Wiedeń na pięć sposobów

28 grudnia 2017, Michał Głombiowski

Podróże

Poza sezonem Wiedeń oddycha od tłumów turystów, wciąż oferując mnóstwo atrakcji. To świetny moment na zwiedzanie tego miasta.

  • Zwiedzanie miasta warto zacząć od tradycyjnego wiedeńskiego śniadania
  • W tutejszych galeriach i muzeach czekają prawdziwe perełki, w tym najbardziej seksowna podobizna kobiety sprzed niemal 30 tys. lat
  • Wiedeń to nie tylko karnawałowe bale, ale też mocno rozbudowana scena klubowa
  • Na obrzeżach miasta powstają wyjątkowe wiedeńskie wina.

Wiedeńskie śniadanie

Rozpocznij dzień jak Wiedeńczycy – od solidnego śniadania z jajkiem po wiedeńsku w roli głównej. Co prawda, mieszkańcy stolicy Austrii na co dzień zadowalają się raczej kawą i słodkim rogalikiem, ty jednak – będąc turystą – możesz zaszaleć i zdecydować się na niedzielną wersję porannego menu.

Jajko po wiedeńsku przyrządza się wbijając je do szklanki, którą wstawia się do gotującej wody. Gdy białko się zetnie, a żółtko wciąż pozostaje lekko płynne, należy dorzucić odrobinę masła. Do tego oczywiście świeże pieczywo, sok pomarańczowy i kawa.

Niezłym miejscem na rozpoczęcie w ten sposób dnia jest lokal mający ponad 110 letnią historię, czyli Cafe Central. Możesz być pewien, że posiłek zostanie tu przygotowany nie tylko z największą starannością, ale będzie też na wskroś tradycyjny. Zjesz przy stoliku ustawionym pod szerokimi łukami, siedząc na krześle zdobionych złotymi aplikacjami i w towarzystwie zachodzących tu chętnie pisarzy i innych artystów. W pomieszczeniu tym mieściła się zresztą niegdyś biblioteka narodowa, obecność ludzi pióra wydaje się tu więc jak najbardziej naturalna.

Pamiętaj tylko, by zamawiając kawę nie stosować przyjętego w większości krajów włoskiego nazewnictwa – w Wiedniu jest ono stosowane rzadko. Tu espresso znane jest jako kleiner schwarzer, americano to verlangerter, a gdy zapragniesz kawy z mlekiem w proporcjach pół na pół, powiedz po prostu: Eine Melange, bitte!

Piękna sztuka

Jeżeli nawet nie jesteś zwolennikiem muzeów i dzieł sztuki, w Wiedniu nie możesz przegapić kilku tego typu miejsc. Tutejsze placówki kulturalne kryją bowiem prawdziwe skarby. Najznakomitsze jest z pewnością Muzeum Historii Sztuki, kuszące  obrazami Velázqueza i Vermeera, nie mniej ciekawe jest znajdujące się tuż obok Muzeum Historii Naturalnej. Eksponatem, który musisz zobaczyć jest  Wenus z Willendorfu, najsłynniejsza rzeźba prehistoryczna. Mająca 11 cm wysokości figurka nagiej kobiety o niewiarygodnie obfitych kształtach ma około 27 tys. lat. I choć  nie wiadomo, czy rzeźba ta była symbolem płodności, czy po prostu kobiety niegdyś miały tego typu kształty, Wenus jest czytelnym znakiem, że zmysłowość pojawiała się  w sztuce niemal od zawsze.

Wiedeń to także Gustav Klimt – ten współtwórca secesji większość życia spędził właśnie w tym mieście. Jego obrazy, pełne kobiecych postaci i żywiołowej seksualności cieszyły się ogromnym powodzeniem już za życia artysty. Jedno z najbardziej znanych dzieł Klimta to słynny „Pocałunek” Obraz całującej się pary ma w sobie coś demonicznego, a w przymkniętych oczach kobiety i jej dłoniach otulających szyję kochanka jest coś mocno uwodzicielskiego. Spora część znawców uważa zresztą, że to Klimt jest twórcą symbolu kobiety-wampa. Obraz zobaczyć można w wiedeńskim Belwederze. Sporo szkiców do portretów kobiet tego artysty znajdziesz natomiast w galerii Albertina, (będąc w niej, nie przegap w jednak też fenomenalnego „Zająca polnego” Dürera).

Jeżeli wciąż mało ci dzieł Klimta wybierz się do teatru miejskiego, w którym robił on dekoracje oraz zajdź do Muzeum Historii Sztuki, w którym artysta wykonał sklepienie (sporo śladów Klimta jest też w Pawilonie Secesji).

Zabaw się

Wiedeń słynie z karnawałowych bali, nie łudź się jednak, że masz szansę wziąć w nich udział. Dostanie zaproszeń na bal graniczy bowiem z cudem i zajmuje mnóstwo czasu. Możesz jednak rzucić okiem na to całe balowe towarzystwo w momencie gdy zjeżdża na zabawę. Co roku w Wiedniu organizowanych jest około 300 bali, a do najsłynniejszych należą te w Operze Wiedeńskiej oraz w pałacu Hofburg. Ich uczestnicy należą zwykle do przeróżnych towarzystw i cechów. Są więc imprezy dla cukierników, kwiaciarzy, właścicieli kawiarni, czy myśliwych. Uczestników zawsze łączy elegancja i dystyngowana powaga.

Jeżeli to raczej nie twoje klimaty, pozwól im pląsać walca we własnym towarzystwie i wyskocz do wiedeńskiego trójkąta bermudzkiego, w rejon pomiędzy  Rabenstein, Ruprechtplatz i Seitenstettengasse. W weekendy tętni on rasowymi bitami i basowym dudnieniem. W spowitych półmrokiem klubach i dyskotekach znika lubujący się w klasycznych nutach wymuskany Wiedeń, a jego miejsce zajmują spocone ciała, mocne drinki i skrzący się erotyzm.

2 km kupowania

Mariahilfer Strasse to najdłuższy – mający niemal 2 km – pasaż handlowy Wiednia. Dwa tysiące metrów zakupowej ekstazy (albo udręki, jeżeli mamy pusty portfel lub deficyt cierpliwości). Po dotarciu do centrum, trakt zamienia się w oazę luksusu: ulice Graben, Kärntner i Kohlmarkt upodobali sobie światowej sławy projektanci, z Chanel i Burberry, na czele. Być może za dużo tu nie kupisz, z pewnością spotkasz jednak wielu przedstawicieli wiedeńskiej klasy średniej, która właśnie tu wydają ciężko zarobione pieniądze i wykuwają swój charakterystyczny sznyt i elegancję.

Wiedeńska wieś

Dziewiętnasta dzielnica stolicy leży tak daleko od centrum, że większość turystów nawet nie domyśla się jej istnienia. Grinzing jeszcze w  1892 r. był odrębnym miastem, dziś jest już jednak częścią Wiednia. Wizyta w tej spokojnej okolicy jest wymarzoną okazją, by zjeść austriacki posiłek nie zderzając się z cenami panującymi w śródmieściu. Nie ma też lepszego miejsca, by spróbować wiedeńskiego specjału, o którym ostatnio głośno – białego wina Wiener Gemischter Satz. Trunek ma bardzo wysoką kwasowość i charakteryzuje się orzeźwiającą świeżością. Wyrabia się go tradycyjną, rzadko dziś spotykaną metodą: winorośl różnych szczepów sadzona jest na jednej parceli, a owoce zbiera się w tym samym momencie. W ten sposób proporcje winnych szczepów dobierane są już na etapie sadzenia winorośli, a nie  – jak to zwykle bywa – podczas ich łączenia po zbiorach. Winnice w Grinzig są nieczęstym przykładem upraw miejskich – Wiedeń cieszy się własną odrębną apelacją winną.