Bieganie – dlaczego warto

2 kwietnia 2017, Jerzy Skarżyński

Styl życia

Gdy na początku siódmej dekady ub. wieku w rodzinnym Świebodzinie rozpoczynałem swoją przygodę z bieganiem pukano się w czoło na mój widok. „Złodziej, albo wariat” – taka była w tamtych czasach ocena na widok biegnącego człowieka. Dzisiaj niebiegający patrzą na biegaczy… z zazdrością. Wielu chciałoby biegać, wielu marzy o pokonaniu dystansu maratońskiego, czyli magicznych 42 km i 195 m. Biegają miliony, a na linii startu największych maratonów staje ponad 50 000 uczestników, zwykle wybranych z listy kilkuset tysięcy chętnych! Dzisiaj… walczy się o możliwość udziału w najbardziej prestiżowych biegach. W Polsce również, na szczęście.

Bieg to zdrowie? Motorem mego zainteresowania bieganiem wcale nie była troska o zdrowie. To hasło pojawiło się dopiero pod koniec lat 70. za sprawą sportowej pasji telewizyjnego komentatora Tomasza Hopfera, zachęcającego Polaków do biegowej aktywności. Ja w wieku nastoletnim chciałem najnormalniej w świecie czuć smak walki podczas biegowych pojedynków. I wymarzonych zwycięstw. A to wymagało stopniowej intensyfikacji obciążeń – kilometrażu i intensywności tempa biegu. Mama ciągle mnie przestrzegała: „Przestań, to niezdrowe, zniszczysz sobie kolana. Za parę lat będziesz siedział na wózku inwalidzkim”.

Kochałem biegać, więc robiłem „swoje”. W latach 80. byłem wyczynowym zawodnikiem, reprezentantem Polski, trzykrotnie stawałem na podium mistrzostw Polski w maratonie. Nawet, gdy w wieku 38 lat skończyłem z treningiem wyczynowym wcale nie zrezygnowałem z biegania, ciągle jestem aktywny. Mam teraz 61 lat i w nogach prawie 180 000 km! I jak mało kto w Polsce mogę potwierdzić, że „Bieg to zdrowie”, nawet ten w wymiarze wyczynowym. Byle robić to mądrze!

Cóż jest takiego w bieganiu, że przez te lata świat zwariował na jego punkcie? Nie, nie każdy – jak ja – marzy o zwycięstwach. Powód jego popularności jest prozaiczny. Prawie 70% początkujących chce pozbyć się… nadwagi! Najpierw był jogging, czyli powstała w 6. dekadzie ub. wieku w Stanach Zjednoczonych, a rekomendowana przez lekarzy, formuła aktywności biegowej, mająca być formą ochrony i/lub terapii dla społeczeństwa przed zagrożeniami skoku technologicznego. Rozwój motoryzacji, automatyzacja, telewizja – to niepostrzeżenie odciągnęło ludzi od fizycznej aktywności, która wcześniej była naturalnie wymuszona. A że rosnące bogactwo oddaliło ludzi od widma głodu, więc społeczeństwo rosło też w… kilogramy! Mniej się ruszasz, a jesz więcej? Do nadwagi, a potem otyłości droga jest krótka – to była nieprzewidywana cena tego cywilizacyjnego „rozwoju”.

Biegaczy wprawdzie przybywa, ale dzisiaj jest jeszcze gorzej – świat tyje na potęgę, w tym także dzieci! A przecież nadwaga i otyłość to tylko odkładana w organizmie w postaci fałd tłuszczu nadwyżka kaloryczna pomiędzy ilością kalorii przyswojonych z jedzenia i tych spalonych w wyniku codziennej aktywności fizycznej. Czy otyłość jest niebezpieczna? Prawdę mówiąc… nie! Sama w sobie jest tylko obrazem naszych zaniedbań. W istotny sposób wpływa jednak na wzrost ryzyka powstawania bardzo niebezpiecznych chorób, np. miażdżycy, nadciśnienia czy cukrzycy, które „dzięki” otyłości właśnie wielu ludziom – i służbie zdrowia – dają się mocno we znaki. „Otyłość to tylko moja sprawa” – mówi wielu. Czyżby?

Istnieją trzy drogi wychodzenia z nadwagi lub otyłości:

  1. Ograniczyć ilość kalorii dostarczanych organizmowi w posiłkach, będąc fizycznie aktywny jak dotąd;
  2. Zwiększyć aktywność fizyczną, by jedząc tyle samo spalać „zjedzoną” energię, nie dopuszczając do powstawania nadwyżek energii;
  3. Mniej jeść, a jednocześnie więcej się ruszać (najszybsza i najefektywniejsza).

Jakie to proste, prawda? Wielu biegaczy udowodniło już, że to działa. Biegaczy, gdyż to właśnie bieganie oceniono jako najskuteczniejszą formę aktywności dla odchudzających się. I już wiadomo, skąd te miliony biegaczy na trasach maratonów. Żeby zachęcić do biegania dodam jeszcze, że nie jest to tylko „spalarnia” nadliczbowych kalorii. Innych jego zalet jest mnóstwo, bo dzięki bieganiu:

  • wzmocnisz swój układ odpornościowy chroniąc organizm przed innymi chorobami;
  • wzmocnisz układy krążenia, oddychania, mięśniowy i kostny, co zapewni ci sprawniejsze funkcjonowanie – nie tylko na biegowych trasach;
  • zlikwidujesz problemy z nadciśnieniem;
  • zapomnisz o problemach ze snem, a twój sen stanie się zdrowszy;
  • podczas biegowych treningów pokonasz problemy ze wszechogarniającym stresem, albo wewnętrznym… strachem;
  • poprawisz swoje cechy wolicjonalne, pewność siebie, poczucie własnej wartości i wiarę w zdrową przyszłość;
  • staniesz się człowiekiem lepiej zorganizowanym i bardziej zdyscyplinowanym, bo trening biegowy wymusi na tobie wewnętrzną dyscyplinę.

Nie trzeba dodawać, że tacy ludzie są najbardziej poszukiwani na rynku pracy – wyedukowany biegacz jest marzeniem pracodawców.

Czy bieganie może być… niebezpieczne, czy są jakieś zagrożenia? Cóż, widelec, albo żelazko też mogą się okazać zagrożeniem. Trzeba wiedzieć, jak je „obsługiwać”. Najczęstszym argumentem wytaczanym przez przeciwników biegania jest ryzyko przeciążenia układu ruchu, zwłaszcza kolan. Bieganie po twardym podłożu, a nie każdy ma przecież możliwość trenowania w lesie lub po polnych drogach, wydaje się – w ocenie laików – zagrożeniem dla zdrowia. „A kontuzje, będące chlebem powszednim sportowców?” – dodadzą natychmiast.

W czasach gdy rodził się jogging faktycznie przez Amerykę przelała się fala kontuzji i przeciążeń układu ruchu. Ale kiedy to było?! Biegano wtedy w obuwiu zupełnie nieprzystosowanym do pokonywania wielokilometrowych odcinków. Producenci markowego obuwia w porozumieniu z ortopedami szybko zaprojektowali systemy amortyzacji, które zainstalowane w podeszwie w znacznym stopniu pochłaniają negatywne siły działające na nasz układ ruchu podczas każdego kontaktu stopy z podłożem. Bieganie po asfalcie w takim obuwiu jest teraz dużo bezpieczniejsze dla naszych stawów i mięśni.

Najważniejsze dla początkujących biegaczy jest uświadomienie sobie, że trening biegowy nie polega tylko na zaliczaniu podanej w planie treningowym ilości kilometrów. Aby ustrzec się kontuzji należy systematycznie pracować nad sprawnością ogólną. Pod tym pojęciem rozumiem realizację ćwiczeń rozciągających (tzw. gimnastyka rozciągająca) oraz ćwiczeń wzmacniających nasze mięśnie, ich przyczepy oraz ścięgna (tzw. gimnastyka siłowa). Prowadzenie treningu tymi trzema drogami zabezpiecza przed urazami i pozwala cieszyć się bieganiem. Na tym właśnie polega mądry trening.