Wielka trasa w małym kraju – Szwajcaria samochodem

25 lipca 2017, Michał Głombiowski

Podróże

Szwajcarska pętla jest przykładem na to, że sama podróż może być celem.

Idea slow travel – powolnego podróżowania – sprawdza się tu idealnie. Trasę, oplatającą niemal całą Szwajcarię, dałoby się pokonać samochodem w dwa-trzy dni. Wszak, to tylko trochę ponad 1600 km. Jej twórcy namawiają jednak, by choć ten jeden raz zostawić rozpędzony świat za sobą. Wsiąść w auto i ruszyć przed siebie bez pośpiechu, przyglądając się z uwagą temu, co za oknem. To – obok podróży koleją – najlepszy sposób, by poznać Szwajcarię.

Drogowa pętla – ochrzczona mianem Grand Tour – prowadzi głównie bocznymi drogami. Przemieszczenie się nią pokazuje różnorodność tego niewielkiego kraju. Każdego dnia krajobraz zmienia się, oferując widok na zaśnieżone Alpy, skąpane w zieleni górskie doliny, bajkowe zamki, surowe szczyty, błękitne jeziora (z przecinającymi ich wody staromodnymi stateczkami parowymi), czy wreszcie na kameralne miasteczka i wioski lub pełne powagi i majestatu duże miasta.

Trasa przebiega przez cztery regiony językowe, pięć alpejskich przełęczy, jedenaście miejsc widniejących na liście światowego dziedzictwa UNESCO, zahaczając o 22 jeziora. Grand Tour przeczy tezie, że Szwajcaria jest krajem nudnym i monotonnym.

Zależnie od czasu i możliwości, można przebyć jedynie część pętli, jednak to pokonanie jej w całości daje najlepszy obraz tego kraju. Najwygodniej zacząć w Bazylei i kierować się na południe ku Lozannie, by potem odbić na wschód i zatoczyć ogromne koło wzdłuż granicy, odbijając od niej przy odcinku północnym. Trasa jest jednak wyznaczona w ten sposób, że dołączyć można do niej w dowolnym punkcie, by na zakończenie podróży do niego powrócić.

Ilość atrakcji jest tu niemal nieograniczona. Twórcy Grand Tour podsuwają jednak nieco wskazówek, pozwalających odnaleźć się jakoś w tej mnogości. Blisko 30 dobrze oznaczonych i opisanych punktów na trasie obejmuje zarówno znane miasta – Zurych, Bazyleę, Lucernę – jak i krótkie trekkingowe odcinki, opactwa i konwenty, wodospady, tradycyjne wioski czy geologiczne unikaty (przykładem geopark Sardona ze ścianą powstałą na skutek zderzenia płyt kontynentalnych).

Szwajcarskie drogi to miód na serce każdego kierowcy (pod warunkiem, że powściągniemy zapędy ku wciskaniu pedału gazu do oporu – mandaty za przekroczenie prędkości są tu dotkliwe). Gładkość nawierzchni i przemyślane w każdym centymetrze łuki i pobocza sprawiają, że nawet pokonywanie górskich serpentyn okazuje się dziecinnie proste. A w przerwach, czekają na nas malutkie knajpki, wygodne hotele i urocze pensjonaciki (oszczędni mogą skorzystać z kilku kempingów lub przespać się w samochodzie na nieźle wyposażonych w infrastrukturę parkingach). Wystarczy zarezerwować nieco czasu i niespiesznie jechać przed siebie.