„Grażyna, gdzie są moje sandały?”, czyli Polak jedzie na wakacje

10 maja 2018, Michał Głombiowski

Podróże

Pijemy na umór, narzekamy, skąpimy. Zdarzają nam się rasistowskie uprzedzenia. A do tego jesteśmy roszczeniowi. Polacy na wakacjach potrafią być naprawdę irytujący. Na szczęście powoli się to zmienia.

Spora część naszych wad, ujawniających się tak jaskrawo w trakcie wyjazdów, wynika z cech narodowych. Inne mają źródło w historii, polityce lub sytuacji gospodarczej. Pocieszające jest to, że w obciachowych zwyczajach nie jesteśmy osamotnieni. Każdy naród ma swoje przywary. Optymizmem napawa też fakt, że z każdym rokiem stajemy się turystami coraz bardziej obytymi w świecie, a nasze zachowania mniej odbiegają od przyjętych norm. Socjologowie uważają jednak, że prawdziwa zmiana nastąpi dopiero wraz z nadejściem nowych pokoleń – już dzisiejsi 25-latkowie wyznaczają inne standardy i dużo pewniej poruszają się w zawiłych zwyczajach kulturowych różnych krajów.

Póki co jednak, Polaka w podróży wciąż można rozpoznać bardzo łatwo. Przyjrzyjmy się pięciu typowym cechom, nie zapominając oczywiście, że jest w tym nieco ze stereotypu, które sprawiają, że tak bardzo wyróżniamy się w podróżniczym tłumie.

 #1 Ze mną nie wypijesz?

Nie oszukujmy się, kochamy alkohol. Większość z nas nie wyobraża sobie udanego urlopu (a nawet niedzielnego spaceru) bez opróżnienia kilku puszek piwa lub wychylenia paru głębszych. Bez procentów nie ma dobrej zabawy, a bez niej nie ma przecież prawdziwych wakacji. I nie byłoby w tym nic gorszącego – wszak alkohol jest dla ludzi – gdyby nie to, że nie znamy umiaru i lubujemy się w naprawdę mocnych napitkach. Polak zaczyna pić już na lotnisku i kończy zazwyczaj dopiero, gdy ma problemy z uniesieniem szklanki do ust. Stewardessy, rezydenci i piloci wycieczek mogą bez końca opowiadać o klientach, którzy docierali do wakacyjnego celu w stanie kompletnego zamroczenia. Wcześniej są zwykle głośne śpiewy, awantury, mało wyrafinowane zaczepki. Problem jest tym większy, że rzadko kiedy upijamy się na wesoło, Polak po alkoholu to zazwyczaj Polak agresywny.

Gwoli sprawiedliwości, nie tylko my lubimy upić się do nieprzytomności. W alkoholowych libacjach lubują się też m.in. Rosjanie oraz mieszkańcy Wysp Brytyjskich. Marne to jednak usprawiedliwienie. Przykładem mogą świecić Hiszpanie, Francuzi czy Włosi. Owszem, również chętnie sięgają po alkohol, zazwyczaj jest to jednak wino, a nie wódka, i piją go znacznie mniej. Widok zataczających się ich na ulicy lub osuwających się pod stół to naprawdę rzadkość.

#2 Grażyna, gdzie są moje sandały?

Zwyczaj noszenia sandałów i skarpetek został już tak obśmiany, że nawet zagorzali zwolennicy tej mody powoli od niej odchodzą. Faktem pozostaje jednak, że wciąż mamy tendencje do noszenia na wakacjach niedbałego stroju, daleko nam do zachowania choć minimum estetyki i zdarza nam się nosić ubrania zupełnie nieadekwatne do okoliczności.

I choć zrozumiałe jest, że w podróży liczy się wygoda, niekoniecznie trzeba paradować podczas wieczornej kolacji w szortach. Krótki spacer po lesie nie wymaga profesjonalnego stroju trekkingowego. Maszerowanie po głównej ulicy nadmorskiego miasta w bikini lub w samych kąpielówkach, tylko dlatego, że na chwilę wyskoczyliśmy z plaży po coś do sklepu, też jakoś zdarza się nam częściej niż innym nacjom. No i kiedy wreszcie nauczymy się, że reklamówka dzierżona w dłoni niekoniecznie dodaje szyku?

#2 Nie ma z czego się cieszyć

Naród ponuraków – tak nas niestety w dużej mierze odbierają za granicą. Nie bez racji. Zwykle jesteśmy nieufni, kochamy narzekać, a uśmiech traktujemy jako objaw słabości. Podczas wyjazdów urlopowych przywary te stają się jeszcze bardziej widoczne. To paradoks, bo przecież będąc na urlopie, powinniśmy czuć się zrelaksowani i zadowoleni.

Ponura mina i marudzenie to nieodłączna część naszych wyjazdów. Nie podoba nam się pogoda, ceny, jedzenie w restauracjach, tłum, lokalne zwyczaje, przepisy, język, współtowarzysze, itd. Potrafimy się zżymać niemal na wszystko, dziwiąc się później, że wracamy z wyjazdu bardziej zmęczeni niż przed urlopem.

#3 Ja! Ja! Ja!

To chyba najcięższy zarzut: chamstwo, graniczące z nacjonalizmem i rasizmem. Potrafimy pokrzykiwać na kelnerów, walczyć o każdy drobiazg („płacę, więc wymagam”), z lekceważeniem, a nawet pogardą odnosić się do miejscowych, szczególnie jeżeli mają nieco ciemniejszy kolor skóry. Bez przerwy oceniamy, wietrzymy podstęp, przyjmujemy postawę obronną.

Psychologowie dopatrują się w tego typu zachowaniu ukrytych kompleksów. Pod względem zamożności dopiero zaczęliśmy gonić kraje Zachodu. W tyle głowy wciąż mamy poczucie, że jesteśmy krajem peryferyjnym, pozbawionym na arenie światowej większego znaczenia. Kompleks „młodszego brata” odbijamy sobie jeżdżąc do krajów biedniejszych, w których wreszcie możemy poczuć się ważni. Wciąż też jeszcze nie oswoiliśmy się z innością. Arabowie lub czarnoskórzy budzą naszą nieufność, traktujemy ich więc z góry. Miejscowe kobiety uważamy za „puszczalskie lafiryndy”, a sklepikarzy za oszustów pragnących nabić nas w butelkę. Jadąc na wschód od Polski, wzdychamy do naszych utraconych ziem i miast – Lwowa czy Wilna – obruszając się, że ich mieszkańcy nie chcą do nas mówić po polsku.

W myśl zasady, że nic tak nie podnosi poczucia własnej wartości jak poniżanie innych, naśmiewamy się i żartujemy ze wszystkich naokoło, łącznie z rodakami będącymi współtowarzyszami naszej podróży. Dotyczy to zresztą nie tylko osób korzystających z ofert biur podróży. Turyści indywidualni czy backpakerzy chętnie wywyższają się, podkreślając wagę swoich podróżniczych dokonań i wpadając w pułapkę porównań: kto dłużej jest w drodze, jakie miejsca odwiedził, jakie przygody przeżył (nie zauważając przy tym, że większość i tak podróżuje jednym szlakiem wytyczonym przez przewodniki Lonely Planet)…

#4 Wąż w kieszeni

Oszczędność można zrozumieć – nie każdy dysponuje większym budżetem i nie każdego na wszystko stać. Jest jednak różnica między rozsądnym dysponowaniem pieniędzmi, a skąpstwem. Walka o każdy grosz, niedawanie napiwków, wynoszenie jedzenia i napojów z bufetu na wczasach all inclusive, targowanie się do upadłego podczas zakupów, to tylko niektóre z punktów na liście naszych przewinień.