Czy umiesz jeździć autostradą?

20 listopada 2017, Marek Wieliński

Motoryzacja

Brzmi trochę jak żart? Zapewne, bo chyba każdy jest zdania, że świetnie umie jeździć drogą ekspresową lub autostradą. Czy może być coś łatwiejszego? Teoretycznie nie, ale w rzeczywistości popełniamy na takich drogach mnóstwo niebezpiecznych błędów. Statystycznie, na autostradach wypadki zdarzają się najrzadziej, ale są z reguły najpoważniejsze w skutkach. Dlatego, ruszając w trasę, warto pamiętać o kilku ważnych zasadach.

  • Co można spotkać na autostradzie?
  • Jak jeździć autostradą?
  • Włączanie się do ruchu
  • Najczęstsze błędy na autostradzie
  • Dopuszczalna prędkość na autostradzie
  • Jazda lewym pasem
  • Autostrada A2
  • Grzechy główne kierowców

Większość polskich kierowców sporadycznie korzysta z autostrad, co nie powinno dziwić, bo wciąż nie mamy ich zbyt wiele. Dlatego my, Polacy, wciąż nie mamy jeszcze wprawy w poruszaniu się po tego rodzaju drogach. Wszyscy powinniśmy jednak znać przepisy i zgodnie z nimi postępować. Zacznijmy zatem od podstaw.

Włączanie się do ruchu to jeden z najniebezpieczniejszych manewrów na autostradzie. Na dobry początek zwróćmy uwagę na znaki. Wjazdy i wyjazdy wydają się być dobrze i czytelnie oznakowanie. Nie zmienia to faktu, że w ostatnich latach odnotowano wiele przypadków jazdy autostradami pod prąd. Ilekroć jedziemy lewym pasem, wpatrujmy się w horyzont, próbując zawczasu ocenić, czy znajdujący się daleko na naszym pasie samochód jedzie we właściwym kierunku. Taka przezorność z pewnością nikomu nie zaszkodzi. Pozwoli też uniknąć kolizji z leżącymi na drodze przedmiotami. Co można spotkać na lewym pasie autostrady? Na przykład rozerwaną, wielką oponę od tira.

Powróćmy jednak do manewru włączania się do ruchu. Wykonując go, musimy ustąpić pierwszeństwa tym, którzy nadjeżdżają prawym pasem. Ważne, abyśmy tak szybko jak to możliwe, nabrali odpowiedniej prędkości. Właśnie do tego służy, jak wskazuje nazwa, pas rozbiegowy. Wjeżdżanie nań z prędkością 40 km/h jest bardzo niebezpieczne. Różnica prędkości, mogąca sięgać przecież 100 km/h sprawi, że pojazd który wydaje się być w bezpiecznej odległości, chwilę później znajdzie się tuż za naszym bagażnikiem. Zmieniając pas, spójrzmy w bok, bo w martwym polu potrafi się schować nawet ciężarówka. Pamiętajmy, że wykonując ten manewr nie powinniśmy nikomu zajeżdżać drogi.

Warto też ułatwiać manewr włączania się do ruchu na autostradzie innym kierowcom. Jeśli zbliżamy się do wjazdu i widzimy na pasie rozbiegowym samochód – jeśli to tylko możliwe – zmieńmy pas na lewy, pozwalając kierującym bezstresowo rozpocząć podróż trasą szybkiego ruchu.

Jak na standardy Europejskie, mamy w Polsce wysoką dopuszczalną prędkość jazdy: 140 km/h to naprawdę sporo. Możemy poruszać się po autostradach szybciej, niż Szwajcarzy czy Hiszpanie. Oczywiście, żaden kraj nie jest w stanie przebić Niemiec z odcinkami autostrad bez jakichkolwiek ograniczeń prędkości.

Trudno powiedzieć, czy to zasługa wysokich cen paliw, ale faktem jest, że wielu kierowców w Polsce jeździ z prędkościami zbliżonymi do przepisowych. Niestety, całkiem spora grupa porusza się znacznie wolniej, powodując zagrożenie swoimi manewrami wyprzedzania, podczas których… nie decydują się przyspieszyć. Jeżeli chcemy ćwiczyć na autostradzie ekojazdę – pamiętajmy o bardzo uważnym śledzeniu sytuacji w bocznym lusterku, nim zdecydujemy się na wyprzedzanie. Różnica prędkości i nieprzemyślane decyzje to gotowy przepis na karambol.

Pamiętajmy również, by na autostradzie poruszać się z prędkością co najmniej 100 km/h. Traktujmy ją jako minimalną, ze względu na niebezpieczeństwo jakie możemy stwarzać, gdy zaczniemy jechać wolniej od ciężarówek. Oczywiście, zdarzają się sytuacje w których nie sposób jechać z taką prędkością. Bardzo ciekawym przykładem jest oblegana przez zmotoryzowanych autostrada A2 na odcinku Łódź – Warszawa.

Problem stanowią tu wyprzedzające się na wielokilometrowych odcinkach ciężarówki, a także mistrzowie lewego pasa. Kierowcy, którzy – jadąc wolniej, niż podążające za nimi samochody – ani myślą zjechać na prawy pas, bo przecież za 2-3 kilometry będą wyprzedzać kolejną ciężarówkę. Taki styl jazdy nikomu nie pomaga, prowadzi do stłuczek, wypadków i ogromnych korków.

Patologiczne zachowania wielu kierowców na autostradzie A2 doprowadziły do tego, że szybciej przemieszczamy się nią prawym, niż lewym pasem. Zbyt wielu nie pamięta lub nie chce pamiętać, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny. Po wykonaniu manewru wyprzedzania powinniśmy wrócić na prawy pas. Musimy to zrobić – zwłaszcza wtedy, gdy auto za nami przemieszcza się z wyższą prędkością. Nawet, jeśli jest to prędkość powyżej 140 km/h – nie jesteśmy uprawnieni do spowalniania innych pojazdów czy wymuszania w ten sposób na kimkolwiek przestrzegania przepisów. Tamując ruch, nikomu nie pomagamy. Przeciwnie, zaczynamy wszystkim szkodzić, narażając ich na niepotrzebne niebezpieczeństwo.

Pamiętajmy także o zachowaniu bezpiecznej odległości od poprzedzających pojazdów. Przy prędkościach autostradowych powinno to być kilka długości pojazdu, czyli nawet 80 metrów, a nie 0,5 metra – jak zdarza się w praktyce. Nie próbujmy jeździć po autostradach gęsiego, jak w mieście i spychać z lewego pasa wyprzedzanych pojazdów. Czasami kończy się to tragicznie.

Na koniec uważajmy, gdy opuszczamy już autostradę. Widząc na znakach, że zbliżamy się do zjazdu, zawczasu zajmijmy prawy pas i spokojnie zjedźmy, unikając gwałtownych, wykonywanych w ostatniej chwili manewrów. Jeżeli przegapimy nasz zjazd – trudno, jedźmy do następnego. Wykluczone jest wracanie do miniętego zjazdu pasem awaryjnym, a tym bardziej cofanie. Nie tylko dlatego, że tak stanowią przepisy – lecz przede wszystkim, ze względu na zdrowy rozsądek.