Gdzie wyjechać na weekend? Poznaj nasze propozycje!

2 kwietnia 2017

Podróże

Poniżej poziomu morza

Rzędy wierzb, meandrująca rzeka Tuga, zabytkowe cmentarzyska, domy pamiętające świat sprzed dwustu lat. Plątanina kanałów melioracyjnych otoczonych wałami przeciwpowodziowymi. Położone nieopodal Gdańska, przecięte Wisłą Żuławy kuszą spokojem, opustoszałymi drogami i ciekawą historią.

Ten położony poniżej poziomu morza teren od XIV w. zarządzany był przez zakon krzyżacki. Na ich polecenie przeprowadzono tu skomplikowane prace melioracyjne, wznoszono tamy i projektowano przebieg rowów. Wydarty naturze teren stał się rolniczym centrum krzyżackiego państwa. Hydrotechniczne dzieło ulepszyli holenderscy menonici, którzy zbiegli ze swego kraju przed prześladowaniami religijnymi w XVI w. Śladem ich obecności są zachowane do dziś cmentarze oraz szachulcowe domy stojące w Koszwałach, Trutnowach, Lipcach i Żuławce.

Szlakiem polskiego wina

Kieliszek chardonnay, pinot gris, rieslinga, pinot noir? Po wyśmienite wino nie trzeba już jechać na południe Europy. Wystarczy wybrać się w lubuskie: centrum świata polskiego wina.

Winorośl hodowano tu od stuleci. Jeszcze na przełomie XIX i XX w. było tu ponad 750 ha upraw. Późniejsze wojny i historyczne zawirowania zmiotły je jednak z powierzchni ziemi. Od kilkudziesięciu lat miejscowi wracają do swojej tradycji.

Ponad 30 winnic tworzy Lubuski Szlak Wina i Miodu. Samochodem można przemierzyć go w jeden-dwa dni. I zajechać – chociażby – do najstarszej winnicy w rejonie, Kingi, by później ruszyć do winnicy Miłosz, w której spróbować można wyśmienitych rieslingów (lub kupić je do degustacji w domu, jeżeli pełnimy rolę kierowcy). Na wieczór dobrze dotrzeć do Starej Winnej Góry w Górzykowie. Na podróżnych czekają tu nie tylko wina, ale też pokoje w hotelu. Rankiem można zjeść śniadanie siedząc pod konarami starych lip, z widokiem na rzędy winorośli biegnące po łagodnie nachylonym stoku oraz nitkę Odry na horyzoncie.

Płynąc Bugiem

Przeciwległy brzeg należy już do Białorusi. Granica państwa przebiega gdzieś pośrodku nurtu Bugu. Płynąc można po nim swobodnie, zakazane jest jednak cumowanie na obcej ziemi. To w zasadzie jedyne ograniczenie, z którym muszą się liczyć kajakarze pokonujący Bugi. Rzeka jest spokojna, a jej głębokość niewielka. Płynie się spokojnie, ciesząc się bliskością natury. Co jakiś czas trzeba najwyżej wzmóc uwagę, by ominąć zatopione konary drzew.

Bug jest jedną z ostatnich europejskich rzek rozlewających się w naturalny sposób. Szczęśliwym trafem, człowiek nie ujął jej w betonowe koryta, nie pobudował śluz i zapór. A przy tym rzeka pozostała dość mało znana wśród turystów. Może więc zdarzyć się, że przez kilka godzin spływu nie spotkamy niemal nikogo. Trudno o lepsze miejsce dla osób spragnionych kontaktu z przyrodą i  szukających ciszy i spokoju.