową, 7-stopniową dwusprzęgłową skrzynią DSG i napędem na wszystkie koła 4Drive. System analizuje w czasie rzeczywistym warunki drogowe, prędkość samochodu i każdego z kół oraz pozycję kierownicy, by  szybko przerzucać potrzebną moc do odpowiednich kół. Do wyboru kilka trybów jazdy: sportowy, indywidualny, na śnieg, w teren i… CUPRA, czyli tryb jazdy wyczynowej. SUV Cupra rozpędza się do setki w 5,4 s, a jego maksymalna prędkość to 245 km/h.

Audi A6

Ten samochód zaskakuje wyposażeniem i wyglądem. Wygląda dokładnie tak, jak flagowa limuzyna A8, tyle że pomniejszona do odpowiedniej w tym segmencie skali. Na pokładzie znalazło się wszystko, co w Audi najlepsze. Najwyższej klasy projekt i wykończenie wnętrze, doskonałe, futrystyczne multimedia z potężnymi ekranami. Kierują nim wszystkie cztery koła, dlatego promień skrętu zmniejszył się o 1,1 metra. Pod maską benzynowy silnik 3.0 TFSI o mocy 340 KM (500 Nm) lub Diesel 3.0 TDI o mocy 286 KM (620 Nm). Co ciekawe, oba silniki standardowo mają układ… mild-hybrid, zwiększający komfort podróży i osiągi pojazdu. A zatem… kolejna hybryda. Połączony w jedno urządzenie silnik elektryczny, alternator i rozrusznik o nazwie RSG, wspomaga napęd, czerpiąc energię z litowo-jonowego akumulatora. W zakresie od 55, aż do 160 km/h, pozwala jechać… z wyłączonym silnikiem spalinowym. Samochód pojawi się w sprzedaży już w czerwcu tego roku.

Podsumowanie

Prezentowane w tym roku w Genewie, koncepcyjne auta – to nie tylko gadżety na pokaz. Mamy do czynienia z historycznym momentem. Oto wielkie, światowe koncerny otwierają nowy rozdział motoryzacji. Żegnamy silniki spalinowe i witamy samochody elektryczne, stopniowo żegnając się również z rolą kierowcy, która do tej pory była nam znana. Pierwszy seryjnie produkowany model z serii I.D. pojawi się na rynku już za dwa lata, w 2020 roku. Do 2025 roku w gamie Volkswagena ma się pojawić 20 modeli z napędem elektrycznym. Za siedem lat, kierowca w Volkswagenie I.D. przestanie być potrzebny, bo wtedy wejdzie na rynek model o 5 stopniu autonomii, czyli taki, który do jazdy w ogóle nie potrzebuje człowieka. Fascynujące i przerażające.