Całus na dzień dobry. Jak witać się w poszczególnych krajach

13 grudnia 2017, Michał Głombiowski

Podróże

Całować się, czy ściskać? Podać rękę, czy może robić pokłony? Sztuka witania się to prawdziwe pole minowe. Podpowiadamy, jak na nim przetrwać.

  • Każdy kraj ma nieco inny kod kulturowy dotyczący pocałunków na powitanie.
  • W niektórych miejscach witając się, powinieneś poprzestać tylko na uściśnięciu dłoni.
  • Kraje południowe są zazwyczaj „całuśne”, północne bardziej powściągliwe.
  • W Azji nie podajesz ręki, ani nie cmokasz się.

Hiszpania

Dużo pocałunków i dość skomplikowany układ ich wymiany. Generalnie, przyjemnie. Zasada pierwsze mówi, że witający się ze sobą mężczyźni mają sobie wybić z głowy jakiekolwiek cmokania. Wystarczy spojrzenie w oczy i energiczny uścisk dłoni. Dla okazania ogromnej radości można podczas trzymania uściśniętych dłoni dołożyć jeszcze drugą rękę. Bliżsi znajomi poklepią się czasem po plecach.

Gdy kobieta wita się z mężczyzną lub spotykają się dwie kobiety, całusy są nie tylko mile widziane, ale w zasadzie obowiązkowe. Zapamiętaj – w Hiszpanii całuje się dwa. Czyli po jednym razie w każdy policzek, zaczynając od lewego policzka osoby witanej (czyli tego od twojej prawej strony).

Jako że Hiszpania stoi wciąż trochę na bakier z równouprawnieniem, a ma za to spore tradycje machistowskie, w mieszanym towarzystwie mężczyźni zwykle witają się najpierw ze sobą, a dopiero później zwracają uwagę na kobiety. Jeżeli jesteś kobietą i podróżujesz w męskim towarzystwie, nie zdziw się też, że rozmawiający z tobą Hiszpan będzie patrzył na twojego towarzysza, a nie na ciebie. Podobno, po jakimś czasie można się do tego przyzwyczaić.

Francja

W ojczyźnie Moliera uniknięcie kłopotów podczas powitania może okazać się trudne. Owszem, całowania jest tu sporo, problem w tym, że w każdym rejonie kraju panują inne zwyczaje. Generalnie, zwykle cmoka się w policzek dwa razy, zaczynając od prawego. Na północy kraju – łącznie z Paryżem, ale nie jest to zasada niezmienna – preferuje się jednak 4 pocałunki, na południu 3. Jakby tego było mało, w bardzo nielicznych regionach mieszkańcy zadowalają się jednym cmoknięciem. Francuzi zdają sobie sprawę, że ich zwyczaje są nieco skomplikowane, w celu uniknięcia kłopotów i nerwowego zamieszania stworzyli więc „mapę pocałunków” (http://combiendebises.free.fr). Jest na niej zaznaczona każda prowincja Francji wraz z przypisaną liczbą cmoknięć. I choć wskazówek tych lepiej nie traktować śmiertelnie poważnie, przed podróżą do Francji warto mapkę sobie przestudiować.

Znane w Polsce muskanie się policzkami cmokanie powietrza, we Francji uważane jest za nieporozumienie. Całowanie ma być całowaniem, więc jeżeli się już do tego zabierasz, dotykaj delikatnie wargami policzków osoby, z którą się witasz.

Niemcy

Tak, dobrze się domyślasz – za bardzo tu nie poszalejesz. Pragmatyczni Niemcy preferują potrząsanie ściśniętymi dłońmi, zachowanie zdrowego dystansu i pełne grzeczności uśmiechy. Nie wyrywaj się więc pierwszy w kierunku policzków spotkanej osoby, bo zwyczaj ten jest tu zarezerwowany wyłącznie dla przyjaciół i bliskich znajomych. Jeżeli oczywiście ktoś pocałuje cię pierwszy, korzystaj z okazji i całuj także, ciesząc się, że zostałeś uznany za „swojego”.

O podejściu Niemców do tematu może świadczyć apel niemieckiego stowarzyszenia ustalającego zasady savoir-vivre’u. Sugerował on, by zwyczaj całowania się na powitanie ograniczyć w pracy i w sytuacjach służbowych. Prezes stowarzyszenia skarżył się, że dostaje maile od ludzi skrępowanych obyczajem cmokania się pomiędzy kolegami z pracy. Niemcy, jak to Niemcy, wyliczyli nawet dokładną odległość, jaka powinna dzielić witających się, by nie budzić poczucia dyskomfortu – to 60 cm.

Podobna niechęć do przełamywania barier intymności panuje też w Wielkiej Brytanii oraz Skandynawii (szczególnie w Szwecji i Finlandii).

Tajlandia, Indie

Zapomnij o pocałunkach. O podawaniu ręki także. Jedyny akceptowalny przez Tajów sposób powitania to złożenie dłoni razem jak do modlitwy i lekki półukłon. Do tego dochodzi pełen uprzejmości uśmiech i życzliwe, ale trochę nieśmiałe spojrzenie. Długie wpatrywanie się w oczy rozmówcy jest tu uważane za niegrzeczne, więc – witając się – co najwyżej zahacz o niego wzrokiem.

Tajski sposób na powitanie może wydawać się mało wylewny, ma jednak sporo zalet. Stosuje się go bowiem do każdego i w każdej sytuacji. Nie trzeba więc głowić się nad ilością cmoknięć, kolejnością powitań, sposobem układania warg. Pełen życzliwości półukłon zawsze i wszędzie – trudno o prostszy i bardziej czytelny układ.

Podobny system obowiązuje w Indiach. I tu, witając się złączamy dłonie i lekko się pochylamy (zazwyczaj ukłon ten – zwany andźali – jest trochę płytszy niż w Tajlandii). Możemy przy tym powiedzieć „namaste” lub „namaskar” (w języku hindi znaczy to dosłownie: „pokłon tobie”).

Holandia, Belgia, Szwajcaria

Mieszkańcy tych krajów stoją pomiędzy niemieckim minimalizmem a południowoeuropejską żywiołowością. Całują się więc na powitanie trzykrotnie (prawa, lewa, prawa), ale raczej dopiero przy kolejnych spotkaniach. Zanim lody nie zostaną przełamane, możesz liczyć tylko na uścisk dłoni. Jeżeli czyjeś usta przylgną do twoich policzków, bądź pewny, że twoja relacja z tą osobą właśnie przeszła metamorfozę i zmierza w tempie przyspieszonym do czegoś, co można by nazwać… koleżeństwem.

Rosja, Białoruś, Ukraina

Im dalej na wschód, tym mniejsza powściągliwość podczas powitań. W krajach tych nie tylko całuje się policzki (minimum trzy razy), obejmuje na „niedźwiedzia”, ale nawet składa cmoknięcia prosto w usta. Dla ludzi z Zachodu (wyłączając z tego Portugalczyków, którzy przy bliższej znajomości również nie stronią od tego typu pocałunków) tak żywiołowe powitania mogą być dość szokujące, my jednak – Słowianie – powinniśmy się w tym odnaleźć dość łatwo. Gorące całusy nie mają tu kontekstu erotycznego, o czym świadczyć może słynny pocałunek Breżniewa i Honeckera. Równie dobrze możesz jednak trafić na zwykły, mocny uścisk dłoni – Rosja to kraj nieprzewidywalny. Jeżeli trochę się w tym gubisz, daj się po prostu poprowadzić i naśladuj zachowanie witającej cię osoby. Normą jest też dość powściągliwe powitanie, z bardzo żywiołowe pożegnanie. Nie wynika to wbrew pozorom z tego, że ktoś cieszy się, że ma cię już z głowy i zaraz się rozstaniecie, lecz z faktu, że ludzie Wschodu dość szybko potrafią pokonywać kolejne stopnie zażyłości. A jeżeli jeszcze podczas spotkania przewinie się trochę mocnego alkoholu, możesz być pewien, że tempo to okaże się oszałamiające.