Szeryfowie lewego pasa: to musi się skończyć!

23 marca 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Gdy w mieście kończą się dwa pasy ruchu lub chcemy wyprzedzać na autostradzie, pojawiają się oni. Samozwańczy szeryfowie, których misją jest wymierzanie sprawiedliwości drogowej. To nic, że przepisy stanowią inaczej. To nic, że przez to wszyscy – w tym również oni sami – później dotrą do celu. Szeryf ma władzę i misję: powstrzymać intruzów przed wjazdem z lewego pasa na prawy, uniemożliwić wyprzedzanie jadącym zbyt szybko piratom. Współpraca na drodze nie jest mocną stroną zmotoryzowanych Polaków.

Szeryf drogowy nie mieszka w Teksasie. Uwielbia stosować własne, twarde prawo. Prawo o ruchu drogowym go nie interesuje. Szeryf go nie zna – lub jest przekonany, że zna – więc postępuje słusznie. Najczęściej można go spotkać tam, gdzie kończy się pas ruchu i samochody powinny jeździć na tzw. zamek błyskawiczny. Stojąc w korku nie wpuści nikogo z drogi podporządkowanej, nikomu nie pozwoli na zmianę pasa. Wjedzie na lewy pas i zatamuje ruch.

Szeryf w wielkim mieście

Teoretycznie, powinniśmy wykorzystywać jednocześnie oba pasy ruchu, nawet gdy jeden z nich wkrótce się kończy. Tam, gdzie droga zamienia się z dwu- w jednopasmową, najpierw powinien przejechać ktoś z prawego, potem z lewego i tak dalej. Szeryf na to nie pozwoli. Jego bronią jest auto które prowadzi, czasem także wyzwiska, a nawet pięści. Nie po to wszak stoi już pół godziny na prawym, choć przed nim jeszcze dwa kilometry pustego, lewego pasa. Jeżeli ktoś spróbuje szybciej przejechać pustym lewym pasem, wyprzedzając tych co grzecznie czekali w długiej kolejce na prawym, nic z tego. Szeryf zajedzie drogę i basta, a na wypadek gdyby taki drogowy „cham” miał się pojawić – od razu zablokuje lewy pas, człapiąc 2 km/h, równo z jadącą obok ciężarówką.

Jest to niezgodne z przepisami. Policja karze takie zachowania mandatem w wysokości od 20 do 500 zł i nałożeniem na szeryfa 2 punktów karnych. Wielu kierowców jest przekonanych, że czynią słusznie, utrudniając korzystanie z dostępnej jezdni. Prawda jest taka, że w mieście musimy w takich sytuacjach ruch upłynniać. Korek długi na 2 km będzie mieć 1 km, jeśli samochody ustawią się na dwóch pasach, a ich kierowcy zachowają dyscyplinę naprzemiennego przejazdu. Zwłaszcza, gdy dalej jest skrzyżowanie, a na nim światła. Jadąc na zamek, wszyscy szybciej dotrą do celu.

Dlaczego mandat? Blokować drogę może jedynie policja. Nie ustępujemy miejsca na pasie ruchu, nie pozwalamy innym wjechać przed nas, zmienić pasa ruchu lub włączyć się z bocznej ulicy w sznur samochodów? Nie pomagamy. Lubimy karać innych i przeszkadzać? Jeżeli tak jest – pamiętajmy, że sami też możemy za to zostać ukarani. Stoimy w korkach właśnie dlatego, że nie potrafimy jeździć na suwak. To jedna z lepszych metod walki z korkami. Dlaczego wciąż bezsensownie tracimy czas i nerwy, blokując się nawzajem?

Często stoimy w długich korkach na życzenie jednego lub kilku szeryfów. Pamiętajmy, że mamy prawo z pasa ruchu tak długo korzystać, dopóki on się nie skończy. Jazda na zamek błyskawiczny skróci nasz średni czas postoju w korku, usprawni przejazd. W Niemczech uregulowano ją nawet przepisami. W Polsce, niestety nie.

Szeryf na autostradzie

Większość kierowców na autostradzie jeździ z prędkościami zbliżonymi do przepisowych. Niestety, całkiem spora grupa porusza się znacznie wolniej, powodując zagrożenie swoimi manewrami wyprzedzania, podczas których… prawie nie przyspieszają. Jeżeli chcemy stosować na autostradzie ekojazdę, uważnie przeanalizujmy sytuację w bocznym lusterku, nim zdecydujemy się na wyprzedzanie. Różnica prędkości i nieprzemyślane zachowania to gotowy przepis na poważny wypadek.

Pamiętajmy, by na autostradzie poruszać się z prędkością co najmniej 100 km/h. Traktujmy ją jako minimalną ze względu na niebezpieczeństwo, jakie możemy stwarzać jadąc wolniej od ciężarówek. Oczywiście, zdarzają się sytuacje w których nie sposób tak jechać. Przykładem jest oblegana autostrada A2 na odcinku Warszawa –  Łódź. Problem stanowią królowie lewego pasa – ani myślą zjechać na prawy, za dwa kilometry będą wyprzedzać kolejną ciężarówkę. Prowadzi to do stłuczek, wypadków i ogromnych korków. W efekcie, szybciej jedzie się prawym, niż lewym pasem.

Polsce obowiązuje ruch prawostronny. Zgodnie z przepisami, po zakończeniu manewru, musimy wrócić na prawy pas. Lewy służy do wyprzedzania wolniejszych pojazdów. Nawet, jeżeli za nami ktoś jedzie powyżej 140 km/h – nie jesteśmy uprawnieni do spowalniania go i wymuszania na kimkolwiek przestrzegania przepisów, a tym bardziej do poruszania się lewym pasem z prędkością np. 120 km/h. Tamując ruch, nikomu nie pomagamy i narażamy wszystkich na niepotrzebne niebezpieczeństwo.

Odpowiedzialność za nie ponosimy wszyscy. Nauczmy się współpracować i porzućmy chęć oceniania innych. Wpuszczajmy auta z drogi podporządkowanej, pozwólmy się czasem wyprzedzić, zmienić pas, nie bądźmy szeryfami.