Znajdź swój namiot – co kupić przed wyjazdem na biwak

10 sierpnia 2017, Michał Głombiowski

Podróże

Zanim kupisz namiot, zastanów się, w jaki sposób najczęściej podróżujesz.

Kemping i stacjonarne korzystanie z uroków spania pod chmurką? Czy raczej wędrówka przez góry i rozbijanie namiotu co wieczór w innym miejscu? Samochód z pojemnym bagażnikiem, czy plecak niesiony godzinami na ramionach?

Zależnie do odpowiedzi, priorytetem w wyborze namiotu powinna stać się albo wygoda, którą zapewnia, albo jego waga. Gdy wrzucamy namiot do auta, różnica kilku kilogramów nie ma specjalnego znaczenia. Gdy nosimy go na plecach, ma już ogromne.

Tunel, czy igloo?

Oferowane obecnie namioty możemy podzielić z grubsza na dwie kategorie: tunelowe oraz typu „igloo”. Pomiędzy nimi mieści się szerokie spektrum produktów próbujących – z większym lub mniejszym powodzeniem – łączyć zalety obu tych rodzajów.

 

Typowy namiot tunelowy jest duży, wygodny i… ciężki. To świetny wybór, jeżeli podróżujemy w kilka osób, dysponujemy samochodem i nie planujemy rozbijania namiotu co noc. „Tunelowce” mają zwykle sporą pojemność, dużą wysokość (w największych można bez problemu stać) oraz przedsionek, który pomieści krzesełka, stół i kuchenkę. Łatwo można więc stworzyć warunki zbliżone do domowych, a sypialnię zamienić w prawdziwe królestwo snu – znam osobę, która zabiera na takie wyjazdy gruby pompowany materac, prześcieradło na gumki i kołdrę. Ma równie wygodnie jak w łóżku.

 

Problem zaczyna się, gdy musimy namiot transportować na własnych plecach i zależy nam na szybkości jego rozbicia. Duże „tunelcowce”, wyposażone są w cały system linek, śledzi i szpilek wbijanych w ziemię, nie mają szans się sprawdzić. Priorytetem zaczyna być waga namiotu. Z własnego doświadczenia wiem, że idealnie jeżeli jego ciężar nie przekracza 1.5 kg (maksymalnie 2 kg). Trzeba więc szukać lekkich namiotów „igloo” lub ewentualnie mniejszych namiotów tunelowych stworzonych z myślą o wyprawach.

I żeby sam stał

Na co więc zwrócić uwagę, szukając lekkiego namiotu?

Najlepiej jeżeli będzie on:

  • wolnostojący, czyli jego konstrukcja nie będzie wymagała linek i śledzi (są one jedynie opcją). Taki namiot nie tylko da błyskawicznie rozbić, ale także rozstawić na każdej powierzchni (np. betonie).
  • system wentylacji. Kominy wentylacyjne, z możliwością regulowania przepływu powietrza, pozwolą zapewnić komfortowe warunki w sypialni oraz zredukują zjawisko kondensacji, czyli osadzania się na wewnętrznych ściankach namiotu pary wodnej.
  • miał dwa wejścia. Ułatwiają wchodzenie i wychodzenie z namiotu, usprawniają wentylację (możemy lekko uchylić oba wejścia i przewietrzyć sypialnię).
  • miał tropik niezależny od sypialni. Możemy wtedy użyć np. samego tropiku lub tylko sypialni (ta druga opcja przyda się w tropikach). Ideałem jest, jeżeli sypialnia może być podpięta pod tropik, co ułatwia szybkie rozstawienie namiotu, ale nie jest zintegrowana z nim na stałe.
  • ma przedsionek. Przydatny do trzymania bagaży i niemal niezbędny podczas gotowania w niesprzyjającą pogodę.

Wielkość zależy oczywiście od tego, w ile osób zamierzamy w namiocie spać. Standardem są dwójki, w których zmieszczą się dwie osoby plus bagaż. Często używają je także osoby podróżujące samotnie, wolną przestrzeń wykorzystując na bagaż.

Większość namiotów wykonana jest dziś z nylonu lub poliestru. Ten drugi jest nieco mniej wytrzymały, ale za to odporny na chłonięcie wody i zapewnia niską wagę. Próbą pogodzenia cech obu materiałów jest poliester pokryty silikonem, który w założeniu przedłuża jego żywotność.

W pogoni za niską wagą producenci odchudzili też mocno podłogi dzisiejszych namiotów. Są wodoodporne, ale też bardzo cienkie i podatne na uszkodzenia. W trudnym terenie (las, góry, itp.), niezbędna może okazać się więc dodatkowa plandeka podkładana pod spód. Jej wagę – zwykle ok. 0.5 kg – trzeba doliczyć do wagi całego namiotu.

A może „sekundówka”?

W ostatnich latach sporą popularnością cieszą się też namioty rozkładane jednym ruchem. Ich rozbicie zajmuje dosłownie dwie sekundy. Patent polega na użyciu niezwykle elastycznego stelażu, który po zwolnieniu blokady samoczynnie wraca do punktu wyjściowego.

To rozwiązanie ma jednak dwie wady: utrzymywany po złożeniu namiotu w mocnym zgięciu stelaż szybciej niż tradycyjny traci właściwości, po dwóch-trzech sezonach może okazać się, że namiot nie trzyma już formy. Druga to kształt: „sekundówki” po złożeniu są okrągłe, a ich średnica – zależnie od typu produktu – ma minimum pół metra. Na upartego można je nieść na plecach, ale przypomina to trochę wędrówkę z anteną satelitarną na grzbiecie. Jest to więc produkt przeznaczony raczej dla zmotoryzowanych i to mających samochód z nieco większym bagażnikiem.

Przed wyruszeniem w trasę warto też porządnie przestudiować sposób składania tego typu namiotu. Metoda jest mało intuicyjna i trudna do zrozumienia, gdy patrzymy wyłącznie na instrukcję obrazkową. Na szczęście w sieci nie brakuje tutoriali, które pozwolą zorientować się w czym rzecz i uniknąć powrotu do domu z rozstawionym namiotem wrzuconym do środka samochodu.