Volkswagen T-Roc: nie tylko kwestia stylu

16 lutego 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Nie, nie miałem jeszcze okazji pojeździć najnowszym crossoverem Volkswagena. Tak, miałem okazję się z nim zapoznać i już niebawem będzie okazja, żeby go sprawdzić na polskich drogach. Nie omieszkam podzielić się z wami wrażeniami z jazdy tym modelem na łamach Mobilnych. To co widzę, przekłada się na to, czego spodziewają się po nim użytkownicy. Mamy tu do czynienia z udanym mariażem praktyczności i stylu. W takim podziale, że styl został na zewnątrz, a w środku mamy praktyczność. Wnętrze jak w Polo, cena jak w Golfie, klasa sama w sobie. Taki w największym skrócie jest nowy T-Roc.

T-Roc pokazuje, że crossovery nie muszą ślepo naśladować aut terenowych. Mamy stylistykę, łączącą cechy SUV-a z liniami sportowego coupe. Zwyczajnie, to nie może się nie podobać, jak Volkswagen Arteon. T-Roc jest kolejnym dowodem na to, że także Niemcy dobrze odczytali upodobania współczesnych nabywców. Dziś samochód nie tylko ma być niezawodny, bezpieczny, mieć mnóstwo systemów wspomagających kierowcę i umilających podróż oraz szeroką możliwość personalizacji. Ma chwytać za serce. Być ładny. Ot, po prostu.

alt

W przypadku najnowszego crossovera z Niemiec dochodzą do tego osiągi, których niegdyś nie powstydziłyby się samochody o ambicjach sportowych. Mówiąc to mam na myśli wersję ze 190-konnym silnikiem, pozwalającą rozpędzać się do setki w 7,2 s i osiągnąć maksymalną prędkość ponad 200 km/h. Pod maską crossovera z Wolfsburga są montowane wyłącznie turbodoładowane silniki. Do wyboru cztery jednostki – w tym trzy benzynowe, o mocach od 115 KM, dwie z nich łączone z napędem na wszystkie koła 4MOTION.

To przyda się nie tylko w terenie

Przede wszystkim sprawdzi się w warunkach miejskich. Nie musimy się martwić o nasze bezpieczeństwo, gdy jest zła pogoda – czy o parkowanie na nieziemsko wysokich (dlaczego nam to robią i kto na to pozwala) krawężnikach, zrujnowanych chodnikach. Słowem, taki samochód umila codzienne safari przez miejską dżunglę. I fajnie, że robi to stylowo.

Jak już wspomniałem, na pokładzie może się znaleźć także całe mnóstwo różnego rodzaju asystentów, takich jak Front Assist – czyli system monitorujący przestrzeń przed autem z funkcją awaryjnego hamowania, w przypadku gdy kierowca nie zauważy przeszkody, a także Lane Assist -asystent utrzymywania pasa ruchu. Są światła do jazdy dziennej w technologii LED, klimatyzacja, czujnik deszczu, system radiowy z 6,5 calowym, kolorowym ekranem dotykowym, elektrycznie sterowane szyby z przodu i z tyłu, regulowane elektrycznie i podgrzewane lusterka zewnętrzne oraz automatycznie przyciemniane lusterko wsteczne. Nieźle, to wszystko co wyżej wymieniłem, dostajemy w standardzie.

alt

A jeśli lubimy dopłacać?

Opcjonalnie T-Roc może być wyposażony w najnowszej generacji systemy multimedialne ze szklanymi ekranami o przekątnej 8 cali, czy cyfrowe wskaźniki – Active Info Display nowej generacji – to również jest standard… ale wersji Premium. Zamiast analogowych, mamy wówczas w pełni cyfrowe zegary. Jest też asystent jazdy w korku oraz Emergency Assist, który przejmuje kontrolę nad prowadzeniem i bezpiecznie zatrzymuje auto, gdy kierowca zasłabnie. Znamy to z Arteona.

T-Roc pasuje jak ulał do segmentu kompaktowych SUV-ów. Jego wymiary to odpowiednio 4234 mm długości, 1819 mm szerokości i 1573 mm wysokości, a rozstaw osi to 2590 mm. To zaś oznacza, że w kabinie nie brakuje miejsca dla pięciu pasażerów. Nie muszą się także martwić, czy zmieszczą swój bagaż, bo do dyspozycji jest 445 l. To jeden z najlepszych parametrów w klasie, a po złożeniu drugiego rzędu siedzeń zyskujemy przestrzeń, zdolną pomieścić 1 290 l ładunku.

alt

Niewielki z zewnątrz, a przestronny w środku

Ten Volkswagen debiutował na ubiegłorocznym jesiennym Salonie Samochodowym we Frankfurcie. Od niedawna jest już na naszym rynku z ceną 76 490 zł za podstawową wersję ze 115-konnym, 1-litrowym, benzynowym silnikiem TSI. Kolejnym w gamie jest 150-konny 1.5 TSI, na szczycie odmian benzynowych jest wspomniany 2.0 TSI (190 KM), którego w standardzie połączono z szybką 7-stopniową przekładnią dwusprzęgłową DSG i napędem na cztery koła (4MOTION). Gamę zamyka tak samo wyekwipowany Diesel, 2.0 TDI o mocy 150 KM. Pozostałe wersje mają napęd na przednią oś.

W Volkswagenie zapewniają, że choć to crossover, prowadzi się zwinnie jak sportowy hot hatch. Świetnie, bo już wkrótce będę mieć okazję, żeby to sprawdzić. Już dziś natomiast wiem, że z pewnością nie jest samochodem nudnym. Do wyboru jest kilkadziesiąt konfiguracji nadwozia, w tym kilka wersji dwukolorowych oraz liczne, ozdobne, kolorystyczne wstawki w zderzakach, na obudowach lusterek.

alt

Dlaczego crossover?

To słuszny kierunek, bo takimi samochodami chce jeździć już cały świat. Aż 80 proc. kompaktowych SUV-ów sprzedaje się na rynkach europejskim i chińskim. Tego typu auta są coraz częściej wybierane nawet w Brazylii czy Indiach, a od dawna już w Rosji i Stanach Zjednoczonych. Eksperci prognozują, że w ciągu najbliższych 10 lat roczna sprzedaż kompaktowych SUV-ów na świecie ma wzrosnąć z 6,4 do 10,6 mln sztuk. Zostaje nam tylko czekać na kolejne, podobne T-Roc’owi modele w Grupie Volkswagena. Pierwszym w tej klasie było Audi Q2. Zapewne nie trzeba będzie długo czekać na podobne propozycje w barwach Seata i Skody. Zobaczymy, już wkrótce Salon Samochodowy w Genewie.