Jak zamówić kawę we Włoszech i przeżyć

11 września 2017, Michał Głombiowski

Podróże

Zamawianie kawy we Włoszech to poważna sprawa.

Każdy Włoch niemal od urodzenia wie, że kawę pija się w określony sposób. Wybór rodzaju napoju zależy od pory dnia, nastroju i miejsca, w którym się akurat jest. Jeżeli nie chcecie się spotkać z pobłażliwymi spojrzeniami barmana lub cenami wywindowanymi pod sufit – w ramach kary za ignorancję – musicie, wybierając się do włoskiej kawiarni, znać kilka zasad.

  • W niemal wszystkich małych włoskich knajpkach za kawę płaci się najpierw w kasie, a dopiero później idzie do barmana odebrać napój.
  • Picia kawy Włosi raczej nie celebrują. Zwykle piją ją stojąc przy barze, wymieniając przy tym kilka uwag z barmanem lub kimś kto akurat nawinie się pod rękę (być może będziecie to właśnie wy). Uwaga: za espresso wypite w ten sposób zapłacicie zwykle od 0.7 do 1.2 euro. Jeżeli będziecie chcieli usiąść, cena kawy rośnie nawet o połowę. Im miejsce bardziej turystyczne, tym ta różnica będzie większa.
  • Dla Włochów kawa równa się espresso. Jeżeli chcecie je wypić, wystarczy poprosić o „un caffè”. Espresso to nie tylko najlepszy, ale też najbezpieczniejszy wybór, bo przyjęte jest, że pija się je całą dobę. Szczególnie popularne jest na początku dnia w zestawieniu ze słodkim rogalikiem (poproście dodatkowo o „un cornetto”), co w opinii Włochów ma wystarczyć na śniadanie. Rzadziej spotykaną wersją jest ristretto, czyli espresso z jeszcze mniejszą ilością wody (dosłownie na jeden łyk).
  • Wszystkie rodzaje kaw z mlekiem zamawiajcie jedynie przed południem (a najlepiej do godziny 11). Cappuccino, caffè latte pija się wyłącznie do śniadania (i nie proście o latte, bo dostaniecie szklankę mleka). Po południu, a szczególnie po posiłku, prośba o kawę z mlekiem wprawia Włochów w całkowite osłupienie. W skrajnych przypadkach barman może w ogóle odmówić realizacji zamówienia albo wyśle was do najbliższej sieciówki, w której spełniają takie niemądre zachcianki. Jedynym wyjątkiem jest caffè macchiato – espresso z kapką spienionego mleka – którą można bez obaw zamawiać przez cały dzień.
  • Poznajcie słowo zakazane: Zaparzenie mocnego espresso i rozrzedzenie go wodą Włosi uważają za kuriozalny pomysł rodem ze Stanów Zjednoczonych. Tak się po prostu nie robi! Jeżeli macie więc ochotę na nieco słabsze espresso, zamówcie lungo. To tzw. kawa przedłużana – do naparu dodaje się odrobinę wody, ale kluczową sprawą jest właśnie to „odrobinę”.
  • Po posiłku, lub jeżeli najdzie was ochota na nieco szaleństwa, bierzcie caffè corretto, czyli kawę z odrobiną alkoholu – zwykle będzie to grappa albo sambuca. Barman z pewnością pokiwa głową z pełnią zrozumienia.
  • By nie było za prosto, powyższe zasady komplikują się zależnie od regionu Włoch. Na północy funkcjonuje nieco inne nazewnictwo. I tak na przykład w Treście, w którym wskaźnik spożycia kawy jest dwa razy wyższy niż w pozostałych rejonach, trzeba poradzić sobie w gąszczu lokalnych zwyczajów. Chcąc wypić espresso, musicie poprosić o caffé negro. Lungo nazywa się tu lunghetto i wypełnia tylko ¾ filiżanki. Triesteńskim wynalazkiem, gdzie indziej niespotykanym, jest caffé gocciato – espresso z wodą w wysokiej szklaneczce bez mleka, ale z mleczną pianką. Powinno się je wypić tak, by nie zmieszała się ona z kawą. Cappuccino występuje tu jako macchiato, a prawdziwe macchiato w ogóle nie jest znane, bo jego funkcję przejęło gocciato.
  • Espresso podawane jest ze szklaneczką wody. Zazwyczaj popija się ją przed każdym łykiem kawy, tak by przepłukać usta i zwiększyć doznania smakowe płynące z kontaktu z naparem. Zasada ta nie jest jednak traktowana restrykcyjnie – zdarza się, że Włosi w ogóle po wodę nie sięgają lub piją ją nie przed, ale po wypiciu kawy.