Wojciech Dąbrowski – człowiek, który był wszędzie

28 lutego 2018, Michał Głombiowski

ludziePodróże

Od pół wieku nieprzerwanie przemierza świat. Był w każdym kraju, dwanaście razy okrążył glob, odwiedził wszystkie kontynenty. Żyje, by podróżować.

Inspirujący podróżnik

Wojciech Dąbrowski jest szczupłym siedemdziesięciolatkiem, który nie lubi za długo siedzieć w jednym miejscu. Od pół wieku jest więc w nieustannej podróży. Jak sam mawia, jest urodzonym trampem. I choć wyrusza w świat nie dla bicia rekordów, jego podróżnicze osiągnięcia mogą budzić podziw: był w każdym uznawanym przez opinię międzynarodową państwie świata. Być może dokonał tego, jako pierwszy Polak (do miana lidera pretenduje tu także inny podróżnik, Sławek Muturi). Dwanaście razy wędrował dookoła świata. Był na każdym kontynencie. I wciąż mu mało.

alt inspirujące podróże

Wszystko zaczęło się od gdańskiego portu. Dom rodzinny Dąbrowskiego stał niecałe sto pięćdziesiąt metrów od nabrzeża, w dzielnicy Nowy Port. Będąc dzieckiem, Wojtek spędzał godziny wpatrując się w statki przypływające z całego świata. Za tamtych czasów port nie był jeszcze ogrodzony, więc można było swobodnie się po nim wałęsać. I chłonąć brzmienie obcych języków, wpatrywać się ze zdziwieniem w egzotyczną urodę zagranicznych gości, czuć zapach aromatycznych papierosów, kurzonych przez marynarzy. Kilkuletni Dąbrowski zaczął zastanawiać się, jak wygląda życie ludzie w innych częściach świata. Zapragnął poczuć ciepłe morza, zobaczyć palmy, wspiąć na majestatyczne góry, przemierzyć tropikalne lasy. Widok portowego życia zrodził pasję, która wpłynęła na całą jego przyszłość.

Małe pieniądze, duże emocje

Mając czternaście lat, pojechał do Czechosłowacji. Dziś taka podróż wydaje się nieznaczącym epizodem, za czasów komuny i zamkniętych granic, opuszczenie Polski było jednak wyzwaniem. Wizyta w „bratnim” państwie była dla Dąbrowskiego zdobyciem przyczółków, przetarciem szlaków. Od tamtego czasu zawitał do ponad 230 krajów, zdobył Kilimandżaro i Fudżijamę, dotarł drogą lądową do Indii, przebył samotnie Czarną Afrykę. Pięciokrotnie przemierzał Australię, fotografował goryle w Afryce, a w Antarktyce słonie morskie i pingwiny. Żeglował po rzekach Syberii: Lenie, Jenisieju i Irtyszu; pokonywał wody rzek tropikalnych: Konga, Nilu i Amazonki. Trzy razy przemierzył Północną Amerykę trasą wiodącą od oceanu do oceanu.

Jak udało mu się tego dokonać, równocześnie pracując i nie dysponując dużym budżetem? Pomogły upór, jasno wytyczone cele i trochę życiowego farta. Dąbrowski ma bowiem szczęście do ludzi. Pracując jako inżynier telekomunikacji zawsze trafiał na wyrozumiałych szefów. Widząc jego podróżniczą pasję, szli mu na rękę, ułatwiając skumulowanie dni urlopowych lub godząc się na krótkie bezpłatne przerwy w pracy. Po przejściu na emeryturę brak wolnego czasu przestał być problemem. Wciąż jednak pozostała kwestia finansów.

alt inspirujące podróże

– Podróżuję tanio – wyjaśnia Dąbrowski. – Jestem niskobudżetowcem. Wędruję tylko za własne pieniądze. Nie korzystam z pomocy sponsorów lub mecenasów. Nie stać mnie więc na luksusy. Ale przecież nie dla nich wyruszam z domu.

Dzięki tej zasadzie podróżnik zachowuje pełną niezależność. Jak mówi, nie jest zobowiązany do wypełniania oczekiwań reklamodawców. Nie musi dokonywać spektakularnych czynów, które zwróciłyby uwagę mediów na jego podróż i na firmę zapewniającą mu fundusze. Sam decyduje, gdzie chce jechać, kiedy i na jak długo tam zostać. Pieniądze na wyjazdy odkłada z pensji lub emerytury, dorzuca trochę grosza ze sprzedanych książek (jest autorem pozycji o swoich podróżniczych przygodach) lub artykułów i spotkań autorskich. A przede wszystkim, potrafi znaleźć okazyjne oferty połączeń lotniczych. Na swojej stronie www opisuje podróże, jakie odbył.

Poznawać ludzi

Kolejną zasadą Dąbrowskiego jest podróżowanie w pojedynkę. To świadomy wybór. Zamiast wyruszać z żoną i dwoma synami lub innymi pasjonatami bycia w drodze, wybiera samotność. Dawno już bowiem przekonał się, że tylko będąc samemu ma się szansę poznać miejsce i ludzi spotkanych po drodze.

– Podróżując w grupie, tworzy się zamknięty krąg – wyjaśnia. – Nie szuka się kontaktu z innymi, a i miejscowi mają większe opory, by się do nas zbliżyć. A ja podróżuję po to, by poznawać ludzi.

alt inspirujące podróże

Jedną z dłuższych i najtrudniejszych podróży Dąbrowskiego była wyprawa od północnego do południowego krańca Afryki. Przebycie trasy od Ceuty do Kapsztadu zajęło mu cztery miesiące. Miejscami wiodła ona przez tereny niemal nieodwiedzane przez turystów. Podróżnik musiał więc sporo improwizować i szukać najbardziej optymalnych rozwiązań logistycznych.

Do każdej wyprawy starannie się też przygotowuje. Czyta książki, szpera w internecie, ogląda filmy. W podróży robi notatki i dokumentuje każdy dzień kamerą. To jego sposób na utrwalenie wspomnień, ale też na zachowanie uważności. Dąbrowski uważa bowiem, że skupienie się na detalach pozwala lepiej poznać miejsce, w którym się przebywa, ale też zachować ciekawość i wrażliwość na świat.

W poszukiwaniu piękna

Mimo posiadania na swojej liście odwiedzonych miejsc wszystkich krajów świata, Dąbrowski zaznacza, że w jego podróżowaniu nie chodzi o bicie rekordów. W drogę pcha go bowiem niewygasająca ciekawość. Chęć znalezienia odpowiedzi na pytanie, jak wygląda dane miejsce. Co w nim zobaczy? Kogo spotka? Czego tam dozna? Rozbudzona w dzieciństwie chęć bycia w ruchu i poznawania świata zawiodła go do tak dużej liczby krajów. Rekord padł więc trochę przypadkowo. Jest efektem podróżowania, a nie celem samym w sobie.

alt inspirujące podróże

Mimo siedemdziesiątki na karku i pół wieku spędzonego w drodze, Dąbrowski ani myśli się zatrzymać. Planuje podróżować tak długo, jak się da. Ten inspirujący podróżnik nieustannie planuje nowe wyjazdy. Rzadko wraca w to samo miejsce, choć zdarza mu się robić wyjątki. Zazwyczaj dotyczą one cudów natury. Kontakt z przyrodą jest bowiem tym, czego podróżnik najbardziej będąc poza domem poszukuje. Chociaż widział Wodospady Wiktorii w sercu Afryki i zachwycał się Iguazu – jak, uważa, najpiękniejszą kaskadą wodną świata – nie wyklucza, że znów do nich zawita.

– Byłem w wielu cudownych miastach, spotkałem setki wspaniałych ludzi – mówi. – To jednak przyroda zawsze robi na mnie największe wrażenie. To dzięki niej nasz świat jest tak piękny.