Trailer Assist

4 lipca 2017, Damian Śmigielski

Motoryzacja

Kto z was ostatnio jeździł z przyczepą? A kto zrezygnował z jazdy z przyczepą bo ciężko ogarnąć cofanie? Dla wielu kierowców jest to chyba największy koszmar. Cofanie z przyczepą. Całe szczęście nie jest to już problemem. Coraz więcej aut można zamówić z tak zwanym „trailer assist”. Doskonale już znamy funkcję automatycznego parkowania i to niezależnie, czy równolegle, czy prostopadle. Ale jak poradzi sobie auto z przyczepą?

Zacznijmy od tego co sprawia kierowcom trudność. Jeśli cofamy i chcemy jechać po prostej, musimy cały czas korygować tor jazdy. Problemem jest to, że musimy kręcić kierownicą w drugą stronę. Jeśli przyczepa ucieka nam w prawo, musimy zacząć od ruchu kierownicą w lewo żeby auto „przełamać” w drugą stronę. I to jest moment, w którym wiele osób wpada w panikę. A przecież wystarczy odrobina opanowania i nawet jeśli nie mamy doświadczenia powinno się udać. Nie przekonałem was?

Wiem… Początki są trudne, ale temat jest do ogarnięcia. Tylko po co się męczyć skoro można mieć auto, w którym elektronika pomaga nam w znacznym stopniu w osiągnięciu sukcesu? I wszystko to przy użyciu pokrętła od regulacji lusterek. Serio. Auto po wpięciu gniazda zasilania przyczepy wie, że ona tam jest. Jeśli wrzucimy bieg wsteczny i aktywujemy asystenta cofania z przyczepą nie musimy dotykać kierownicy. Patrząc na ekran obracamy pokrętło w prawo, lub w lewo w taki sposób żeby linie na ekranie kierowały się w miejsce, w które chcemy wjechać. I to wszystko. Samochód sam zadba o to żeby kierownica była w odpowiednią stronę w odpowiednim momencie.

Mam wrażenie, że nawet osoba, która nigdy wcześniej nie jeździła z przyczepą powinna dać sobie radę z takimi manewrami. To jak gra na konsoli. Prościej już się chyba nie da. Oczywiście musimy pamiętać, że jak każdy asystent również i ten wymaga naszego nadzoru. Układom elektronicznym w aucie jeszcze bardzo daleko do sztucznej inteligencji i czasem wymagana jest nasza reakcja.

Miałem okazję testować to rozwiązanie w kilku samochodach i szczerze przyznam, że wszystko działa płynnie i bez zastrzeżeń. Oczywiście cudów nie ma. Jeśli wybierzemy złe miejsce, za wąskie, za ciasne, po prostu nie nadające się do manewrowania z przyczepą, to cała akcja zakończy się niepowodzeniem. Nie oszukujmy się. Mamy do czynienia z asystentem, a nie z czarodziejem. Trzeba o tym pamiętać w podniesieniu do wszelkich systemów i funkcji elektronicznych na pokładzie naszego auta. Nic nie zastąpi zdrowego rozsądku.