Ale urosły! Samochody segmentu B jak auta kompaktowe

31 stycznia 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Każda nowa generacja samochodu nie tylko musi być nowocześniejsza, mocniejsza czy bardziej oszczędna, ale też większa. Z tego powodu samochody segmentu B, jak Volkswagen Polo, osiągają dziś takie same rozmiary, jakie jeszcze do niedawna miały modele kompaktowe.

Klasa B rośnie

Jako ludzie, mamy naturalną chęć systematyzowania otaczającego nas świata. Nie dotyczy to jedynie opisu zjawisk naturalnych, ale też rzeczy, które wytwarzamy. Stąd podział na różne grupy samochodów. Jednym z głównych sposobów ich segmentacji jest podział na klasy według wielkości. Tak powstały segmenty, które określamy kolejnymi literami alfabetu – A to najmniejsze miejskie auta, wielkości Volkswagena Up!, natomiast F to duże limuzyny, jak Audi A8.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że każda klasa ma jakieś ramy, np. gdy hatchback ma ok. 4 metrów długości, to mamy do czynienia z samochodem segmentu B. I jest to prawda – ale tylko dziś. Wszystko dlatego, że auta nieprzerwanie, od lat, rosną. Każda kolejna generacja jest większa, zarówno pod względem ilości miejsca w kabinie, jak i wymiarów zewnętrznych. Te różnice są znaczące.

Wystarczy spojrzeć na najnowszy model Volkswagena Polo. Pierwsza generacja jednego z najpopularniejszych w Europie samochodów wywodziła się z Audi 50, które mierzyło 3510 mm, czyli aż pół metra mniej, niż dzisiejsze Polo, które ma 4053 mm. Na tym jednak nie koniec niespodzianek. Gdy spojrzymy na aktualną ofertę Volkswagena, to 3540 mm mierzy model Up!

Wyjątek od reguły

W tym najmniejszym aucie, należącym do segmentu A, widać wyjątek od zasady rosnących samochodów. Niemal w każdym przypadku, kolejna generacja lub kolejny model danej klasy muszą być większe od poprzednika. Nie dotyczy to jednak najmniejszych aut, w przypadku których krótkie nadwozie jest jedną z najważniejszych zalet, pozwalających sprawnie poruszać się i parkować w mieście. Oznacza to, że Up! jest niemal tej samej  wielkości, co jego poprzednik – Lupo, które powstało kilkanaście lat wcześniej. Jest jednak duża różnica, jeśli chodzi o wnętrze, które w przypadku nowszego modelu zostało zaprojektowane tak, by uzyskać maksimum przestrzeni, np. bagażnik urósł w nim dwukrotnie.

Polo wczoraj i dziś

Wróćmy jednak do segmentu B, czyli nieco większych aut miejskich. Polo przez lata swojego istnienia na rynku urosło o pół metra, ale podobną sytuację można zaobserwować w przypadku kompaktowego Golfa w segmencie C. I tu zaczyna robić się ciekawie. Pierwsza generacja najpopularniejszego europejskiego auta mierzyła oryginalnie 3705 mm długości, czyli zdecydowanie mniej, niż dzisiejsze Polo. Co więcej, zbliżone wymiary do dzisiejszych przedstawicieli segmentu B miał Volkswagen Golf trzeciej generacji.

Oznacza to, że najnowsze Polo jest takiej wielkości, jak jeszcze niedawno samochody, które spełniały rolę aut rodzinnych. Dlatego kierowcy powinni zredefiniować swoje postrzeganie konkretnych segmentów i mieć na uwadze, że dziś samochody są zdecydowanie większe, niż jeszcze kilkanaście, a nawet kilka lat temu.

Po angielsku segment B określany jest jako „supermini”, co w praktyce oznacza „duże mini”. Dzisiaj auta te urosły już tak bardzo, że nasz przykład – najnowszego Volkswagena Polo trudno nazywać małym samochodem. Faktycznie, lepiej pasuje do niego określenie „kompaktowy”, które przez lata dotyczyło segmentu C. Czas jednak zredefiniować te nazwy. W końcu Polo, które jest większe niż Golf oznacza, że samochód ten jest dużo bardziej uniwersalny.

Widać to nie tylko po ogólnej długości samochodu. Jeszcze większe wrażenie robi kwestia rozstawu osi. W najnowszym Volkswagenie Polo jest to 2564 mm, czyli więcej niż w Golfie IV generacji i porównywalnie z V odsłoną tego popularnego modelu – a to już oznacza, że samochody rosną w takim tempie, że dzisiejszy przedstawiciel segmentu B jest zbliżony wymiarami do auta kompaktowego sprzed 10 lat.

Gdzie się kończy ten trend?

Auta nie mogą powiększać się w nieskończoność i zapewne niedługo ten trend będzie musiał się zatrzymać, lecz nie jest tajemnicą, że dziś klienci nie chcą małych aut. Mimo tego, że duże miasta są coraz bardziej zatłoczone, kierowcy odwracają się od najmniejszych modeli, a przedstawiciele segmentu B muszą być więksi, by utrzymać swoją popularność. Z drugiej strony – warto pamiętać, że kupując dziś miejski samochodów dostajemy więcej, niż jeszcze kilkanaście lat temu, decydując się na zakup o klasę wyższego auta. I nie dotyczy to jedynie wielkości, ale też mocy silnika czy bogatego wyposażenia. Dziś w nowym Polo znajdziemy takie elementy wyposażenia, które jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu były zarezerwowane wyłącznie dla flagowego Passata.