Targuj się! 6 sposobów na udane zakupy

9 stycznia 2018, Michał Głombiowski

Podróże

Targowanie się jest sztuką rozmowy. Spotkaniem z drugim człowiekiem. I rodzajem teatru.

Afryka, Ameryka Południowa, Azja, południowe kraje Europy… W tych miejscach targowanie się jest nieodłączną częścią handlu. W krajach arabskich, próba kupna towaru bez długich negocjacji cenowych może być nawet uznana przez sprzedawcę za afront. Zanim więc sięgniesz po portfel, spróbuj ugrać lepszą cenę. Poznaj sześć sposobów na to, jak to uzyskać.

#1 – Nie walcz o każdą złotówkę

Targowanie może być przygodą, ale nie bądź też zbyt zapalczywy w poszukiwaniu najniższych cen. Ogólna zasada brzmi, że można negocjować koszty zakupów w sklepach lub na bazarach, na których nie ma podanych cen. Nie walcz więc ze sprzedawczynią w marokańskich markecie o niższą cenę wody mineralnej, którą wyjąłeś przed momentem ze sklepowej lodówki.

#2 – Poznaj rynek

Postaraj się dowiedzieć, jaka jest rzeczywista wartość poszczególnych towarów. Jesteś turystą, więc ceny będą dla ciebie dużo wyższe niż dla miejscowych. Prawdopodobnie i tak nie unikniesz frycowego, cała sztuka polega na tym, by je maksymalnie obniżyć.

Przydatną informacją jest średnia zarobków w danym kraju. Znając ją, będziesz mógł zorientować się, w jakim przedziale cenowym sprzedawane są podstawowe artykuły, np. ubranie. Przykładowo, jeżeli w Indiach średni dochód dzienny wynosi ok. 3 dolary, mało prawdopodobne jest, by zwykłe sari kosztowało 10-15 dolarów. Hindusi kupują ich bowiem nawet kilkanaście miesięcznie, dla siebie, żon i dzieci. Przy takich cenach większości nie byłoby po prostu na to stać.

Popytaj miejscowych – taksówkarza, ludzi z którymi utniesz pogawędkę w autobusie, recepcjonistę w hotelu. Nie musisz znać dokładnych kwot, wystarczy orientować się w przybliżonej wartości produktu. Inna opcja to wynajęcie niezależnego przewodnika, który będzie ci towarzyszył podczas negocjacji. Za jego pracę będziesz musiał zapłacić, przy większych sprawunkach wydatek ten może jednak szybko się zwrócić.

#3 – Godzina ma znaczenie

W wielu krajach azjatyckich – Chinach, Hong Kongu i Tajlandii – na początku dnia obowiązują nieco niższe ceny. Handlowcy wierzą bowiem, że oferowanie pierwszym kupującym towaru poniżej kosztów przyniesie powodzenie w handlu w następnych godzinach.

Jeżeli jednak nie chcesz zrywać się na zakupy o świcie, możesz wybrać się na targ pod koniec dnia.  Sprzedawcy chcą wtedy pozbyć się zalegającego towaru i chętniej godzą się na upusty. Nie bez znaczenia jest też aspekt psychologiczny: po wielu godzinach pracy są już zmęczeni i chcą po prostu jechać do domu. Wiedzą też, na ile udał im się dzień i jak dużo zarobili, chętniej więc obniżają marżę.

#4 – Nie spiesz się

W Indiach, Egipcie czy Maroko targowanie się może zająć mnóstwo czasu. Im cenniejszy towar – dywan, antyki, meble – tym dłuższe i bardziej celebrowane negocjacje. Nastaw się na posiedzenie przy herbacie oraz oglądanie dziesiątek artykułów podtykanych ci pod nos. W międzyczasie być może zobaczysz jeszcze album ze zdjęciami rodzinnymi sprzedawcy i zostaniesz zasypany gradem osobistych pytań.

Naucz się chociaż kilku słów w lokalnym języku – choć zajmuje to chwilę, większość turystów nie zadaje sobie tego trudu. Tymczasem, sprzedawcy doceniają zwykle taki gest, jest on bowiem sygnałem, że zarówno wizytę u nich, jak i cały pobyt w ich kraju traktujesz poważnie. Od razu zdobywasz w ten sposób kilka punktów.

W przypadku droższych, bardziej specjalistycznych zakupów, dobrze jest też zgromadzić wcześniej trochę wiedzy na interesujący nas temat. Jeżeli będziesz orientował się w sposobie produkcji lub rodzajach dywanów czy ceramiki, którą chcesz kupić, sprzedawca szybko zorientuje się, że temat nie jest ci obcy i nie dasz się tak łatwo wyprowadzić w pole. W innym przypadku musisz liczyć się z zapewnieniami, że proponowany ci produkt jest antykiem (mimo że zrobiono go miesiąc temu), pracował nad nim wybitny specjalista (w rzeczywistości tkały go dzieci), a metoda jego produkcji jest unikatowa (tymczasem to seryjna robota). Czasami wystarczy kilka rzuconych od niechcenia fachowych pojęć, by utemperować fantazję sprzedającego.

#5 – Procenty i liczby

W większość krajów sprzedawcy maksymalnie zawyżają cenę wywoławczą. Skąd masz wiedzieć, do jakiego poziomu powinieneś ją zbić? W USA i Europie jest ona zazwyczaj wyższa od realnej wartości o  15-20 proc., w Chinach bywa to nawet 90 proc. Możesz więc przyjąć, że w większości przypadków zredukowanie ceny o 40-50 proc. będzie sukcesem.

Nie bój się proponować dużo niższych kwot od tych podawanych przez sprzedawcę. Targowanie się polega na szukaniu kompromisu. Twoja odpowiedź na cenę wywoławczą może być więc nawet o 80 proc. od niej niższa. W dalszych etapach będziesz podnosił swoją stawkę, a sprzedawca swoją obniżał. Jest szansa, że spotkacie się gdzieś w połowie drogi. W międzyczasie odbędzie się zapewne teatralne przedstawienie: handlowiec będzie udawał obrażonego, załamywał ręce nad twoimi próbami zrujnowania go, przewracał oczami i ciężko wzdychał.

Nigdy jednak nie zaczynaj targowania się, jeżeli w ogóle nie planujesz zakupów. Możesz wyjść ze sklepu bez niczego, jeżeli nie dogadacie się co do kwoty lub towar okaże się marnej jakości. Jeżeli jednak sprzedawca po długich targach obniży ci cenę o 80 proc., a ty stwierdzisz, że tak w zasadzie to niczego nie chciałeś kupić, ale tylko sobie popatrzeć, możesz narobić sobie kłopotów.

#6 – Wyjdź

Sprawdzoną metodą na udane negocjacje jest wskazanie na drobne defekty towaru (np. źle wykończone nitki w ubraniu, nierówno rozlany barwnik na tkaninie, itp.), kupno od razu kilku przedmiotów oraz… wyjście ze sklepu. W większości przypadków sprzedawca podąży za tobą, oferując dużo niższą cenę. Jeżeli tak się nie stanie, przypuszczalnie uparłeś się przy zbyt mało hojnej propozycji i sprzedaż przestała się mu opłacać. To też cenna wskazówka. Wykorzystaj ją zaczynając po prostu targowanie od nowa, w innym już sklepie.