Z jakich aplikacji podróżniczych warto korzystać? TOP 5

8 czerwca 2017, Katarzyna Pura

Podróże

Bardzo często podróżuję. Doszło nawet do tego, że znajomi śmieją się, że częściej mnie nie ma w Kielcach (moim mieście) niż jestem. Na wszelkie wyprawy zawsze biorę co najmniej trzy smartfony – wiecie, taka praca. Ale dzięki temu z całą stanowczością mogę stwierdzić, że jestem odpowiednią osobą, by przedstawić Wam najważniejsze aplikacje, które warto mieć zainstalowane na telefonie podczas każdej podróży.

Pominę takie oczywistości, jak aplikacje linii lotniczych (bo jest ich sporo i każdy może korzystać z innej) oraz programy służące do znajdowania noclegów (jak Booking czy AirBnB), bo temu tematowi wkrótce poświęcę więcej uwagi – bądźcie czujni! Tym razem podpowiem Wam, w jakie aplikacje użytkowe koniecznie trzeba się zaopatrzyć lecąc gdziekolwiek poza Polskę.

Tripadvisor

A zaczynamy od Tripadvisor. Jeśli jesteście w jakimś miejscu pierwszy raz, często możecie się złapać na tym, że nie wiecie, gdzie iść zjeść, co zwiedzić, a jakie atrakcje turystyczne lepiej omijać (pro tip: sporo takowych jest nic nie wartych i przereklamowanych). W Polsce Tripadvisor nie zdobył tak dużej popularności, jak poza granicami naszego kraju, ale wierzcie mi – to niesamowita skarbnica wiedzy na temat restauracji, hoteli i miejsc do zwiedzania. Wszystko dzięki wielkiej społeczności tworzącej ten projekt – dosłownie każdy może dodać swoją opinię na temat wspomnianych atrakcji, dzięki czemu rzeczywista ocena jest naprawdę miarodajna. A do tego masa zdjęć i podróżniczych porad – dodatkowo wszystko podane w przystępny sposób.

XE Currency

Gdziekolwiek wyjeżdżacie, nie zapominajcie o tym, że polski złoty obowiązuje wyłącznie w naszym kraju… ;). I o ile przelicznik euro, dolara czy funta zna raczej każdy, tak lecąc do bardziej egzotycznych krajów (lub, po prostu, w objazdówkę po kilku krajach, niekoniecznie europejskich) dobrze jest mieć pod ręką przelicznik walut. I tu z pomocą przychodzi jedna z lepszych aplikacji tego typu – XE Currency, której sama używam.

TunnelBear VPN

Swego czasu lecąc do Chin zapomniałam, że tamtejszy rząd zablokował możliwość korzystania z usług Google i Facebooka, co skutecznie uprzykrza życie osobom tam przyjeżdżającym. Z pomocą przyszedł mi TunnelBear VPN, program, jeden z wielu dostępnych w Google Play, ale darmowy (i, moim zdaniem, najlepszy), który umożliwia ukrycie aktualnej pozycji i logowanie do sieci przy wykorzystaniu serwerów np. europejskich. Programy tego typu mają również zastosowanie np. podczas chęci oglądania TVN Player poza granicami Polski lub korzystania z usług na terenie naszego kraju, które u nas nie są dostępne.

WhatsApp

W sklepach z aplikacjami na Androida i iOS znajdziecie całą masę komunikatorów internetowych, spośród których dwa – Messenger i WhatsApp – przekroczyły barierę miliarda użytkowników. Jednak to ten drugi jest najczęściej używany w większości krajów europejskich – np. w Hiszpanii. Oba opierają się na tej samej zasadzie działania, tj. na darmowości połączeń, zarówno tekstowych, jak i głosowych, bowiem oba wykorzystują połączenie internetowe telefonu. Spośród nich bardziej stabilny zdaje się być WhatsApp, który – nie bez powodu – w innych krajach wyrasta na lidera, jeśli chodzi o internetowe sposoby komunikacji międzyludzkiej.

Foursquare / Swarm

Na koniec zostawiłam sobie duet – Swarm i Foursquare. Swego czasu istniał wyłącznie Foursquare, kilka lat później wyodrębniono z niego osobny program – Swarm. Foursquare – podobna zasada działania, co Tripadvisor, ale bardziej skupiona na miejscach, w których można dobrze zjeść (z podziałem na restauracje, kawiarnie, życie nocne, etc.), ale również na atrakcjach turystycznych. Swarm natomiast służy do „meldowania się” (czekinowania – z ang. check in) w miejscach, które się odwiedziło. Dla mnie ma to o tyle duży sens, że zawsze, kiedy tego potrzebuję, mogę sprawdzić, gdzie i kiedy byłam lub, co jeszcze lepsze, wrócić do dobrej knajpki w Pradze czy kawiarni w Nowym Jorku, których adresy i nazwy wyleciały mi z pamięci.

Nie zapomnijcie też, by jadąc w nieznane pobrać mapy offine obszaru, na którym będziecie przebywać (Google Maps spokojnie dają radę!), a także słownika offline – może się przydać w najmniej spodziewanym momencie. A, jak wiadomo, przezorny zawsze ubezpieczony.