Golf, Polo i up! GTI na trasie rajdu Monte Carlo

27 czerwca 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Jest takie jedno miejsce. Szczególne nie tylko ze względu na pogodę, lecz niespotykane nigdzie indziej zagęszczenie wszelkiego rodzaju zakrętów. Jeden po drugim, wiraż po wirażu, dziesiątki kilometrów górskich serpentyn. Technicznie tak trudnych, że kierowca nie ma czasu na podziwianie jednego z najpiękniejszych widoków na ziemi. Trasy szybkie, lecz zdradliwe, pełne dziur i odłamków skał. Niebezpieczne i wąskie. Przepaście, brak barier i ślepe zakręty. Czasami na szerokość jednego tylko samochodu. W takich właśnie warunkach przyszło mi lepiej poznać mocne trio spod znaku GTI: Golfa, Polo i… up!’a oraz drogową bestię w owczej skórze, Golfa R. Witajcie na Lazurowym Wybrzeżu. Witajcie na trasach rajdów San Remo i Monte Carlo!

Pomysł był trochę szalony. Gdy w 1976 roku wprowadzono na rynek pierwszego Golfa GTI, nawet konstruującym go inżynierom z Wolfsburga nie przyszło do głowy, że będzie to aż taki sukces. Lekkie, kompaktowe auto z praktycznym nadwoziem typu hatchback i silnikiem o mocy 110 KM zawładnęło sercami i umysłami kierowców całego świata. Dziś jest cenionym i poszukiwanym klasykiem. Połączenie mocnego silnika z niewielką masą i sztywno zestrojonym zawieszeniem okazało się strzałem w dziesiątkę. Ten Golf GTI był naprawdę szybki. Wielu zapragnęło jeździć właśnie takim samochodem. Mieć przysłowiowe „2 w 1”. Przewieźć nim zakupy i regał, a potem… móc się ścigać. Tak właśnie narodził się hot-hatch, nowy gatunek samochodu.

Na krętych i ciasnych fragmentach odcinków specjalnych rajdów Monte Carlo i San Remo, miałem okazję poznać najnowsze trio spod znaku GTI. Droga wiodąca do przełęczy Col de Turini jest idealnym miejscem, by sprawdzić, jak jeździ się sportowym autem i to niemal w każdych warunkach pogodowych. Gdy w dolnych partiach gór pędzimy po rozgrzanym słońcem asfalcie, kilka kilometrów wyżej czekają mżawka, mgła i niesamowicie śliska jezdnia. Są nawet fragmenty, jak drogi szutrowe, pokryte drobnymi kamykami i odłamkami skał. Rajdowy klimat.

Szalone pudełko

Zaczynam od maleńkiego up’a! Typowy, miejski wózek na zakupy? Nie w tym przypadku. Walory małego miejskiego auta pozostały wprawdzie nietknięte, jednak pod maską znalazło się znacznie więcej koni. Zawieszenie jest twardsze, a opony szersze i o niższym profilu. Są również znaczki GTI, a to zobowiązuje. Tak właśnie robi się maszynki do wygrywania KJS-ów, spełniające marzenia młodych kierowców. Starsi też będą mieć sporo frajdy, bo pod maską ważącego zaledwie 1070 kg auta znalazł się silnik o mocy 115 KM i 200 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

Na pewno zdążycie przed zamknięciem każdego sklepu. Rozpędza się do 196 km/h, do setki przyspiesza w 8,8 s. A teraz mały szok: ma trzycylindrowy silnik o pojemności 999 cm sześć., którego konstrukcję nagrodzono tytułem International Engine of the Year 2018. Poza tym ten maluch ma wszystko, co GTI mieć powinno. Kraciastą tapicerkę, sportową kierownicę z odpowiednim znaczkiem, kubełkowe fotele, charakterystyczne felgi i zawieszenie obniżone o 15 mm. Wszystko to za 59 390 zł. Jeździ jak gokart. Mocne hamulce i czuły układ kierowniczy pozwalają na niezłą zabawę w zakrętach. Pokłady przyczepności są naprawdę spore, a tzw. „fun factor” – po prostu olbrzymi.

Złoty środek?

A co jeśli potrzebujesz lepszych osiągów i więcej miejsca? 200-konne Polo GTI z maksymalnym momentem 320 Nm, trafiającym prosto do przednich kół, masą 1355 kg (stosunek mocy do masy 6,78 kg/KM) oraz 6,7 s do setki z pewnością wystarczy. Zwłaszcza, że na jego pokładzie jest niemal wszystko to, co znajdziesz w Golfie GTI – w tym najnowocześniejsze systemy bezpieczeństwa.

Prowadzi się świetnie, a w prawdziwym świecie jest naprawdę szybki. Na górskich serpentynach bez trudu dogonisz nim nawet Golfa R. Z tą jednak różnicą, że cennik Polo GTI startuje z pułapu 89 690 zł za wersję z dwusprzęgłową skrzynią DSG.

Golf GTI – Klasyk gatunku

Gdy wreszcie wsiadam za kierownicę 245-konnego Golfa GTI Performance z silnikiem o maksymalnym momencie 370 Nm, nareszcie czuję się jak w domu. Elektroniczne zegary i szklana tafla pokładowego systemu rozrywki, dorównująca wielkością niektórym iPadom – nie zmienia faktu, że kilka minut wystarczy, aby się z nim oswoić. Manualna, sześciobiegowa skrzynia działa płynnie i szybko. Każdej redukcji towarzyszy kanonada z układu wydechowego. Można ją złagodzić, wybierając komfortowy tryb jazdy. Oto najbardziej uniwersalny z całej tej trójki zawodników.

Jeśli chcesz, możesz normalnie nim zawieźć dzieciaki do szkoły, lub przywieźć do domu szafę IKEA. Tym samym autem możesz pojechać na kręte górskie drogi, doznając niezapomnianych wrażeń – albo powalczyć o lepszy czas na torze, rozpędzając się w 6,2 s do setki. To propozycja za 120 790 zł.

Król jest tylko jeden

Kiedy myślisz, że w takim razie widziałeś już wszystko i samochody ze znaczkiem GTI są super, nadchodzi on. Jest niczym nokaut pięścią boksera w jedwabnej rękawiczce i udowadnia, że można lepiej i jeszcze bardziej. Lepiej sponiewierać i bardziej rozpieszczać komfortem. Komfortem, bo ma arcybogate wyposażenie i tryb jazdy w którym nie będziesz czuć na plecach każdej dziury. Ma również tryb Race w którym jest zupełnie na odwrót. Golf R w tym gronie to drogowy kosmos. Możliwość zmiany trybów jazdy sprawia, że masz do czynienia z daniem w pięciu smakach.

Model, którym jeździłem był dodatkowo doprawiony tytanowym układem wydechowym R-Performance, słoweńskiej firmy Akrapovič. Ten gadżet odchudza Golfa R o 7 kg i nie do poznania zmienia brzmienie silnika – na porażająco soczyste i mocne, lecz nie za głośne.

Przenoszony na wszystkie koła, maksymalny moment 400 Nm, moc 310 KM i przyspieszenie w 4,6 s do setki to gwarancja największych emocji. Nie uwierzysz z jakimi prędkościami pojedziesz nim w zakrętach. Fizyka zdaje się nie istnieć (albo naginać się do praw Golfa R). Przygoda z nim zaczyna się kwotą 160 890 zł. To propozycja dla tych, którzy chcą mieć auto wyczynowe i auto rodzinne, ale… planują kupić jeden tylko samochód.

Nie tylko GTI

Jak już zdążyliście przeczytać powyżej, alternatywnym wyborem jest model R. Jeżeli uznacie, że fajnie, ale… ma za mały bagażnik – to proszę bardzo, jest nawet wersja Variant z kufrem o pojemności od 605 do 1620 l. Za dużo pali? Alternatywą będzie Golf GTD. Dalekobieżny ekspres z Dieslem o mocy 184 KM nie jest aż tak piekielnie szybki jak GTI czy R, ale ma 380 Nm, przyspiesza w 7,5 s do setki, jest w stanie spalić poniżej 4,5 l/100 km oraz pokonać na jednym zbiorniku dystans 1000 km. No i ma wszystko to, co GTI, a jego cennik zaczyna się od 107 490 zł. Bez względu na to, co wybierzesz: Golfa R, Polo czy up!’a GTI – możesz mieć pewność, że będzie się działo. Nawet w drodze na nudne zakupy do Lidla.