Seat Arona: pierwszy crossover z Hiszpanii

18 stycznia 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

To pierwszy w historii Seata kompaktowy crossover i drugie już auto, produkowane w oparciu o modułową platformę MQB A0. Zapowiada się model przełomowy, który ma szansę napędzić sprzedaż hiszpańskiej marki. Dlaczego? Kierowcy czekali na taki właśnie samochód. Z zewnątrz odważna i niebanalna, przyciągająca wzrok stylistyka, a w środku wszystko sensownie poukładane. Czyli w sumie tak, jak we wszystkich modelach Grupy Volkswagena. Dorzućmy jeszcze do tego bagażnik o pojemności 400 l i już mamy sprytne oraz – co równie ważne w dzisiejszych czasach – modne auto do miasta.

Pierwszy kompaktowy crossover w gamie SEATA

Wnętrze zapewni wygodną podroż czterem osobom. Z tyłu przeszkadzać może podwyższony tunel, choć żadna z oferowanych na rynku wersji Seata Arony nie ma w swoim wyposażeniu napędu na wszystkie koła. Co przemawia na tak, poza intrygującą stylistyką? Nowoczesne wyposażenie. Aronę możemy kupić z kompletnym oświetleniem LED. Zarówno na zewnątrz, jak i w środku.

19-centymetrowy prześwit pozwala nie bać się zrujnowanych dróg, wysokich krawężników i dziur w jezdni. O offroadzie proszę zapomnieć, to zwykły crossover. Poza utwardzonym szlakiem, ma zatem możliwości niewiele większe, niż rozpędzone Tico. Z drugiej strony wątpię, by ktokolwiek chciał tego typu samochodem zapuszczać się w knieje. W większości przypadków nie robią tego nawet właściciele nowych, rasowych i pięknych, lecz drogich terenówek.

Auto szyte na miarę

Ponieważ to przede wszystkim kwestia stylu, mamy liczne możliwości personalizacji, deska rozdzielcza może być ozdobiona lakierowanym na biało lub szaro pasem. Do wyboru są także dwie wersje dwukolorowego dachu: szara i czarna. Każdy egzemplarz w standardzie ma dachowe relingi.

Choć podstawowy silnik ma zaledwie 3 cylindry, pojemność 1 litra (tak, to nie pomyłka), a przy tym moc 95 KM – dobrze daje sobie radę z lekkim nadwoziem Arony. W ofercie są także 115-konne odmiany silnika 1.0 z 6-biegowym manualem lub 7-stopniową skrzynią DSG. Najmocniejsza jednostka w ofercie to 1.5 TSI o mocy 150 KM – z 6-biegową skrzynią manualną. Nie ma żadnego Diesla, to znak nowych czasów. Chcemy czy nie, przyszłością i tak będą elektryki.

SEAT chce promować nowy model, stąd atrakcyjne warunki finansowania – zwłaszcza w kredycie

Cennik zaczyna się od 63 500 zł za wspomniane wyżej 1.0 TSI. Pomimo podwyższonego zawieszenia, prowadzi się prawie tak samo dobrze, jak osobówka. Możemy wziąć ją w kredyt z niską ratą (SEAT Kredyt Moc Niskich Rat) – do złudzenia przypominający leasing – i miesięcznie płacić za to auto 416 zł, a w wersji Full LED – 440 zł. Jeżeli zaś decydujemy się na SEAT Leasing Moc Niskich Rat, to przy wspomnianej wyżej cenie auta, 20-procentowej opłacie wstępnej i 36-miesięcznym okresie finansowania oraz limicie przebiegu 20 000 km rocznie, miesięczna rata netto wyniesie 530 zł.

Najmłodszy członek rodziny SEATa dobrze sprawdza w mieście, ale też i na jego obrzeżach. To całkiem ciekawa propozycja na codzienne dojazdy do pracy i weekendowe wyprawy w nieznane, bagażnik pomieści wszystko co trzeba. Pod maską oszczędny silnik, oczywiście pod warunkiem, że będziemy się ograniczać w dynamice jazdy. Każda mała jednostka z turbo reaguje podobnie. W łagodnej jeździe podmiejskiej może nam zaoferować spalanie nawet w okolicach 4-4,5 l/100 km, w mieście też niewiele więcej, ale wystarczy posadzić za kierownicą osobę z syndromem ciężkiej nogi i już bez problemów uzyskamy 10, a czasem nawet więcej litrów na setkę.

Sensowny crossover

O czymś zapomniałem? Tak, chyba jeszcze o tym, że dziś samochód to nie tylko narzędzie do jazdy z punktu A do B. Powinien być fajny. Na fajność wpływają zaś takie czynniki jak atrakcyjna stylistyka i bogate wyposażenie. Praktyczne gadżety mile widziane. W tym przypadku ich lista jest całkiem spora. Za dopłatą mamy bezkluczykowy dostęp do auta, czujniki deszczu i zmierzchu, asystenta ruszania na wzniesieniach podjazdu, a także automatyczne wspomaganie parkowania i bezprzewodową ładowarkę do telefonu. W opcji także ekran multimedialny, nawigacja i nagłośnienie BeatsAudio.

Ocena na tle konkurencji

Decyzja o wyborze nowego modelu zwykle poprzedzona jest szczegółową analizą. Niezależnie od tego, czy na zakup decyduje się klient indywidualny czy flotowy. Poza ceną, pod uwagę bierze się m.in. koszty utrzymania czy wartość w momencie odsprzedaży, czyli tak zwaną wartość rezydualną. W przypadku nowej Arony w wersji FULL LED z silnikiem TSI, wynosi ona aż 57,1 proc.

W najnowszym badaniu poświęconym crossoverom, Grupa Autovista informuje, że Arona to samochód z najniższą amortyzacją – co przekonuje nawet mnie, choć nigdy nie byłem zwolennikiem SUVów, ani tym bardziej takich wynalazków, jak crossovery. Ten samochód to po prostu spójny pod każdym względem projekt. Wyróżnia się dobrym prowadzeniem i zadowalającą dynamiką jazdy, wysoką funkcjonalnością, a także niskim poziomem hałasu i wibracji. Do tego jeszcze atrakcyjny stosunek jakości do ceny. Czego chcieć więcej?