5 sposobów na niezapomniany spływ kajakiem

1 maja 2018, Michał Głombiowski

Podróże

Ponad 10 tys. km rzek i jezior nadających się do spływu czyni Polskę prawdziwym kajakarskim rajem. Gdzie najlepiej wybrać się na wiosłowanie? Przedstawiamy wam naszą propozycję na ciekawe trasy kajakowe w Polsce!

Kajakarze są u nas rozpieszczani: ogromna liczba dróg wodnych sprawia, że znajdą tu coś dla siebie zarówno zupełni amatorzy, jak i starzy wyjadacze. Nie może też być mowy o monotonii. Spora część rzek jest nienaruszona działalnością człowieka i zachowała naturalny charakter. Z tego całego bogactwa, wybraliśmy pięć miejsc, dzięki którym wasz spływ stanie się niezapomniany.

#Drawa – między czołgami

Spływ po mającej ponad 185 km długości Drawie nie należy do trudnych – jedyne większe wyzwania to kilka bystrzy oraz ryzyko utknięcia na zatopionych pniach drzew. Możesz się tu więc śmiało wybrać, nawet jeżeli ledwo co opanowałeś sztukę trzymania wioseł.

Pomimo spokojnego charakteru rzeki, nie będziesz się tu jednak nudził. Drawie daleko bowiem do monotonii. Wciąż się ona zmienia: na niektórych odcinkach jest typowo nizinna, by po chwili stać się rzeką niemal górską. Krajobraz wokół zmienia się równie często.

Pewnym utrudnieniem są kwestie formalne. Odcinek od jeziora Lubie do Prostyni biegnie bowiem przez poligon wojskowy. Przebywanie na nim wymaga zezwolenia dowódcy Jednostki Wojskowej Oleszno, a zasady postojów są dość restrykcyjne. Podczas manewrów wojskowych wpłynięcie na teren poligonu jest w ogóle niemożliwe. Jeżeli nie chcesz mieć do czynienia z wojskowymi, pozostaje ominąć ich teren drogą lądową przez Kalisz Pomorski (możesz skorzystać z usług transportowych miejscowych biur podróży) lub po prostu rozpocząć spływ poniżej poligonu.

#Brda – rzeka zmienną jest

Brda przepływająca przez Bory Tucholskie, w swoim górnym odcinku potrafi pokazać charakterek. Nurt jest bystry i usiany zwałkami, które trzeba często omijać lądem (ciągnąc kajak za sobą). Na dnie nie brakuje też, będących potencjalnym zagrożeniem, głazów. Wybierają się tu więc zwykle bardziej doświadczeni kajakarze oraz osoby ceniące sobie podczas spływu pokonywanie kolejnych wyzwań.

Od miejscowości Nowa Brda rzeka jednak przechodzi nagłą metamorfozę, stając się przyjazna nawet dla zupełnych amatorów lub rodzin z dziećmi. Trzeba jedynie uważać na tzw. Piekiełko, w zwężeniu doliny Brdy. Woda nabiera tu nagle rozpędu, a w głębinie kryją się pnie drzew i kamienie. Jeżeli nie czujesz się w takich warunkach pewnie, możesz przenieść kajak lądem – dalej rzeka znów powraca do swego letargu. Mimo wszystko zachowaj jednak nieco czujności, woda bowiem zalewa często łąki i pastwiska i możesz nieopatrznie opuścić główny nurt rzeki. Jeżeli poczujesz, że szorujesz dnem po drucie kolczastym płotu, to niechybny znak, że zbłądziłeś z kursu.

#Wisła – żartów nie ma

Nasza największa rzeka lubi stroić fochy. Chwilami jest bardzo spokojna i leniwa, by po chwili zaskakiwać bystrością nurtu, mieliznami, wirami i całkiem potężnymi falami. Jakby tego było mało, po Wiśle pływają statki, lepiej więc zanadto się nie relaksować – ryzyko kolizji nie jest wcale tak niewielkie jakby się zdawało. Jeżeli jednak masz już doświadczenie w wiosłowaniu i lubisz wyzwania zmuszające do zachowania ciągłej uwagi i szybkiego reagowania na zmieniające się warunki, będziesz spływem Wisłą zachwycony. Nie ma tu bowiem mowy o nudzie i monotonii. Sporo frajdy daje też obserwowanie zmieniającego się krajobrazu. Szczególnie ciekawie jest w środkowym odcinku rzeki– nieuregulowanym, dzikim, z dużą ilością piaszczystych wysp – którego pokonywanie przypomina spływ jakąś egzotyczną rzeką w odległym zakątku świata.

#Bug – machając Łukaszence

Bug, rzeka graniczna między Polską i Białorusią, uchodzi za jeden z najłatwiejszych odcinków w kraju. Nie przyjeżdża się tu dla wyzwań i adrenaliny, lecz dla natury, krajobrazów i absolutnego spokoju.

Jedyną sprawą, która powinna zaprzątać ci głowę, jest trzymanie się polskiej strony rzeki. Białoruski brzeg otoczony jest zasiekami, a cumowanie na nim zabronione. Ze względu na strefę graniczną, po Bugu nie możesz też pływać po zmroku. Pomijając te drobne niedogodności, spływ Bugiem to stuprocentowy relaks. To jedna z ostatnich europejskich rzek, która została niemal nienaruszona przez człowieka. Nie ma tu więc za dużo umocnień, śluz i betonu. Jest za to sporo naturalnego meandrowania i całe bogactwo flory i fauny. Jeżeli preferujesz powolne wiosłowanie, nikłą ilość wyzwań i możliwość leniwego sączenia piwa w trakcie rejsu, Bug zapowiada się wspaniale.

#Obra – królestwo zwałek

To rzeka nizinna, ale z charakterem – miejscami potrafi sprawić całkiem sporo problemów. Lepiej wybierz się więc tu, gdy zdobędziesz już nieco doświadczenia w wiosłowaniu. Początek trasy jest łatwy, ale im więcej kilometrów za plecami, tym robi się trudniej. Dolny odcinek to już bitwa z silnym nurtem, nagłymi łukami oraz licznymi pniakami i konarami wystającymi z wody. Część z nich trafia do rzeki ścięta przez mieszkające tu bobry. Zwałek jest tak dużo, że jest duże prawdopodobieństwo, że będą ci się śnić przez większość nocy.

Rzeka biegnie nieopodal Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, dla wytchnienia od wiosłowania zrób sobie jednodniową przerwę i obejrzyj stare bunkry. Te niemieckie fortyfikacje zaczęto budować w 1932 r. jako system ochrony Rzeszy od strony wschodniej (Hitler obawiał się, że z tego kierunku Polacy mogą ruszyć na odsiecz zaatakowanej Francji). Inwestycji jednak nigdy nie ukończono, a Rosjanom zdobycie umocnień zajęło trzy dni. W osiągnięciu tym mieli jednak spory udział sami Niemcy, którzy, czując w 1945 r. nadchodzącą ostateczną klęskę, myśleli głównie o tym, jak tu wziąć nogi za pas i wykaraskać się jakoś z tego całego bałaganu.

Lubisz pływać kajakiem? Zobacz jak robią to najlepsi i przeczytaj o człowieku, który sam przepłynął Atlantyk kajakiem 3 razy!