Monachijska fala

19 lipca 2017, Michał Głombiowski

Podróże

Chcesz popływać na desce w centrum miasta? Jedź do Monachium!

Mężczyzna w piance obserwuje nurt, stojąc na brzegu rzeki. Wymienia kilka uwag ze współtowarzyszami. Jego poczynania obserwuje grupka gapiów zebranych na moście. W końcu, trzymając surfingową deską, zsuwa się do wody, by po chwili mknąć na grzebie wysokiej fali.

Warunki panujące na rzece Eisbach, przepływającej przez położony w Monachium park Englischer Garten, niewiele ustępują tym w oceanie. To jedno z nielicznych miejsc, gdzie można uprawiać surfing, nie wyjeżdżając nawet z miasta. Nie dziwi więc, że miejsce to przyciąga nie tylko zapalonych miłośników pływania na desce, ale też turystów, którzy chcą podpatrzeć ich dokonania.

Spiętrzone fale na Eisbach to dzieło przypadku. Woda napływa tu z pobliskiej rzeki Izara. By spowolnić jej nurt, dostosowując w ten sposób do sennej parkowej atmosfery, inżynierowie zatopili tuż przy moście betonowe bloki. Spełniły one swoją rolę, ale spowodowały też nagłe spiętrzenie wody. W efekcie pojawiły się fale sięgające nawet metra wysokości i dwunastu szerokości. Takie warunki nie mogły ujść uwadze miłośnikom szaleństw na desce. Pierwsi surferzy pojawili się tu już w latach 70. ubiegłego wieku, a z czasem miejsce zdobywało coraz większą sławę.

Fale na Eisbach są mniej dynamiczne niż w oceanie, a przestrzeń do ślizgu mocno ograniczona. Zaletą są jednak przewidywalne warunki, które pozwalają w metodyczny sposób szkolić umiejętności. Nie bez znaczenia jest też bliskość brzegu. Łatwo z niego obserwować poczynania kolegów i wspólnie planować sposób przepłynięcia przeszkód. W oczywisty sposób zwiększa to atrakcyjność sportu i sprzyja integracji. Każdy dobrze wykonany trik czy obrót wzbudzają entuzjazm surferów, a na wodzie rzeki pojawiają się nawet uznani profesjonaliści.

Nie dla każdego

Jeżeli jednak nie jesteś zaprawiony w poczynaniach z deską, lepiej pozostań na brzegu. Mimo parkowego otoczenia, Eisbach w środowisku surferów uchodzi za miejsce dość trudne. Betonowe bloki są potencjalnym zagrożeniem i trzeba dobrze czuć deskę oraz ufać własnym umiejętnościom, by się tu odnaleźć. I choć, póki co, nikt nie odniósł tu poważnych obrażeń, trzeba być świadomym ryzyka.

Uskok Eisbach budzi jednak także zainteresowanie osób, które nie mają nic wspólnego z surfingiem. Rzeka przepływa przez jeden z największych parków miejskich świata, a pełne zieleni otoczenie przyciąga rzeszę amatorów wszelkich sportów, spacerowiczów, a nawet… nudystów (władzom miasta, pomimo prób, nie udało się wyplenić tradycji opalania się nago w parku, wydzielono więc dla nich specjalną strefę). Wiele osób przyjeżdża tu, by najpierw popatrzeć na poczynania surferów, a później spędzić czas w przyjemnym otoczeniu, sącząc na trawie piwo, niejednokrotnie zrzucając przy tym ubrania.